poniedziałek, 28 stycznia 2008

Projekt:Monster powala na kolana !

Już w piątek do polskich kin wchodzi Projekt: Monster (tu zwiastun)jeden z najbardziej oczekiwanych filmów początku roku. Horrorowisko ma już pierwszą recenzję filmu. Ian miał okazję widzieć ten obraz i oto jego recenzja dla Polskiego Radia Wrocław:

Polski tytuł filmu Projekt: Monster”. Oryginalny- „Cloverfield, od miejsca na mapie Los Angeles, przy którym mieści się studio produkcyjne Bad Robot. To właśnie zły robot dał nam „Blair Witch Project” XXI wieku. Tyle, że udany. „Blair Witch” to był przerost promocji nad filmem. Tym razem zastosowano podobne mechanizmy, ale najlepszy jest sam film. Łączy sposób narracji z „Blair Witch” z filmem o potworze, pustoszącym wielkie miasto.

Stewardessa nudzi i nie śmieszy

Namówiłem wczoraj Moni i Pat na oglądanie Przypadku Stewardessy. Szybko się chyba nie przekonają do obejrzenia kolejnego "azjaty".

Głowny bohater i jego przyjaciel lubili seks. Pewnego razu jednak wpakował się w niezłą kabałę. Poderwana w barze kobieta okazała się córką szefa triady. Ken Ma dostał od tatusia gangstera jasny przekaz- trzymasz pisiora w majtkach (sorry za wulgaryzm) albo go stracisz! Nasz bohater trzyma się dzielnie do czasu gdy spotkał w windzie ubraną na czerwono stewardessę z dziwnym uśmiechem na twarzy. Kiedy jego narzeczona - córka gangstera wylatuje (też jest stewardessą) do Kuala Lumpur dochodzi do intymnego spotkania z sąsiadką. Po minie bohatera widać, że spotkało go coś miłego nic więc dziwnego, że narzeczona odkrywa jego sekret. Później dochodzi do krwawej jatki ...Stanowczo odradzam. Na początku nawet mnie bawił ten film, ale później już było coraz gorzej i gorzej i walka o dotrwanie do końca... Na szczęście trwał tylko 71 minut ...

1/5 Kostuch

The Stewardess, Honkong 2002
71 min.
scenariusz i reżyseria Tak-Sam Leong
grają: Suet Lam, Sam Lee, Yiu Cheung Lai

niedziela, 27 stycznia 2008

Samara powraca!!

Samara powraca ! Autor japońskiego pierwowzoru Hideo Nakata kręci trzecią część Ringu. Premiera w przyszłym roku.

Na razie zbyt wiele na temat tej produkcji nie wiadomo. Jak donosi serwis IMDB - Samarę najprawdopodobniej zagra znana nam z dwóch poprzednich części Kelly Stables, w roli Ardena zobaczymy ponownie Daniela Dorfmana. Trwają negocjacje z Brianną Tatianą. A w filmie zobaczymy jeszcze na pewno Martina Hernandeza. Nie zagra niestety Naomi Watts.

Wieje nudą z Paleniska

Palenisko reklamowane jako połączenie Klątwy i Archiwum X to nudny film. I nieprawdą jest, że film (tu zwiastun) ma rewelacyjną obsadę (choć trzeba przyznać, że niezła) i świetne zdjęcia.

W dużym skrócie w więzieniu straszy córka byłego naczelnika, który zabił dziewczynkę a jej ciało spalił. Trochę uogólniam bo dziewczynka – jak się okazało – wrzucona w płomienie jeszcze żyła. Teraz jej duch – przypominający nieco Sadako – straszy i zabija. Nuuuudy ! Chociaż muszę przyznać , że raz się przestraszyłem. Akurat mocno wiało i przygasło światło w momencie gdy na ekranie pojawił się duch dziewczynki. Pomyślałem sobie – raaany zaraz wyjdzie z telewizora ! Na szczęście poszła dalej 8-)

piątek, 25 stycznia 2008

Boa nudziarz !

Boa– to kupa straszna. Nie warta polecenia. Nudna i słabo nakręcona.

