niedziela, 21 grudnia 2008

Grindhouse: Planet Terror czyli masakra na maksa

Robert Rodriguez nie zwalnia. Niemal każdy z jego filmów powala. A Planet Terror ogląda się z zapartym tchem od początku do końca.

Ten film przypomina najlepsze, najbardziej krwawe filmy o Zombie. Jednak nie o żywe trupy chodzi, a o ludzi zarażonych groźną chorobą. Jedyną szansą dla ocalałych jest walka. Nie przeszkadza w tym na przykład brak nogi u tancerki go go. Cherry (Rose McGowan) przytwierdzonym do uda karabinem maszynowym radzi sobie jakby urósł on jej już w dzieciństwie. A jak świetnie się nim zabija zarażonych! Krwawych scen tu nie brakuje, każda kolejna zaskakuje makabrycznością. Ale ogląda się to bez zbytniego obrzydzenia. Doskonała zabawa dla wszystkich miłośników horroru i nie tylko.

poniedziałek, 15 grudnia 2008

Nowy horror twórcy Blair Witch Project

Słysząc nazwisko Daniela Myricka każdy fan horroru staje na baczność. Niestety większość z nas wie, że reżyser nie zrobi nigdy nic lepszego od kultowego Blair Witch Project...

Od wejścia do kin Wiedźmy z Blair minęło już ponad dziewięć lat, ale każdy szanujący się fan horroru natychmiast nadstawia uszy gdy słyszy, że Myrick coś nowego zrobił. Niestety każdy z jego filmów to rozczarowanie, choć nie są to najgorsze filmy... W tym roku na ekrany weszło "Przesilenie" (tu zwiastun). Trzeba przyznać, że to niezły, klimatyczny horror, choć widać, że twórcy nie dysponowali dużym budżetem. Film opowiada o młodej kobiecie, której siostra bliźniaczka popełniła z nieznanych powodów samobójstwo. Po roku Megan jedzie z przyjaciółmi do domku na wsi. Tam okazuje się, że ktoś nie z tego świata usiłuje się z nią skontaktować. Czy jest to jej siostra Sofie? A może ktoś inny? Odpowiedź poznacie oglądając ten film. Klimat filmu jest świetny, fundusze słabe, a sposób pokazywania ducha strasznie słabiuutki! No ale cieszmy się tym co mamy!

Solstice USA 2008
87 min.
reżyseria: Daniel Myrick
scenariusz: Daniel Myrick, Ethan Ervin
obsada: Elisabeth Harnois, Shawn Ashmore, Matt Oleary, Tyler Hoechlin, Amanda Seyfried

piątek, 12 grudnia 2008

Świetne Lustra

To film, który ogląda się z prawdziwą przyjemnością. Dodatkowo gra tam jeden z moich ulubionych aktorów Kiefer Sutherland.

Amerykański film to przeróbka południowokoreańskich Lustra. Oryginału nie widziałem, choć jest dostępny w polskich sklepach. Film opowiada o zawieszonym w obowiązkach za zabicie partnera policjancie. Ben Carson zaczyna pić, opuszcza go żona (śliczna Paula Patton), a on sam pomieszkuje u młodszej siostry.
Postanawia jednak naprawić swoje życie, zrywa z nałogiem i zatrudnia się jako nocny stróż w zniszczonym pożarem wielkim supermarketem. Szybko zauważa jednak, że dzieją się tam dziwne rzeczy, a w lustrach żyją własnym życiem odbicia różnych ludzi.

piątek, 5 grudnia 2008

Zmierzch - romans z elementami horroru czy horror z elementami romansu?

Jakiej by nie dać odpowiedzi na to pytanie, jedno jest pewne - "Zmierzch" to świetny film. Opowiada o miłości jaka połączyła wampira i młodą kobietę.

