Od wielu lat obracam się w środowisku punkowym. Punk towarzyszy mi nie tylko jako muzyka, ale też jako sposób patrzenia na świat i styl życia. Paradoksalnie jednak książki poświęcone tej scenie nie zawsze do mnie trafiają. Często są albo przesadnie akademickie, albo zamieniają się w listę nazw zespołów i koncertowych wspomnień, które niewiele mówią komuś spoza najbliższego kręgu autorów. "Nie będę stała z tyłu – pamiętnik z punkowej rebelii” Nancy Barile (I'm Not Holding Your Coat: My Bruises-and-All Memoir of Punk Rock Rebellion Underdog Press 2022)) pozytywnie mnie zaskoczył.
pinio horror show
Recenzje horrorów, filmów SF, katastroficznych, ale też innych, które oglądam. Chwalę i ostro krytykuję. Bez żadnych skrupułów!
poniedziałek, 6 lipca 2026
Nie tylko muzyka. Recenzja książki „Nie będę stała z tyłu – pamiętnik z punkowej rebelii” Nancy Barile
czwartek, 2 lipca 2026
"Kresy szczerości” – ile można poświęcić w imię miłości do dziecka?
Niektóre filmy zaczynają się jak kameralny dramat, a kończą niczym thriller, w którym każda kolejna decyzja bohaterów prowadzi coraz głębiej w emocjonalny mrok. Tak właśnie jest z „Kresami szczerości” („Echo Valley”, USA, 2025). To film, który nie zawsze trafia we wszystkie tony, momentami bywa nierówny, ale przez większość seansu nie pozwala oderwać wzroku od ekranu.
Kate mieszka samotnie na farmie i prowadzi stajnię. Nadal nie potrafi otrząsnąć się po życiowej tragedii, a jej codzienność wypełniają praca i wspomnienia. Pewnej nocy na farmie pojawia się jej córka Claire – przerażona, roztrzęsiona i ubrudzona cudzą krwią. To wydarzenie uruchamia serię dramatycznych zdarzeń, które prowadzą do pytań o granice rodzicielskiej miłości. Jak daleko można się posunąć, by ratować własne dziecko? I czy istnieje moment, w którym miłość zamienia się we współuzależnienie?
Etykiety:
2025,
Apple TV,
Audrey Grace Marshall,
Brad Ingelsby,
Domhnall Gleeson,
Echo Valley,
Edmund Donovan,
Fiona Shaw,
Julianne Moore,
Kresy szczerości,
Kyle MacLachlan,
Michael Pearce,
Rebecca Creskoff,
Sydney Sweeney,
thriller
poniedziałek, 29 czerwca 2026
Kolory zła: Czerwień – mroczny kryminał, który wciąga bardziej, niż można się spodziewać
Po „Kolorach zła: Czerwień” miałem mieszane uczucia. Z jednej strony była świetna atmosfera i bardzo solidna obsada, z drugiej – pewien niedosyt, że z tak mocnego materiału można było wycisnąć jeszcze więcej. Dlatego do „Czerni” (Polska 2026) podchodziłem z ostrożnością. Tym większe było moje zaskoczenie, bo dostałem naprawdę dobrą, gęstą od emocji i tajemnic produkcję sensacyjną.
Prokurator Leopold Bilski zostaje przeniesiony z Trójmiasta do niewielkiej kaszubskiej miejscowości. Wkrótce znika chłopiec, a prowadzone śledztwo zaczyna niepokojąco przypominać zaginięcie sprzed lat. Szybko okazuje się, że w tej społeczności niemal każdy coś ukrywa. Dawne tragedie, zmowa milczenia i lokalne sekrety tworzą atmosferę, od której trudno się uwolnić.
