sobota, 13 czerwca 2009

Mroźny wiatr potrafi zmrozić!

To było duże wyzwanie. Większość akcji tego filmu toczy się w zamkniętym samochodzie. A głównych bohaterów jest dwoje.

Młody mężczyzna podkochuje się w koleżance ze studiów. By spędzić z nią kilka godzin proponuje jej podwiezienie jej na święta do domu. Jest mu to co prawda nie po drodze bo mieszka w zupełnie innym kierunku. No ale czego się nie robi z miłości. Mimo ostrzeżeń zjeżdża z autostrady i postanawia wybrać drogę na skróty. Z setek horrorów wiemy czym kończy się takie skrócenie drogi. Najwyraźniej jednak mężczyzna ich nie oglądał! Na zaśnieżonej drodze nocą dochodzi do wypadku. Samochód wpada w zaspę. Jest uszkodzony i nie może ruszyć... Uwięzieni młodzi ludzie zaczynają widzieć wokół siebie tajemnicze postacie. Pojawia się też policjant psychopata...


Wydaje się, że horror, w którym dwoje ludzi siedzi przez większość filmu w samochodzie może być nudny. Ale moim zdaniem twórcy wywiązali się z zadania bardzo dobrze. Stworzyli świetny klimat, który pozwolił przymknąć oko na różnego rodzaju wpadki, naiwności i kalki. Na samotny wieczór film do obejrzenia jak znalazł...

Wind Chill USA, Kanada, Wielka Brytania 2007
91 min.
reżyseria Gregory Jacobs
scenariusz: Joe Gangemi, Steven Katz
obsada: Emily Blunt, Ashton Holmes, Martin Donovan, Ian A. Wallace, Ned Bellamy, Darren Moore

3 komentarze:

Arturro pisze...

na samotny wieczór najlepsza jest cudza żona

Anonimowy pisze...

Moim zdaniem ten film jest do bani! Oglądałam go wczoraj wieczorem i prawdę mówiąc w ogóle mnie nie wciągnął. Fabuła jest tak oklepana, że podobny scenariusz pojawił się już w masie innych horrorów. Jedyne co w tym filmie było oryginalne to miejsce akcji - samochód, a jeśli chodzi o wątek duchów to nie zauażyłam tam nic nowego. Strata czasu:( Buffy

pinio pisze...

bo to kwestia gustu i momentu w jakim się ogląda. Kto wie, może innego dnia nie podobałby mi się, ale akurat t5ego dnia uznałem, że jest super 8-) Mało już jest filmów, w których mamy coś nowego, coś oryginalnego...

Szukaj na tym blogu

Archiwum bloga

Wystąpił błąd w tym gadżecie.