Drugi sezon Kryminalnych wylądował na antenie TVN w marcu 2005 roku i trzeba przyznać, że był to w tamtych latach jeden z tych seriali, które pokazywały, że w Polsce potrafimy robić kryminały bez kompleksów. 13 odcinków, zamknięte historie, warszawskie ulice i ekipa z Mokotowa – brzmi jak recepta na sukces, ale czy na pewno?
Kryminalni wyróżniają się m.in. dobrą obsadą i ciekawymi głównymi bohaterami. Marek Włodarczyk jako komisarz Zawada to taki typ, który zawsze wie, co powiedzieć i jak zamknąć sprawę – solidny, ale momentami zbyt przewidywalny. Maciej Zakościelny w roli Brodeckiego i Magdalena Schejbal jako Storosz próbują wnieść trochę świeżości – on gra młodego wilczka, ona ambitną policjantkę z pazurem. Ich duet działa, choć czasem chemia między nimi pachnie bardziej scenariuszem niż prawdziwym życiem. Reszta zespołu? Statyści z odznakami – są, bo muszą być.
Fabuła to zbiór pojedynczych spraw – od morderstw po porwania. "Balkon z widokiem” na start obiecuje wiele, "Egzekucja” i "Polowanie” trzymają poziom, rzucając widzowi kilka niezłych twistów. Ale bywa i słabiej – "Gorzki weekend” czy "Zniknięcie” to odcinki, które wyglądają, jakby ktoś pisał je na kolanie w przerwie na kawę. Serial za często idzie na łatwiznę – tropy są oczywiste, a rozwiązania podane na tacy. To nie jest poziom skandynawskich kryminałów, gdzie po finale zbierasz szczękę z podłogi.
"Kryminalni" w drugim sezonie to nie rewolucja, tylko ewolucja – serial, który wie, co chce osiągnąć, ale nie zawsze ma na to pomysł. Dla fanów kryminałów to strawne danie, choć bez pikantnych przypraw. Reżyseria Ryszarda Zatorskiego i Piotra Wereśniaka trzyma całość w ryzach, ale nie ma tu ryzyka – to bezpieczna gra, bez szaleństw.
Teraz czas na sezon trzeci - Syn jest bezkompromisowy i nie chce zrobić sobie przerwy na inny serial.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz