Czasami zdarza się obejrzeć coś co kompletnie nie nadaje się do oglądania. Tak właśnie było z filmem "Wszystkie żony mojego męża" (Rule of 3 Kanada 2019), którego zajawkę zobaczyłem na Canal Plus i postanowiłem razem z żoną obejrzeć.
Film opowiada o kobiecie, której mąż ginie w wypadku samochodowym. Jak się okazuje, nie była jego jedyną żoną. Nie była też jedną z dwóch...
Film Caroline Labrèche (Promień) jest bardzo naiwny, fatalnie zagrany, sztywni aktorzy, ogląda się bez żadnych emocji, z coraz większym zażenowaniem. Zdecydowanie więc odradzam!
1 komentarz:
Zgadzam się z Twoją opinią na temat Wszystkie żony mojego męża – to naprawdę rozczarowujący film. Zaczyna się z dużym potencjałem, ale niestety z każdą minutą coraz bardziej się rozmywa. Choć miałam nadzieję, że będzie to interesujący thriller z elementami dramatu, w którym będziemy świadkami napięcia i tajemnic, to ostatecznie film nie dostarczył żadnych większych emocji.
Postacie wydają się płaskie, a wątki przewidywalne. Co więcej, klimat, który początkowo zapowiadał się na trzymający w napięciu, szybko przekształca się w coś bardziej chaotycznego, a rozwiązanie zagadki nie jest wcale satysfakcjonujące.
Zastanawiam się, czy sam pomysł na fabułę nie był skazany na porażkę od samego początku. Wydaje mi się, że dało się z tego wyciągnąć coś bardziej intrygującego, ale niestety film wpadł w pułapkę schematów i sztampowych rozwiązań.
Ciekawe, czy ktoś z Was oglądał inne filmy w tym stylu i odnajduje w nich jakieś lepsze przykłady tego typu historii? Ja chyba odpuszczę kolejne produkcje w tym gatunku, jeśli nie będą miały lepszego wprowadzenia.
Prześlij komentarz