Właściwie już sam tytuł i okładka zniechęcały mnie do kupienia tego filmu. Ale czasami człowiek działa wbrew sobie. I tak właśnie było w moim przypadku. Kilka razy przechodziłem obok aż w końcu sięgnąłem po ten tytuł i kupiłem. Na okładce jest napisane: Potrafi wzbudzić prawdziwą grozę. Ha ha ha. Chyba raczej śmiech, a najpewniej wciśnięcie przycisku stop i za okno. Film (tu zwiastun)opowiada o budowie super więzienia na Antarktydzie. Podczas wiercenia w ziemi wydostaje się na powierzchnię wielki wąż. Ponieważ spędził zamknięty pod ziemią sporo czasu jest piekielnie głodny (aż dziw, że nie umarł z głodu). Potwór w każdym razie zaczyna zabijać i na pomoc lecą komandosi (wyjątkowe nieudaki, od początku skazani na śmierć) i małżeństwo naukowców (skazanych na przetrwanie). Giną niemal wszyscy, a wąż w ostatniej chwili zostaje wypchnięty z samolotu przez dzielnego Czeczeńca (gra go znany z mojego ulubionego seriali 24 godziny - sezon 6 Mark Sheppard). I postać bojownika czeczeńskiego (bo kupił dwie bomby jądrowe na Rosjan) to jedyny ciekawy wątek. Może gdzieś tam jakiś Amerykanin uświadomi sobie, że jest państwo, które walczy od lat z rosyjskim najeźdźcą.

0/5 Kostuch

Boa, USA 2002
92 min.
Reż. Phillip J. Roth
Scenariusz: Phillip J. Roth, Terri Neish
Grają m.in. Dead Cain, Elizabeth Lackey, Mark Sheppard, Dean Biasucci, Craig Wasson

niedziela, 20 stycznia 2008

Black No. One - czyli kilka słów o wizerunku grozy

Czy macie swoją ulubioną ikonę grozy? Zarys nietoperza, czaszkę szczerzącą zęby w upiornym grymasie, kły wampira, a może motyw ducha lub monstrum rodem z koszmarów H.P Lovecrafta... Dziś na horrorowisku po raz pierwszy (i mam nadzieję nie ostatni) artykuł Pat.

Motywów graficznych (ikon postaci, motywów...) jest tak wiele, że ten krótki wpis dla „Horrorowiska” jest zaledwie maleńką kroplą wyrwaną z jakże interesującego kontekstu jakim jest wizualna strona grozy.
Oczywiście straszenie obrazkami jest tak stare jak człowiek. Wystarczy przyjrzeć się starożytnym motywom opowiadającym o świecie zmarłych, wszelakich upiorach czyhających na ludzi bądź freskom i figurom, którymi przez setki lat zdobiło się świątynie. Pomiędzy uduchowionymi wizjami Nieba, Boga czy aniołów znajdziecie też mnóstwo maszkaronów, diabelskich sług i innych niepokojących postaci, o których istnieniu nie mieliśmy dotąd pojęcia. Zanim powiemy o kilku charakterystycznych horror-motywach opowiem o jednym z ciekawszych dla mnie spotkaniu z „narysowaną grozą” .
Otóż zdarzyło mi się kiedyś podróżować po okolicach Wielkiego Tyrnowa (Bułgaria), miasto jest znane z wielkiej góry na której może zwiedzać niezliczone ruiny cerkwi i średniowiecznych budowli, ale też i pozostałości starożytne (choć rekonstrukcja tych budowli z punktu widzenia konserwatorów jest dość kontrowersyjna, to mimo wszystko krajobraz robi imponujące wrażenie). Właśnie nieopodal Wielkiego Tyrnowa, jadąc wzdłuż rzeki Jantry około sześciu kilometrów w góry, znajduje się Preobrażenski Monastyr. Klasztor jest „przyklejony” do skalnej ściany i słynie z wspaniałych fresków. Czerwone czapy klasztornych dachów świetnie komponują się z jasnym grafitem skał, zielenią winorośli, a widok rozciągający się spod świątynnych murów jest naprawdę piękny. Ale wróćmy do grozy:)
Wchodząc do głównej cerkwi już w przedsionku napotykamy się na niepokojące obrazy. Głównym motywem wypełniającym świątynne ściany są motywy z Apokalipsy. Umówmy się – artyści nie oszczędzali nerwów wiernych, którzy przybywali do klasztoru. Groza upadającego świata, zło, ludzkie występki zostały pokazane w sposób tak sugestywny, że mogłyby być doskonałym materiałem wykorzystanym we współczesnym kinie czy komiksie grozy. Jak widzicie – straszenie obrazem jest powszechnie wykorzystywanym sposobem i w połączeniu ze słowem potrafi sparaliżować nie jednego „twardziela” :)
Dlatego dziś już chyba trudno sobie wyobrazić czytanie o wampirach bez wizualnych matryc jakie podsuwa nam wyobraźnia. Podobnie jest z innymi monstrami.
Na pewno dla współczesnej „branży horror-maniaków” jednym z szyldów jest postać H. R Gigera. Jak wyglądałby świat grozy, bez fantazji Gigera , począwszy od dobrze znanej paszczy Aliena? ...Aż strach pomyśleć :) Szwajcarski artysta odcisnął piętno na całym pokoleniu i „narysował” upiora z Kosmosu – definiując go w sposób poważny, przerażający i okropny. Można powiedzieć, że opracowany przez Gigera „system identyfikacji wizualnej” stał się już prawie obowiązującym kanonem.
Inną znaną horror ikoną silnie określoną plastycznie jest zombie. Siny na ciele, poruszający się powoli, mający lekkie oznaki rozkładu i prawie na czarno podkrążone oczy... Zapewne znacie tę twarz i widzieliście już nie raz:)
Do przyjemniejszych wizualnie należy dla odmiany postać Vampirelli. To prawdziwa sex-demonica :) Oprócz długich i ostrych zębów oraz chęci na krew swoich ofiar, Vampirella to całkiem atrakcyjna laska: zawsze ubrana w opięte suknie, długowłosa brunetka o sporym biuście. Jak można nie dać sie ukąsić?
Swoich fanów ma też i kostucha - zarówno jako ikonograficzne przedstawienie szkieletu albo odzianego w zakapturzony płaszcz i z kosą, albo jako groteskową tańczącą postać. Jedną z najbardziej znanych kostuszych gęb jest znak firmowy wylansowany przez amerykański zespół horror-punk The Misfits – znana chyba już na całym popkulturowym świecie czaszka – rządzi.
W okolicach kolorowej (co nie znaczy – nie strasznej) grozy plasuje się legendarna trylogia o „Martwym Źle” czyli „Evil Dead” wykreowane przez Sama Raimi. Ten sposób pokazywania upiorów też doczekał się całej rzeszy wielbicieli i naśladowców, a ucięta demoniczna dłoń stała się chyba rodzajem „logo” tej serii.
Osobną kopalnią inspiracji dla grafików są ulubieni autorzy powieści grozy, jak choćby E.A Poe. Wspomniany H.P Lovecraft, S. King, G. Masterton czy P. Straub – ich osoby jak i scenariusze książek oraz konkretne postaci są nieustannie poddawane przetwarzaniu na kolejne wizualne motywy. Jak widać nie dość, że wykreowany świat straszy, to jeszcze do rangi strachów urastają ich autorzy.
Konkludując: tyle horror obrazów ile horrorów :)

