"Zabójcza broń” (Lethal Weapon USA 1987) to ten rodzaj filmu, który dziś nazywa się „kultowym”, ale w latach 80. był po prostu dobrze zrobionym kinem policyjnym. Bez cudzysłowów, bez ironii, bez potrzeby dopowiadania, że „kiedyś to było”. Było – i działa do dziś.
Wracam do Zabójczej broni z tym samym uczuciem, z jakim wraca się do starych kaset VHS: lekkim sentymentem, ale też ciekawością, czy to jeszcze trzyma się kupy. I trzyma. Może nawet lepiej, niż niejedna współczesna próba reanimacji kina akcji.



