Etykiety:
2026,
Adam Bobik,
Adrian Panek,
Andrzej Chyra,
Beata Ścibakówna,
folk noir,
Jakub Gierszał,
Jan Sałasiński,
Kolory zła: Czerń,
Małgorzata Oliwia Sobczak,
Marianna Zydek,
Netflix,
Piotr Żurawski,
Robert Gonera,
thriller
sobota, 27 czerwca 2026
„Czarny telefon" telefon dzwoni po raz drugi
Seans pierwszego „Czarnego telefonu” pamiętam bardzo dobrze. Pisałem wtedy, że Scott Derrickson nakręcił horror, który działa nie tylko strachem, ale również emocjami. Była w nim tajemnica, świetnie poprowadzone napięcie i jeden z najciekawszych ekranowych potworów ostatnich lat. Dlatego do kontynuacji podchodziłem z dużą ciekawością.
Etykiety:
2025,
Anna Lore,
Arianna Rivas,
Black Phone 2,
C. Robert Cargill,
Czarny telefon 2,
Demián Bichir,
Ethan Hawke,
horror,
James Ransone,
Jeremy Davies,
Joe Hill,
Madeleine McGraw,
Mason Thames,
Miguel Mora,
Scott Derrickson
piątek, 26 czerwca 2026
„Cichy front” – ważny temat, rozczarowujący dokument o niewidzialnej wojnie
Są takie filmy dokumentalne, które ogląda się z wypiekami na twarzy, bo odkrywają przed widzem kulisy niewidocznych na co dzień procesów i pozwalają lepiej zrozumieć świat. Są też takie, które dotykają tematów niezwykle ważnych, ale nie potrafią wykorzystać ich potencjału. Niestety, do tej drugiej kategorii zalicza się „Cichy front” (Polska 2026).
poniedziałek, 22 czerwca 2026
Najlepsze z najgorszych: film, przy którym sala ryczała ze śmiechu
Są takie seanse, po których człowiek wychodzi z kina nie tyle z opinią, co z lekkim zwątpieniem w to, jak to możliwe, że coś takiego istniało poza jego radarami. I dokładnie tak było w przypadku „Sarnie żniwo, czyli pokusa statuetkowego szlaku” (Polska 2006).
Zacznę od rzeczy najprostszej, ale dziś już rzadkiej: zdumienia. Bo trudno uwierzyć, że ten tytuł, i – co równie ważne – nazwisko reżysera - Bartosz Walaszek, przez lata całkowicie mi umykały. A jeszcze trudniej uwierzyć, że w Kinotece bilety na kolejne pokazy schodziły jak świeże bułki z dobrego pieca. To nie był seans „z ciekawości”. To był seans „trzeba to zobaczyć, bo zaraz nie będzie miejsc”.
I rzeczywiście – publiczność przyszła jak na wydarzenie. A wyszła… jeszcze bardziej rozgrzana.
To jest kino, które idealnie mieści się w cyklu „Najlepsze z najgorszych”. Tego rodzaju produkcje żyją własnym życiem: balansują gdzieś między niezamierzonym absurdem, przesadą, dziwnością konstrukcji narracyjnej i momentami, które w normalnym filmie byłyby błędem, a tutaj stają się paliwem napędowym całego widowiska.
Najmocniejszy element? Reakcja sali. Ludzie nie tylko się śmiali – oni ryczeli. Były brawa w trakcie seansu, były okrzyki, były momenty, w których ktoś głośno dopowiadał dialogi, jakby film i widownia prowadzili równoległy, improwizowany spektakl. A finał? Klaskanie na stojąco. Rzadko widzi się coś takiego poza premierami dużych hitów albo wydarzeniami festiwalowymi.
Ogromną rolę w tym wszystkim odegrało wprowadzenie Moniki Stolat – tradycyjnie dobre, rzeczowe, ustawiające kontekst. I trzeba to powiedzieć wprost: ono działa tu jak zapalnik. Ustawia widza na odpowiedni tor odbioru – nie „czy to jest dobre kino?”, tylko „jak bardzo to nas dziś zaskoczy”.
„Sarnie żniwo…” to film, który nie daje się oglądać biernie. Albo wchodzisz w ten dziwny rytm, albo zostajesz na zewnątrz i patrzysz z rosnącym zdumieniem, jak sala bawi się lepiej, niż powinna.
I może właśnie w tym tkwi jego siła. Nie w perfekcji. Nie w rzemiośle. Tylko w tym, że potrafi zamienić seans w zbiorowe doświadczenie – trochę jak dawne, dobre kino środowe, gdzie publiczność żyła razem z ekranem, a nie obok niego.
Czy to jest „dobry film”? To pytanie tutaj nie ma większego sensu. Lepsze brzmi: czy takie seanse jeszcze się zdarzają? Bo jeśli tak – warto je łapać, zanim znikną.
niedziela, 21 czerwca 2026
F1. Kino, które przypomniało mi, dlaczego pokochałem wyścigi
Są takie filmy, które ogląda się oczami. Są takie, które ogląda się sercem. I są takie, które uruchamiają wspomnienia. Dla mnie właśnie takim filmem okazało się „F1: Film” (F1: The Movie, USA 2025) w reżyserii Joseph Kosinski.
Etykiety:
2025,
Brad Pitt,
Damson Idris,
dramat,
F1,
F1: Film,
F1: The Movie,
film,
filmy sportowe,
Formuła 1,
Hans Zimmer,
Javier Bardem,
Joseph Kosinski,
Kerry Condon,
sport
piątek, 19 czerwca 2026
Scary Movie wraca. Śmiałem się rzadziej, niż się spodziewałem
Do serii Scary Movie (Straszny film USA, Wielka Brytania 20026) mam spory sentyment. Na Horrorowisku pisałem już o innych częściach cyklu i zawsze traktowałem je jako ciekawy znak swoich czasów. Te filmy nie tylko parodiowały horrory, ale też wyśmiewały popkulturę, telewizję, reklamy i wszystko to, czym żyliśmy na początku XXI wieku.
Dlatego na nową odsłonę poszedłem do kina z mieszanką ciekawości i ostrożnego optymizmu.
Po seansie mam dość mieszane uczucia.
Etykiety:
2026,
Anna Faris,
Carmen Electra,
Dave Sheridan,
horror,
Keenen Ivory Wayans,
Kenan Thompson,
komedia,
Lochlyn Munro,
Marlon Wayans,
Michael Tiddes,
parodia,
Regina Hall,
Rick Alvarez,
Scary movie,
Shawn Wayans,
Straszny film
czwartek, 18 czerwca 2026
28 dni później – dlaczego ten horror wciąż robi ogromne wrażenie?
Są filmy, które po latach ogląda się głównie z sentymentu. Są też takie, które mimo upływu czasu nadal potrafią wywołać niepokój. Do tej drugiej kategorii bez wątpienia należy 28 dni później (28 Days Later USA, Wielka Brytania, 2002).
Po seansie 28 lat później postanowiłem wrócić do początku historii wirusa Wściekłości. Wcześniej na Horrorowisku pisałem już o 28 tygodni później i pamiętam, jak bardzo podobało mi się rozwinięcie tego świata. Tym razem wróciłem do filmu, od którego wszystko się zaczęło.
I nadal robi wrażenie.
Etykiety:
2002,
28 Days Later,
28 dni później,
Alex Garland,
Brendan Gleeson,
Christopher Eccleston,
Cillian Murphy,
Danny Boyle,
horror,
John Murphy,
Leo Bill,
Marvin Campbell,
Megan Burns,
Naomie Harris,
Ray Panthaki,
Stuart McQuarrie
wtorek, 16 czerwca 2026
„Odwet” Vincenta V. Severskiego – świetna powieść szpiegowska na niespokojne czasy
Lubię książki, które oprócz dobrej historii zostawiają czytelnika z niepokojem. Nie takim tanim, wynikającym z brutalności czy epatowania przemocą, ale z refleksji, że świat przedstawiony na kartach powieści wcale nie musi być aż tak odległy od rzeczywistości. Tak właśnie miałem podczas lektury „Odwetu” Vincenta V. Severskiego (Czarna owca 2019).