Na koniec, bardzo skrótowo robimy wyliczankę obowiązkowych motywów grozy, które pojawiają się w grafice:

1.Nietoperz
2.Postać wampira bądź jego zęby
3.Upiorny dom oświetlony mdłą poświatą księżyca
4.Zombie
5.Kostucha w wszelkich odsłonach
6.Vampirella
7.Duch
8.Kosmiczny upiór w stylu Alien
9.Seryjny morderca z okrwawionym nożem albo tasakiem
10.Lovecraftowskie monstra – mackoidalne płazie stwory a'la Cthulhu
11. Trumna i krypta

oraz? Teraz kolej na Was.

Na zakończenie jeden krótki fragment prozy, która dowodzi, że pewne myślenie o wizualnych aspektach postaci z horrorów liczy sobie sporo lat i ciągle nie traci swej daty przydatności do „spożycia” :)

„Loewenstein wpatrywał się w nią nieruchomo. Od ośmiu lat nie wiedział tej kobiety, a była zupełnie taka sama jak wówczas. Ani trochę się nie zestarzała. Poruszała wąskimi stopami w szpiczastych popielatych trzewiczkach. Popielata, podobnie jak jedwabne pończochy, była też jej suknia. Na plecach nosiła hiszpańską mantylkę w kwiaty gubiące się prawie w ciemnym fiolecie. W ręku miała torebkę perłową. Cera kobiety była nieco ciemna, bardzo zdrowa. Gęste, czarne włosy przeplatał sznur pereł, drugi, jeszcze dłuższy nosiła na szyi. W pierścionkach miała osadzone czarne perły. Może nie była piękna, lecz wyglądała tak, jak gdyby miała bardzo piękną siostrę; oczy jej były wyjątkowo interesujące, zółto-złote, z odcieniami brązowym, zielonym i białym, jak oczy leśnych stworzeń.
(...)
Z pewnością ma więcej niż czterdzieści lat, raczej pięćdziesiąt, a może więcej. Ale nikt, kto ją widział, nie dałby jej więcej niż lat dwadzieścia pięć. Zdumiewające”.*

*Hans Heinz Ewers „Dama Tyfusowa” .

ps/ zdjęcie pochodzi ze strony http://gengiskahn.deviantart.com/

Nocna straż czyli co się dzieje w nocy w kostnicy

Nocną straż widziałem kiedyś w oryginalnej, duńskiej wersji (Nattevagten - zwiastun tu) . Pamiętam, że film zrobił wówczas na mnie spore wrażenie. Nie zastanawiałem się więc gdy zobaczyłem amerykańską wersję.