Isabelle Swan przyjeżdża z dużego miasta do małego miasteczka aby zamieszkać z ojcem. Jej matka towarzyszy bowiem swojemu nowemu mężowi - sportowcowi. Młoda kobieta od pierwszego dnia w swojej nowej szkole jest zafascynowana kolegą z klasy - Edwardem. Nie wie jeszcze jaką tajemnicę kryje. Gdy mężczyzna w nieprawdopodobny sposób ratuje Bell przed zmiażdżeniem przez samochód - zaczyna szukać odpowiedzi na pytanie kim jest jej nowy przyjaciel. Odpowiedź znajduje szybko - Edward jest wampirem.
Tak jak i jego krewni. Mężczyzna został wampirem w 1918 roku.

"We mgle" Pat

Mgła ciężko spowijała park, mleczne kłęby opadły wokół pni drzew tworząc niekończący się dywan. Z daleka wyłaniała się ciężka sylwetka niewielkiego kościoła, dawnej cmentarnej kaplicy dostosowanej do współczesnych potrzeb okolicznych mieszkańców.

Kamienny trakt przecinał rozłożysty park dokładnie na pół. Była to najkrótsza droga prowadząca z głównej obwodnicy miejskiej na to oddalone od reszty miasta osiedle. Nic nie pozostało z przedwojennej architektury tego miejsca, ale wybrukowana starą ciężką kostką trasa przetrwała. Wchodząc do parku pozostawiła za plecami tętno miasta, jego nerwowość, kolorową natarczywość i cały tydzień. Jesienny wieczór, piątek. Koniec. Szła szybkim truchtem nie obracając się za siebie ani razu. Znała trasę doskonale i można powiedzieć przemierzyła ją dosłownie tysiące razy o każdej porze doby. Dziś wracała z niechęcią. Podążała do domu zmarłych przyjaciół.

To dziwne uczucie, pełne grozy, żalu i smutku. Kiedy pamięta się życie i jego gwar, trudno pogodzić się z lepką zawiesiną śmierci. Z bezruchem. Tego dnia otworzy drzwi kluczem, który został jej podarowany z zaproszeniem i prośbą o opiekę nad pozostawianym samotnie mieszkaniem, w czasie gdy jego właściciele przemierzali kolejne dalekie zakątki świata. Zawsze czegoś szukali. Ale co miało być tym celem? Tego nie widziała i oni też nie znali odpowiedzi. Mówili, że kiedy w końcu znajdą to miejsce, atmosferę oraz czar – od razu zyskają pewność. A jeśli to wszystko było złudą, jeżeli ich podróże nie miały sensu? Nie zginęli na azjatyckim stepie ani w afrykańskich górach czy też błąkając się peruwiańskimi szlakami. Zabił ich własny samochód, kompletnie nie przystosowany do zderzenia z masywnym pikapem prowadzonym przez lekko pijanego imprezowicza w pewien odległy już weekend.

