czwartek, 30 lipca 2026

„Pierścionek z orłem w koronie” – niedoceniony film o Powstaniu Warszawskim, który warto obejrzeć

Co roku, gdy zbliża się rocznica wybuchu Powstania Warszawskiego, wracają przede wszystkim dwa tytuły – „Kanał” i „Miasto 44”. Tymczasem istnieje jeszcze jeden film, który zdecydowanie zasługuje na przypomnienie. To „Pierścionek z orłem w koronie” Andrzeja Wajdy z 1992 roku. Nie opowiada on jednak o samych walkach na ulicach Warszawy. Znacznie bardziej interesuje go pytanie, co stało się z powstańcami wtedy, gdy ucichły strzały.

To właśnie dlatego ten obraz pozostaje tak ważny. Pokazuje dramat ludzi, którzy przeżyli piekło Powstania, ale nie mogli odnaleźć się w nowej, komunistycznej PolscePowstanie się skończyło. Wojna dla bohaterów – nie.

Akcja rozpoczyna się w ostatnich dniach Powstania Warszawskiego. Młody dowódca AK Marcin (Rafał Królikowski) wyprowadza swoich ocalałych żołnierzy z płonącego miasta. Tuż przed rozstaniem ukochana Wiśka (Agnieszka Wagner) wręcza mu tytułowy pierścionek z orłem w koronie – symbol miłości, pamięci i Polski, o którą walczyli.

Po zakończeniu wojny Marcin wierzy, że z nową rzeczywistością da się jakoś porozumieć. Nie chce kolejnej konspiracji ani dalszego przelewu krwi. Szybko jednak przekonuje się, że dla żołnierzy Armii Krajowej nie przewidziano miejsca w Polsce budowanej przez komunistów. Zamiast wdzięczności czekają ich przesłuchania, więzienia, represje i konieczność dokonywania kolejnych dramatycznych wyborów.

Wajda opowiada o przegranych zwycięzcach

Największą siłą filmu jest właśnie to przesunięcie akcentów. Większość produkcji o Powstaniu skupia się na heroizmie walki. Wajdę interesuje natomiast życie po klęsce. Pokazuje ludzi, którzy przetrwali, ale stracili wszystko, o co walczyli.

To kino pełne goryczy. Nie ma tu łatwych odpowiedzi ani jednoznacznych bohaterów. Są za to moralne wybory, zdrady, kompromisy i pytanie, czy po takiej wojnie można jeszcze normalnie żyć.

Reżyser świadomie nawiązuje do swojego legendarnego „Popiołu i diamentu”. Nieprzypadkowo pojawiają się cytaty z tamtego filmu – „Pierścionek z orłem w koronie” można traktować jako swoisty epilog polskiej szkoły filmowej i osobiste rozliczenie Andrzeja Wajdy z historią Armii Krajowej

Dlaczego dziś warto wrócić do tego filmu?

Choć od premiery minęły ponad trzy dekady, „Pierścionek z orłem w koronie” wciąż pozostaje zaskakująco aktualny. Nie jest widowiskowym filmem wojennym ani kinem nastawionym na efektowne sceny batalistyczne. To przede wszystkim dramat ludzi zmuszonych do życia w świecie, który odwrócił się od własnych bohaterów.

W czasach, gdy dyskusje o historii często sprowadzają się do prostych haseł, Wajda przypomina, że los powstańców nie zakończył się 2 października 1944 roku. Dla wielu z nich prawdziwy dramat dopiero się zaczynał.

Jeśli ten film zrobi na Was wrażenie...

...warto sięgnąć również po inne znakomite produkcje poświęcone Powstaniu Warszawskiemu i jego konsekwencjom. Obowiązkowe pozostają „Kanał” Andrzeja Wajdy – jeden z najwybitniejszych filmów o samym Powstaniu, „Miasto 44” Jana Komasy, pokazujące dramat młodego pokolenia, dokument „Powstanie Warszawskie”, zmontowany z autentycznych kronik z 1944 roku, a także „Popiół i diament”, który opowiada o pierwszych dniach powojennej Polski i doskonale dopełnia temat podjęty w „Pierścionku z orłem w koronie”.



Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Komentujesz na własną odpowiedzialność. Ja za to nie odpowiadam. Ale jeżeli zamierzasz kogoś obrażać idź gdzieś indziej !