Ten film co prawda to może nie horror, ale scen w kostnicy może pozazdrościć Ole Bornedalowi (reżyser obu wersji) niejeden twórca filmów grozy. Szczególne wrażenie robi czerwona lampa, która ma się zaświecić gdy któryś z truposzczaków obudzi się! I cały czas czekamy aż się zapali. A kiedy pojawia się pulsujące czerwone światło - mimo, że spodziewane - robi duże wrażenie.

piątek, 18 stycznia 2008

Przerażające Zejście

Zejście to jeden z najstraszniejszych horrorów jakie widziałem. Widziałem go już po raz trzeci i znowu zrobił wielkie wrażenie. Choć już nie takie jak w kinie.

Reżyser- Neil Marshall – twórca Dog Soldiers – zebrał kilka pięknych pań i wysłał je do piekła. No może nie do końca do piekła. A do nie odkrytej jeszcze jaskini. Choć może nie do końca nieodkrytej. Bo już niejeden do niej wszedł , ale nikt nie wyszedł …
Film zaczyna się źle i źle się kończy. Sześć koleżanek tak jak ich poprzednicy wejdą do jaskini, ale już nie wyjdą.

czwartek, 17 stycznia 2008

Krwawa masakra Tobe Hoopera

Na każdy film Tobe Hoopera, ze względu na jego wcześniejsze dokonania, czekam z niecierpliwością. Krwawa Masakra w Hollywood (tu zwiastun) jakoś mi jednak do tej pory umykała. Ale wczoraj przyszedł czas i na nią.

Projektant okładki do dvd kierował ja niewątpliwie do maniaków horrorów, bo normalnego (he he) człowiek by nie zachęciła do obejrzenia. Tobe Hooper to twórca słynnego Poltergeista i pierwszej części Teksańskiej masakry piłą mechaniczną czy też Miasteczka Salem. Ale i kilku mniej ciekawych, np. Kostnica.
Ten film jednak można zaliczyć do udanych. Młoda nauczycielka i początkujący lekarz wprowadzają się do kamienicy, w której wynajmowane są mieszkania. Od początku denerwują ich hałasy w budynku. Wtedy jeszcze nie wiedzą, że grasuje tam szalony, nie bawiący się w subtelności morderca; a w kamienicy znajdują się ukryte mieszkania.
Nauczycielka, którą gra Angela Bettis (znana z Przerwanej lekcji muzyki czy Dotyku Anioła), po zniknięciu jej sąsiadki rozpoczyna prywatne śledztwo. Prawda okazuje się przerażająca – w kamienicy znajdują się dziesiątki, a może nawet setki ukrytych zwłok. Polecam szczególnie miłośnikom krwawych horrorów (powstała już druga część).

A tym, którzy wolą nastrojową grozę polecam ostatni wpis Pat na jej blogu o E.A. Poe i H.P. Lovecraftcie.

2/5 Kostuch

The Toolbox Murders; USA 2004
91 min.
Reż. Tobe Hooper
Scenariusz: Jace Andersen, Adam Gierasch
Grają m.in. Angela Bettis, Brent Roam, Juliet Landau, Greg Travis, Marco Rodriguez

wtorek, 15 stycznia 2008

Przerażające Ruiny

"Ruiny" Scotta Smitha to jeden z lepszych horrorów jakie ostatnio czytałem. Zaczyna się ospale, a potem toczy się coraz szybciej aż do przerażającego finału. Po jej przeczytaniu z jeszcze większa niecierpliwością czekam na film, choć zwiastun nie jest rewelacyjny …

Pomysł jest banalny. Młodzi Amerykanie wyjeżdżają na beztroskie wakacje do Meksyku. Tam bawią się z poznanymi przypadkowi Grekami i Niemcem. Ten ostatni namawia ich pewnego dnia by pojechali na teren wykopalisk bo tam wyjechał jego brat, który poznał piękną panią archeolog. Miejscowi próbują ich zniechęcić do wejścia na wzgórze gdzie ma znajdować się baza archeologów. Bezskutecznie. Na miejscu nikogo nie znajdują, ale Grek, który się z nimi zabrał ma wypadek i łamie kręgosłup. Okazuje się, że tubylcy nie chcą ich ze wzgórza wypuścić. Nagle pojawia się zagrożenie… mordercze WINOROŚLA !
To ostatnie zabrzmi może banalnie ale naprawdę czytając tę książkę czuje się coraz większą grozę i niemal czuje ogarniająca bohaterów beznadzieję….