Dreszcze przebiegły po jej plecach. I teraz ma tam pójść, wejść, spakować ich osobiste rzeczy bo dom zostanie sprzedany. Konary drzew bezgłośnie kiwały się na tle nasyconego głębokim granatem nieba. Za wcześnie na mrozy, jesienna wilgoć panoszyła się wszędzie, a dysproporcje temperatury sprzyjały mgłom. Najpiękniejszą o tej porze roku, kiedy listopad uwodzi swoich nielicznych wielbicieli szybko zapadającym zmrokiem, wielobarwnym rozkładem liści i sunącą się mistyczną mgłą. Szła trasą, która napawała ją zawsze radością i zaskakiwała swoim nostalgicznym pięknem. Niegdyś to miejsce wypełniały liczne nagrobki cmentarne, ale po wojnie przebudowano całość i utworzono w tym miejscu park. Mogłaby przysiąc, że na zmarłych nie zrobiło to żadnego wrażenia, ponieważ nie spotkała się nigdy z żadną plotką, ani nawet opowieścią dla niegrzecznych dzieci. A bywała w tej okolicy już we wczesnym dzieciństwie. „Co się z wami stało?” - pomyślała o zmarłych tragicznie przyjaciołach. Potrząsnęła głową, nie chciała więcej już rozpaczać ani analizować przeszłości. Zostało jej jeszcze do pokonania pięćset metrów, po czym znajdzie się na przyjaznej oświetlonej promenadzie rozpoczynającej osiedle. We mgle, przed sobą zobaczyła lekko kiwające się małe światełko. Ramiona podniosły się w bezwiednym skurczu, a serce zabiło szybciej. W tej samej chwili z mgły wyłoniła się sylwetka spóźnionego rowerzysty, który dzwonkiem sygnalizował swój przejazd. Odsunęła się na bok i głośno odetchnęła. Takie ponure myśli mogą rozchwiać nawet największego sceptyka. Przystanęła na chwilę aby poprawić przerzuconą przez ramiona torbę i spojrzała w głęboką czeluść parkowej przestrzeni. Między drzewami, w gąszczu wąskich alejek unosił się wyraźny kłąb mgły. Jak gdyby jej kawałek oderwał się z jakiegoś powodu od zwartej płaszczyzny dywanu i zaczął się wznosić ku górze. Nigdy nie widziała takiego zjawiska. Biały lej podniósł się na dwa metry i ukształtował w wyraźny słup. Przestało się jej to podobać i miała na dziś wieczór dość przeżyć metafizycznych. „Nikt normalny nie spotyka żadnych duchów” - utwierdziła się w swoich przekonaniach. Zaczęła odchodzić powoli w kierunku świateł, ale ciekawość była silniejsza. Po paru nerwowych krokach obróciła się. W tamtym miejscu nie było śladu po zagadkowym zjawisku. Przełknęła ślinę i poczuła suchość w gardle. Nerwowo rozglądnęła się na boki. Z oddali, jakby dokładnie podążając jej traktem zbliżała się w jej kierunku mleczna plazma. To już nie był abstrakcyjny słup. Ciemność wypluwała z siebie wielowarstwowy, półprzezroczysty twór, postać zjawy uwitą z mgły. Miała pewność, że widzi ludzki kształt – albo coś co niegdyś należało to człowieczej sylwetki. Trupio bladą twarz, komiksowo groteskową w swej nierealności, płynne niby-ruchy ducha i ramiona wyciągnięte przed siebie. To było coraz bliżej.

Ból jaki pojawił się w tej samej chwili sparaliżował jej oddech. Mrowienie lewej ręki zamieniło się w straszny ucisk, a paląca rozlewająca się po całej klatce piersiowej tortura zablokowała oddech. Upadła na kolana i zaczęła się dławić. Mózg i świadomość powoli pogrążały się w czerwonej poświacie. Zjawa czy to co za nią wzięła zrównały się z jej ciałem, zamykając wokół pole widzenia, tworząc mglistą barierę, z której być może powinien wyłonić się inny świat. Nie mogła tego zobaczyć, ani zastanowić się nad tym.

Leżała twarzą wbitą w grubą warstwę wilgotnych liści, kiedy jej serce przestało bić.

(Pat)

Czytaj inne opowiadania Patrycji: "Sekcja Z", "Zmora" i "Mroczny świt" .

Lodowy potwór atakuje!

Sam nie wiem co sądzić o filmie "Wszyscy wołają o lody" - kolejnym z cyklu Mistrzów Horroru. Opowieść o klaunie który sprzedaje dzieciom lody powodujące śmierć ich rodziców jakoś mnie nie przekonał...

Film Toma Hollanda (m.in. Laleczka Chucky, Przeklęty) opowiada o grupie dorosłych, którzy w dzieciństwie doprowadzili do śmierci niepełnosprawnego mężczyzny, który w stroju klauna sprzedawał lody. Teraz szalony klaun powraca szukając zemsty. Sprzedaje dzieciom swoich oprawców lody, których zjedzenie powoduje rozpuszczenie się dorosłych. Jeden z bohaterów staje do walki z potworem...

Ogląda się to może i ciekawie, ale emocji film (tu zwiastun) nie powoduje żadnych. Nie będzie należał do moich ulubionych z tego cyklu.

We all scream for ice cream USA 2007
57 min.
reżyseria: Tom Holland
scenariusz: Mick Garris, David J. Schow
obsada: William Forsythe, Lee Tergesen, Brent Sheppard, Maxwell Neck, Quinn Lord

wtorek, 2 grudnia 2008

Prawo do śmierci czyli nie rób komuś co tobie niemiłe!

