sobota, 16 lutego 2013

30 dni mroku. Nadchodzi czas ciemności

Kiedy w 2009 roku pisałem o 30 dniach mroku byłem rozemocjonowany i myślałem o nim w kategoriach horroru roku. Niestety kontynuacja (30 days of night: dark days USA 2010) już nie jest taka dobra...

Akcja pierwszej części rozgrywa się na Alasce. Mała miejscowość gdy nadchodzi 30-dniowa noc zostaje zaatakowana przez wampiry. Niemal wszyscy mieszkańcy giną. Niemal. Ocalała bowiem żona głównego bohatera - Stella Oleson (Kiele Sanches - Wyspa strachu, Insanitarium). Kobieta przeprowadza się do Los Angeles i prowokuje wampiry by wyszły z ukrycia. Zamierza się bowiem zemścić. Kiedy dochodzi do pierwszego starcia, okazuje się, że z wampirami współpracuje agent federalny Norris (Troy Ruptash - Blindfolded). Na szczęście okazuje się, że na wampiry poluje nie tylko Stella, ale i grupka przyjaciół, których bliscy zginęli od kłów wampirów.
Paulem (Rhys Coiro - Nienarodzony), Amber (Diora Baird - Teksańska masakra piłą mechaniczną: początek, Stal Helsing, Star Trek, Night of the demons) i Toddem (Harold Perrineau - Matrix Reaktywacja, Matrix Rewolucja, Demons, 28 tygodni później) kieruje wampir Dane (Ben Cotton - Niesamowita częstotliwość, Kroniki Riddicka, Robale, Blizna 3D, Dzień, w którym zatrzymała się ziemia, Stan Helsing), który nienawidzi innych wampirów i chce ich śmierci. Z kolei wampirami dowodzi demoniczna Lilith (Mia Kirshner - Kruk 2, They com back). Rozpoczyna się walka na śmierć i życie, krew leje się strumieniami, a trup ściele się gęsto.
Niby wszystko w tym filmie jest na swoim miejscu, akcja płynie szybko, ale jakoś w pamięci mam pierwszą część, która znacznie zawyżyła poziom. Film Bena Ketaia, który scenariusz napisał ze Steve Nilesem nie miał szans na zwycięstwo. Musiał być gorszy i jest gorszy. I pozostaje rozczarowanie...


Brak komentarzy:

Szukaj na tym blogu

Archiwum bloga

Wystąpił błąd w tym gadżecie.