Mam nadzieję, że twórcy ekranizacji nie zepsują filmu. Światowa premiera 4 kwietnia.

Wydawnictwo: Albatros , Sierpień 2007
ISBN: 978-83-7359-548-4
Liczba stron: 400
Wymiary: 125 x 195 mm

poniedziałek, 14 stycznia 2008

Antyaborcyjny horror braci Pang


Bracia Pang w świetnej formie. „Od-rodzenie” to kolejny ich znakomity horror, co ciekawe z antyaborcyjnym przesłaniem.

Braci Pang z Hongkongu mieliśmy okazję poznać m.in. dzięki świetnym horrorom The Eye, Zdjęcia śmierci. Teraz w USA przerabiają swoje filmy na amerykański rynek. W Polsce mieliśmy okazję już zobaczyć w ubiegłym roku nową wersję Posłańców, wkrótce powinna wejść do kin w Polsce (w USA już po premierze) nowa wersja The Eye.

Od-rodzenie opowiada o pisarce Tsui Ting Yin po serii książek romantycznych postanawia napisać powieść o zjawiska paranormalnych. W trakcie jej pisania zaczyna się dziać coś dziwnego, w ciemności czai się mroczna postać, w łazience leży tajemniczy długi włos…
Ostatecznie z nieznanych bliżej przyczyn kobieta przenosi się w inny wymiar. Tam ma okazję stanąć oko w oko z prawdziwym koszmarem. Trafia do miejsca, gdzie trafiają dzieci ze wszystkich przerwanych ciąż, tam gdzie znajdują się umarli, o których wszyscy zapomnieli i nikt się za nich nie modli. Co rusz z nieba spadają wisielcy. Tsui pomaga mała dziewczynka – jak się okazuje, jej nienarodzona córeczka… świetny film, mroczny, robiący wielkie wrażenie … I kończący się jak to u braci Pang nie najlepiej…

Absolutnie polecam. Jakoś ostatnio mam szczęście , że w moje ręce trafiają w większości świetne filmy ! To naprawdę jeden z najlepszych ostatnio wydanych u nas horrorów!

5/5 Kostuch
Re-cycle; Hongkong / Tajlandia 2006,
111 min.
Reż. Oxide Pang Chun, Danny Pang
Scenariusz: Cub Chin
Grają m.in. Lee Sinje, Lawrence Chou, Siu Ming Lau, Qiqi Zeng, Rain Li, Jetrin Wattanasin

sobota, 12 stycznia 2008

Jestem Legendą

Jestem Legendą to jeden z najlepszych filmów jakie ostatnio widziałem. Co prawda typowo amerykański, ale ma taki klimat, że siedzi się do ostatnich napisów z zapartym tchem. A wszystko podlane odrobiną muzyki mistrza Boba Marleya.

Niektóre sceny są przerażające – bezludny Nowy Jork, pełen samochodów, zniszczonych budynków, sceny zamykania miasta, aż ciarki przechodzą… I jeszcze nadawany w przestrzeń komunikat:

„Nazywam się Robert Neville. Ocalałem i żyję w Nowym Jorku. Czy ktoś mnie słyszy? Ktokolwiek. Proszę! Nie jesteście sami”.

A wszystko zaczyna się od radości z powstania nowego „cudownego” leku, który zaczyna mutować i zamieniać ludzi w bezmyślne stwory.

niedziela, 6 stycznia 2008

Wywiad z twórcami Czachopisma - Co złego to Oni !

Już wkrótce do kiosków powinien trafić najnowszy, czwarty numer Czachopisma - jedynego w kraju pisma w całości poświęconego horrorowi. A w numerze m.in. sylwetka mistrza powieści grozy Stephena Kinga, relacja z Festiwalu Horroru, seria "Gatunek" , rekwizyty kina grozy: lustro, galeria potworów: Hannibal Lecter, recenzje, komiksy, opowiadania. To dobra okazja na wywiad z twórcami Czachopisma: Wojciechem Pawlikiem i Bartłomiejem Paszylkiem.
Skąd pomysł na wydawanie pisma o horrorze. Czy w naszym kraju da się na tym zarobić ?