To jedna z tych książek, które pochłania się błyskawicznie. Autor doskonale wie, jak budować napięcie, kiedy przyspieszyć akcję, a kiedy pozwolić czytelnikowi na chwilę oddechu. Efekt jest taki, że kolejne rozdziały znikają w tempie, które zawsze jest najlepszą rekomendacją dla powieści sensacyjnej.
sobota, 13 czerwca 2026
Nowy horror Sama Raimiego zaskakuje. Recenzja filmu Send Help (2026)
Przyznam, że do „Send Help” (Pomocy USA 2026) podchodziłem z dużą ciekawością. Sam Raimi to przecież twórca, który od dekad udowadnia, że najlepiej czuje się tam, gdzie horror spotyka się z czarnym humorem. Twórca „Martwego zła”, „Armii ciemności” czy „Drag Me to Hell” tym razem zabiera nas na bezludną wyspę. Brzmi znajomo? Owszem. Ale tylko do pewnego momentu.
Punkt wyjścia jest prosty. Katastrofa lotnicza. Dwoje ocalałych. Linda Liddle i jej przełożony Bradley Preston trafiają na odciętą od świata wyspę, gdzie muszą walczyć o przetrwanie. Szybko okazuje się jednak, że natura nie jest ich największym problemem. Znacznie groźniejsze są wzajemne urazy, ambicje i narastająca psychologiczna wojna między bohaterami.
Etykiety:
2026,
Bruce Campbell,
Chris Pang,
Damian Shannon,
Danny Elfman,
Dennis Haysbert,
Dylan O'Brien,
Emma Raimi,
Francesca Waters,
Kristy Best,
Mark Swift,
Pomocy,
Rachel McAdams,
Sam Raimi,
Send Help,
thriller,
Xavier Samuel
wtorek, 9 czerwca 2026
Szwajcarski Braveheart? Recenzja filmu „Wilhelm Tell”
Są takie filmy historyczne, które ogląda się przede wszystkim dla widowiska. Są też takie, które przypominają, dlaczego pewne narodowe legendy przetrwały setki lat. „Wilhelm Tell” (Niemcy, Szwajcaria, USA, Wielka Brytania, Włochy 2024) należy właśnie do tej drugiej kategorii.
Jako miłośnik kina historycznego od lat wracam do opowieści o ludziach, którzy stawali przeciwko potężniejszym przeciwnikom.
Etykiety:
2024,
Amar Chadha-Patel,
Ben Kingsley,
Claes Bang,
Connor Swindells,
Emily Beecham,
film historyczny,
Golshifteh Farahani,
historia,
Jonah Hauer-King,
Jonathan Pryce,
Nick Hamm,
Rafe Spall,
Sam Keeley,
Szwajcaria,
William Tell
niedziela, 7 czerwca 2026
Uciekinier. Stephen King w nowej ekranizacji wraca z przerażająco aktualną historią
Są takie historie, które z biegiem lat stają się bardziej aktualne zamiast się starzeć. Tak właśnie jest z „Uciekinierem” („The Running Man”, USA/Wielka Brytania, 2025), kolejną ekranizacją powieści Stephena Kinga napisanej pod pseudonimem Richard Bachman. Gdy czytałem książkę wiele lat temu, wydawała się ostrzeżeniem przed telewizją przyszłości. Dziś wygląda raczej jak reportaż z niedalekiego amerykańskiego jutra.
Akcja filmu przenosi nas do świata, w którym telewizyjne widowiska osiągnęły poziom, przy którym nawet najbardziej patologiczne reality show wydają się niewinną zabawą. Ben Richards zgłasza się do programu „Uciekinier”, aby zdobyć pieniądze potrzebne na leczenie swojej chorej córki.