I kolejny film z serii Mistrzowie Horroru. Reżyserem "Prawa do śmierci" jest Rob Schmidt ("Droga bez powrotu").

Film opowiada o kobiecie, która zostaje ciężko ranna w wypadku drogowym. Jej skóra jest kompletnie zwęglona, a śmierć wydaje się nieunikniona. Decyzję o odłączeniu Abby (Julia Anderson) od aparatury podtrzymującej podejmuje jej mąż, który prowadził samochód w momencie wypadku. Powoduje to liczne protesty. Po kilkunastu godzinach od decyzji Cliff (Martin Donovan) już wie, że decyzja jest zła, a śmierć żony może zagrażać jemu samemu. Czy Abby może zemścić się po śmierci? I dlaczego miałaby się mścić? Film ogląda się bardzo fajnie. Jak niemal wszystkie z tej serii. Znajdą tu coś dla siebie i miłośnicy nastrojowego horroru jak i krwawej rzeźni!

"Right To Die" USA 2006
58 min.
scenariusz: John Esposito
reżyseria: Rob Schmidt
obsada: Martin Donovan, Robin Sydney, Corbin Bernsen, Julia Anderson, Anna Galvin

poniedziałek, 1 grudnia 2008

Valerie czai się na schodach (i nie tylko)

Kolejny film z cyklu Mistrzów Horroru trzyma wysoki poziom. Dodatkowym smaczkiem w nim jest rola Tony Todda - znanego nam przede wszystkim z Candymana, ale i wielu innych niezłych horrorów.

Reżyserem Valerie jest Mick Garris (Lśnienie, Bastion, Lunatycy, Critters 2), który w wielu filmach Mistrzów Horrorów występuje jako scenarzysta, jest też twórcą całej serii. Tym razem sam postanowił się wziąć za reżyserkę. Film opowiada o młodym pisarzu, który wprowadza się do tajemniczej kamienicy, w której mieszkają inni literaci, którzy nie napisali jeszcze żadnej książki. Rob Hanisee zajmuje pokój po poprzednim lokatorze, którego książkę odrzucili wszyscy wydawcy. Już pierwszego dnia nowy mieszkaniec napotyka na ducha. Jest to tajemnicza, piękna Valerie. Prosi ona o pomoc naszego bohatera, a zaraz potem zabiera ją tajemniczy stwór. Rob postanawia uratować kobietę. Ale lokatorzy twierdzą, że nic na jej temat nie wiedzą. Do pewnego czasu...
Film kończy niesamowity surrealistyczny finał, który powoduje, że zapominamy o wszystkich niedoróbkach.
Film (tutaj zwiastun) powstał na podstawie opowiadania Cliva Barkera.

"Valerie on the stairs" USA 2006
55 min.
reżyseria: Mick Garris
scenariusz: Mick Garris, Clive Baker
obsada: Tony Todd, Clare Grant, Christopher Lloyd, Tyron Leitso, Nicola Lipman, Jonathan Watton

Najchętniej czytane w listopadzie 2008

Kolejny miesiąc za nami i znowu czas na podsumowania. Trzymamy dobry kurs windowania oglądalności blogu w górę! Możecie nam w tym pomóc zamieszczając linkę na znajomych stronach związanych z horrorem i nie tylko!

Tym razem kolejność prezentuję się tak:
1. Najnowsze opowiadanie Pat "Sekcja Z". Polecam też inne jej opowiadania: "Zmora" i "Mroczny świt" .
2. Recenzja najnowsze książki Eugeniusza Dębskiego "Hell-P".
3. Recenzja kolejnego niezależnego horroru wydanego przez Carismę "Spirala zła".
4. Wraca recenzja "Koszmaru w domu wiedźmy" wydanego w cyklu Mistrzów Horroru.
5. "Recenzja "Tańca umarłych" Tobe Hoopera z cyklu Mistrzów Horroru.

Szukaj na tym blogu

Archiwum bloga

Wystąpił błąd w tym gadżecie.