Wojciech Pawlik: Powstanie “Czachy” to moja sprawka. Pracowałem kilka miesięcy w wydawnictwie przy innej gazecie. W jakiś piękny wiosenny dzień spytałem wydawcę czy nie chciałby spróbować czegoś nowego. Przedstawiłem pomysł, zrobiłem małą sondę…. A reszta to już historia.

Bartłomiej Paszylek: Później, dzięki szybkiej reakcji portalu Horror Online, z którym współpracuję, udało się skontaktować Wojtka ze mną i zaczęliśmy działać wspólnie. Całkiem ładnie to wszystko szło od samego początku – pojawiły się patronaty nad niezłymi książkami i filmami, okazało się, że chcą dla nas pisać zasłużeni dla gatunku autorzy – Łukasz Orbitowski, Kazek Kyrcz, Dawid Kain. Bardzo miło wspominam ten początek. Mieliśmy niesamowity zapał i wydawało się, że pismo będzie przebojem. Potem jednak pojawiły się też pewne problemy – najpierw z dystrybucją, później z drukarnią, wreszcie z terminem pojawienia się na rynku. Te problemy ciągle nas prześladują i wściekamy się czasem strasznie, ale jak na razie nie poddajemy się.

WP: Oj tak, w Empiku jak się dowiedzieli co to ma być, to odmówili wzięcia gazety do sprzedaży. Po parodniowych bojach udało się nas wcisnąć.
BP: A co do drugiej części pytania: bardzo trudno zarobić na takim piśmie jak nasze, zwłaszcza na początku. Z każdym numerem poszerzamy zasięg inwazji Czachopisma na kraj, więc jest nadzieja, że za jakiś czas będzie ono wszędzie gdzie trzeba, a więc zyski ze sprzedaży też będą odpowiednio większe.

Z własnego doświadczenia wiem, że na razie Czachopismo bardzo trudno dostać, przynajmniej we Wrocławiu. Na każdy numer trzeba niemal polować. Czy to kwestia zbyt niskiego nakładu czy może problemy z dystrybucją ? A może kioskarze chowają Was pod ladą ? Czy Czachopismo można zaprenumerować ?

WP: Nakład nie jest mniejszy od innych gazet. Problem w tym, że prowadzi nas jak na razie jedynie Ruch. Jak uda nam się dogadać z Kolporterem i innymi mniejszymi dystrybutorami to będziemy wszędzie łatwiej dostępni.

Ile osób pisze do Czachopisma? Czy wszyscy są fanatykami horrorów?

WP: Trudno powiedzieć, jest spora rotacja. Dostajemy ogromną liczbę tekstów i staramy się w miarę możliwości dopuszczać do głosu nowe osoby.
BP: Począwszy od numeru zerowego współpracę z nami podjęło już kilkadziesiąt osób – ciągle pojawiają się nowe nazwiska, ale jest też kilka osób, które piszą dla nas co numer. Nie zamykamy się na nowe pomysły i chętnie czytamy teksty osób, które wcześniej nic nie publikowały – jeśli odpowiada nam tematyka i styl pisania autora, szybko się dogadujemy. Próbki prac można przesyłać na adres b.paszylk@czachopismo.pl .

Jak wytłumaczyć powrót popularności horrorów w naszym kraju ? Coraz więcej filmów pojawia się w kinach, coraz więcej ich jest w sprzedaży.

WP: Nie tylko w naszym kraju. To ogólnoświatowa moda. Z jednej strony dobrze, bo horrory są chyba najczęściej spotykanym gatunkiem w kinach i sklepach. Z drugiej źle – bo pojawia się zastraszająca liczba śmieci nie wartych niczyjej uwagi.
BP: Moda na horrory wraca co parę lat, wystarczy że pojawi się na rynku jakiś szalony hit – tę falę popularności horrorów, która trwa do dzisiaj zapoczątkowały sukcesy finansowe „The Blair Witch Project” i „Szóstego zmysłu”. Fakt, oprócz dobrych filmów mamy też teraz mnóstwo horrorowego chłamu, ale między innymi dlatego warto czytać Czachopismo – pomagamy w znalezieniu tych lepszych tytułów.

Jednym z propagatorów horrorów stały się u nas wydawnictwa Carisma i IDG, które sprzedają je po niskich cenach. Jak oceniacie te wydawnictwa i co sądzicie o filmach, które wychodzą w cyklu "Horrory świata". To pierwsza chyba próba na taką skalę sprzedaży azjatyckiego kina grozy.