Etykiety:
2025,
Colman Domingo,
Daniel Ezra,
Edgar Wright,
Emilia Jones,
Glen Powell,
Jayme Lawson,
Josh Brolin,
Lee Pace,
Michael Bacall,
Michael Cera,
Richard Bachman,
Sean Hayes,
SF,
Stephen King,
The Running Man,
Uciekinier,
William H. Macy
środa, 3 czerwca 2026
Pasażer – recenzja. Koszmar, który jedzie za tobą
Nie wiem, czy gdybym obejrzał „Pasażera” (Passenger USA 2026) w domu, zrobiłby na mnie równie duże wrażenie. Wiem natomiast jedno – w kinie ten film działa znakomicie. Ciemna sala, wielki ekran i dźwięk otaczający widza z każdej strony sprawiają, że bardzo łatwo wejść w ten świat. A gdy już się w nim znajdziemy, André Øvredal skutecznie przypomina nam, że czasem największy strach czai się nie w nawiedzonym domu czy opuszczonym szpitalu, ale na zwykłej drodze.
Etykiety:
2026,
Alan Trong,
André Øvredal,
Charles Leggett,
Devielle Johnson,
horror,
Jacob Scipio,
James W. Clark,
Joseph Lopez,
Lou Llobell,
Melissa Leo,
Miles Fowler,
Pasażer,
Passenger,
T.W. Burgess,
Tony Doupe,
Zachary Donohue
piątek, 29 maja 2026
The Boys: superbohaterowie, którym nie chciałbym podać ręki
Są seriale, które wciągają od pierwszej minuty. Są też takie, przy których po prostu trzeba trafić na odpowiedni moment. Tak było u mnie z pierwszym sezonem „The Boys” (USA 2019). Kilka lat temu obejrzałem pierwszy odcinek i odpuściłem. Nie dlatego, że był zły. Wręcz przeciwnie. Był tak agresywny, brutalny i bezczelny, że zwyczajnie nie miałem ochoty oglądać dalej.
Teraz wróciłem. I muszę przyznać, że był to powrót udany.
Etykiety:
2019,
Amazon Prime,
Antony Starr,
Chace Crawford,
Darick Robertson,
Eric Kripke,
Erin Moriarty,
Garth Ennis,
Jack Quaid,
Jessie T. Usher,
Karen Fukuhara,
Karl Urban,
Laz Alonso,
serial,
The Boys,
The Boys sezon 1,
Tomer Capone
wtorek, 26 maja 2026
"Krew dziewicy" – komiks o kinie grozy, które pożera własnych twórców
"Krew dziewicy" (Blood of the Virgin, Kultura gniewu 2026 , którego autorem jest Sammy Harkham, zrobiła na mnie spore wrażenie, bo to komiks, który wygląda jak odnaleziona taśma filmowa z epoki schyłku starego Hollywood. Brudny, nerwowy, momentami duszny, ale jednocześnie hipnotyzujący. Sammy Harkham nie tworzy nostalgicznej pocztówki z lat 70. Nie ma tu romantycznego zachwytu nad „dawnym kinem”. Jest za to świat ludzi zmęczonych, niespełnionych i próbujących przetrwać w przemyśle, który mieli kochać, a który powoli ich pożera.
sobota, 23 maja 2026
"Zemsta embriona" – film tak zły, że aż hipnotyzujący
W czwartek znów dałem się wciągnąć w ten przedziwny rytuał. Znów usiadłem w sali warszawskiej Kinoteki na kolejnym pokazie cyklu "Najlepsze z najgorszych”. I znów – dokładnie w połowie seansu – zacząłem zadawać sobie stare, dobre pytanie: po co ja właściwie chodzę na te filmy? A potem przyszły napisy końcowe, światła się zapaliły i już wiedziałem, że wrócę na następny seans.
Bo to po prostu… wciąga.