WP: Carisma i IDG nastawiły się na duże ilości tanich filmów. Oczywiście nie zawsze tani oznacza zły. To prawdziwi hurtownicy. Czasem uda się u nich znaleźć jakieś perełki. Masowe wydawnictwa już mamy. Teraz może ktoś się weźmie wreszcie za ekskluzywne wydania klasyków.

BP: Ja bardzo popieram działania IDG i Carismy. Nie wszystkie ich filmy mi się podobają – np. „Karma dla bestii” z serii Horrory Świata czy „Martwy krzyk” z Kina Grozy – ale sama idea jest zacna. Gdyby nie te dwie firmy byłoby w naszym kraju bardzo mało horrorów undergroundowych, a tak dostaliśmy już kilka naprawdę dobrych rzeczy z tej działki, m.in. „Zombie z Berkeley”, „Zdjęcie śmierci” czy „Martwe mięso”.

Coraz więcej pojawia się na nowo nakręconych starych filmów, np. „Omen” czy „Halloween”. Czy takie próby mają sens? Czy nie lepiej kręcić nowe części (np. „Egzorcysta: Początek”). I co sądzicie o masowym przerabianiu azjatyckich przebojów na wersje amerykańskie?

WP: Wg mnie pojawianie się miliona przeróbek to dowód kryzysu nie tyle gatunku co kinematografii. Powody: brak dobrych scenariuszy, stawianie na odgrzewanie sprawdzonych motywów. Amerykańskim przeróbkom azjatyckich hitów mówimy stanowcze NIE. A co do wszystkich „początków”… to chyba jednak wolę żeby robili nowe wersje starych filmów. “Początków” było już kilka. Widziałeś jakiś dobry?
BP: Może prequel „Koszmaru z ulicy Wiązów” będzie dobry? Też nie przepadam za przeróbkami i za „początkami” – jak dotąd rzadko który mi się podobał. Nawet „Teksańska masakra...: Początek” nieszczególnie przypadła mi do gustu – ale kiedy w swojej bezczelności skrytykowałem ten film w Czachopiśmie, sam zostałem tu i ówdzie skrytykowany przez czytelników. Bo choć te „początki” nie mają większego sensu i z definicji są skokiem na kasę, to jednak dużej liczbie osób się podobają – i dlatego tak namiętnie się je kręci, to niemalże gwarancja niezłych zarobków.

Jakie horrory lubicie na co dzień, jakich twórców wyróżniacie? I najciekawsza filmowa piątka tego roku.

WP: Ja nie ukrywam ze jestem fanem złego kina. Tak złego, że aż dobrego ( to tak jak ja - dpanek). Uwielbiam filmy z lat 80. i wczesnych lat 90. Nienawidzę CGI i jestem fanem tradycyjnych efektów. Filmy życia: „Koszmar z ulicy Wiązów”, „Demony” Lamberto Bavy, „Powrót żywych trupów”. Najciekawsze filmy 2007? Hmm, niech pomyślę... „Planet Terror”, “Death Proof”, “Halloween”, “Dead Silence”. Z ostatnią pozycją poczekam chwilę, bo jeszcze jestem przed „AVP2”, „30 Days of Night”, „The Mist”, „El Orfanato”, „[rec]” i paroma innymi.

BP: Podzielam słabość Wojtka do kina z lat 80. i 90. – wtedy w całkowitej nieświadomości wyrastaliśmy na niebezpiecznych maniaków kina jakimi jesteśmy obecnie, więc trudno do tych wszystkich zwariowanych tytułów słabości nie mieć. Nie czuję też jednak nienawiści do cyfrowych efektów specjalnych, bo kto wie jak je stosować, ten i z ich pomocą nakręci ładny, nowoczesny horror. Takie „Robale” na przykład – jakie cudowne obrzydlistwo, a przy okazji jakie skuteczne pogodzenie staromodnego filmu grozy z komputerowymi trickami.
Jeśli chodzi o ulubione tytuły roku 2007, to z tych, które trafiły do kin też bym wybrał „Planet Terror” i „Death Proof” i jeszcze dołożyłbym s-f „W stronę słońca”, bo więcej w nim grozy niż większości nowych horrorów. Do listy dołączą pewnie jakieś mniej znane, niezależne tytuły, ale do nich docieram często z dużym opóźnieniem. Wiążę na przykład duże nadzieje z „Trail of the Screaming Forehead” – nowym, dziwacznym dziełem faceta (reż. Larry Blamire - dop. dpanek) , który jakiś czas temu popisał się filmem „Lost Skeleton of Cadavra”.
WP: Na zakończenie chciałbym wszystkich zaprosić do odwiedzenia strony http://www.czachopismo.pl/ i zapoznania się z naszym pismem. ... co złego to my!

sobota, 5 stycznia 2008

Koszmar w domu wiedźmy

„Koszmar w domu wiedźmy” to kolejny dobry film z serii Mistrzowie Horroru. Jego autorem jest Stuart Gordon, reżyser słynnego „Reanimatora”, który po raz kolejny korzysta z twórczości mistrza HP Lovecrafta.

Film (tu zwiastun) opowiada o Walterze Gilmanie - studencie, który wprowadza się do taniego hotelu (robiące wrażenie ponure domostwo). Jeden z lokatorów – o polsko brzmiącym nazwisku Masurewicz – ostrzega go przed niebezpieczeństwem. Ma je zwiastować szczur o ludzkiej twarzy. I rzeczywiście kilkanaście minut później pojawia się szczur- Brązowy Jenkin (poczytajcie o nim na portalu Horror Online), a niedługo później wiedźma ! Chcą oni złożenia w ofierze dziecka, które mieszka z matką po sąsiedzku. Nasz student postanawia ratować oboje. Przypadkiem czyta zakazaną księgę – Necronomicon! Jak się skończy film tym razem nie ujawnię. Ale ogląda się bardzo przyjemnie !

3/5 Kostuchy

Dreams in the Witch-House USA 2005
52 min.
Reż. Stuart Gordon
scenariusz: Stuart Gordon, Dennis Paoli
Obsada: Jay Brazeau, Ezra Godden, Anthony Harrison, Chelah Horsdal , Campbell Lane

środa, 2 stycznia 2008

Obcy kontra Predator 2 czyli nie ma zmiłuj się !

Na ten film szykowałem się od dawna. W piątek nie udało się go obejrzeć ale dziś z Pat wybraliśmy się zobaczyć jak Predator walczy z Obcymi i Preobcymi. Było naprawdę grubo !

Widać, że ten film robili fanatycy obu serii – zarówno Predatora jak i Aliens. Bracia Strauss świetnie odrobili lekcję i wyreżyserowali świetny film. Tu nie ma zmiłuj się. Nie ma, że boli. W pierwszych pięciu minutach Obcy atakuje kilkuletniego chłopca, który wybrał się z ojcem na polowanie , zapładnia go a następnie opuszcza przez klatkę piersiową. Myślałem, że po śmierci dzieciaka nic mnie już nie zaskoczy.
Ale gdy Obcy zaatakowali porodówkę nie było zmiłowania.

Wendigo rozrywa na strzępy

Graham Masterton to jeden z moich ulubionych autorów horrorów. Aż dziw, że (chyba) tylko jedna jego książka została sfilmowana.

Do tej pory Brytyjczyk doczekał się (całkiem niezłej) ekranizacji jedynie "Manitou", jednego z najlepszych swoich horrorów. Ostatnio na naszym rynku wydawniczym pojawiła się jedna z jego najnowszych książek "Wendigo". I tym razem złym bohaterem jest indiański duch. Główna bohaterka - Lily - po tym jak bandyci porywają jej dwójkę dzieci a ją samą próbują spalić - decyduje się na pomoc leśnego ducha, który ma pomóc odzyskać dzieci. Sytuacja wydaje się prosta, w zamian pewien szalony Indianin - George Szalony Piechur chce działki ważnej dla jego plemienia Siuksów. Wendigo rusza do akcji rozrywając na strzępy swoich przeciwników. Kiedy okaże się, że Lily może nie spełnić obietnicy - także jej zaczyna grozić śmiertelne niebezpieczeństwo... Kobieta dodatkowo nie wie, że Siuksowi zależy bardzo na ziemi bo chce on przywołać Haokaha, który ma zemścić się za krzywdy, które Indianie doznali od Białych. Zakończenia nie zdradzę, choć miłośnicy prozy Mastertona nie będą zaskoczeni. Książkę czyta się bardzo dobrze. Absolutnie polecam, choć nie spodziewajcie się po niej jakiś szczególnych doznań ! Ot, dobry horror.

4/5 Kostuch

EDGEWISE
Albatros 2007
ISBN: 978-83-7359-542-2
Liczba stron: 271
Wymiary: 125 x 195 mm
Tłumaczenie: Jędrzej Ilukowicz

Szukaj na tym blogu

Archiwum bloga

Wystąpił błąd w tym gadżecie.