Etykiety:
1990,
Allen Lieb,
Bobby Shapiro,
Francis Teri,
Frank Rivera,
Gerald Preger,
horror,
Janet Sovey,
Kinoteka,
Lisa Petruno,
Marie Michaels,
Najlepsze z najgorszych,
Susan Brodsky,
The Suckling,
Tim Martin Crouse,
Zemsta embriona
czwartek, 21 maja 2026
Godzilla wraca w wielkim stylu. Drugi sezon „Monarch”
Kiedy kilka lat temu Monarch: Legacy of Monsters startował jako serialowy dodatek do MonsterVerse (Monarch: Dziedzictwo potworów sezon 2 USA, Japonia 2026), miałem sporo obaw. Kino o Godzilli od dawna cierpi na tę samą chorobę: ludzie gadają godzinami, a wielki jaszczur pojawia się na chwilę, żeby coś rozwalić i zniknąć za chmurą pyłu. Tymczasem drugi sezon nie tylko rozwija świat potworów, ale wreszcie zaczyna rozumieć, dlaczego widzowie kochają Godzillę od czasów japońskich filmów studia Toho Co., Ltd.
niedziela, 17 maja 2026
Vabank 2 – recenzja kultowej komedii kryminalnej Juliusza Machulskiego
Są takie filmy, które pachną epoką bardziej niż niejedna kronika filmowa. Vabank II, czyli riposta (Polska 1984) to właśnie taki przypadek. Kino, które dziś ogląda się nie tylko dla fabuły, ale także dla atmosfery – tej lekko zadymionej, podszytej jazzem, eleganckiej Warszawy lat 30., gdzie nawet oszustwo miało klasę, a zemsta smakowała jak dobra kawa w "Adrii".
Vabank II, czyli riposta to przykład sequela, który nie rozmienia sukcesu pierwszej części na drobne. To rzecz dziś niemal niewyobrażalna – kontynuacja, która nie tylko dorównuje oryginałowi, ale momentami wydaje się jeszcze bardziej pewna siebie. Juliusz Machulski nie poprawia tu na siłę tego, co działało wcześniej. On po prostu wraca do swoich bohaterów i pozwala im dalej grać ten sam koncert, tylko z jeszcze większym luzem.
poniedziałek, 4 maja 2026
Frela: książka z potencjałem, który gdzieś ucieka
"Frela" Magdaleny Majcher (W.A.B. 2025) to książka oparta na faktach, co od razu ustawia poprzeczkę wysoko — bo rzeczywistość sama w sobie potrafi być bardziej brutalna i ciekawsza niż fikcja. I miejscami rzeczywiście coś tu „zagrało”, zwłaszcza gdy pojawia się wątek Paktofoniki i tło końcówki lat 90., z całym tym ciężarem młodości, buntu i muzyki, która wtedy była czymś więcej niż tylko soundtrackiem.
Problem w tym, że ta historia nie niesie. Narracja bywa zbyt nudna, momentami rozwleczona, jakby emocje zostały opisane zamiast przeżyte. Człowiek czeka na punkt zapalny, na moment, w którym ta opowieść naprawdę pęknie - ale często dostaje tylko jego zapowiedź.
Subskrybuj:
Posty (Atom)
Popularne posty
Szukaj na tym blogu
Archiwum bloga
-
►
2025
(118)
- ► października (14)
-
►
2024
(134)
- ► października (12)
-
►
2023
(180)
- ► października (19)
-
►
2022
(148)
- ► października (12)
-
►
2021
(206)
- ► października (14)
-
►
2020
(228)
- ► października (12)
-
►
2019
(169)
- ► października (17)
-
►
2018
(145)
- ► października (14)
-
►
2017
(55)
- ► października (3)
-
►
2016
(88)
- ► października (10)
-
►
2015
(18)
- ► października (5)
-
►
2014
(16)
- ► października (1)
-
►
2013
(53)
- ► października (6)
-
►
2012
(54)
- ► października (3)
-
►
2011
(70)
- ► października (5)
-
►
2010
(37)
- ► października (2)
-
►
2009
(130)
- ► października (17)
-
►
2008
(174)
- ► października (26)



















