Pisałem już na Horrorowisku o filmach i serialach, które pod płaszczykiem gatunku próbują opowiadać coś więcej o świecie, strachu i mechanizmach władzy. "Czarna śmierć" (Polska 2025) idealnie wpisuje się w ten nurt – i to jest jej największa siła.
To serial, który bierze na warsztat epidemię czarnej ospy we Wrocławiu w 1963 roku, ale ani przez moment nie zamyka się w rekonstrukcji historycznej. Wręcz przeciwnie: od pierwszych odcinków widać ambicję, by opowiedzieć historię choroby jako elementu większej, międzynarodowej układanki. I tu twórcy wykonują ruch ryzykowny, ale bardzo ciekawy – łącząc lokalny dramat z globalnym napięciem zimnej wojny.
Szczególnie intrygujące jest powiązanie epidemii z zamachem na Johna F. Kennedy’ego. Nie jako taniej sensacji, ale jako kontekstu epoki: świata, w którym strach przed niewidzialnym wrogiem – wirusem, atomem, spiskiem – był codziennością. Serial pokazuje, jak szybko choroba przestaje być wyłącznie problemem medycznym, a staje się sprawą polityczną, wywiadowczą i propagandową. Brzmi znajomo? Dziś aż za bardzo.
"Czarna śmierć" działa najlepiej wtedy, gdy skupia się na atmosferze zagrożenia: zamkniętym mieście, narastającej panice, dezinformacji i naciskach z góry. Wrocław 1963 roku nie jest tu tylko tłem – to miasto osaczone, pełne niedopowiedzeń i strachu przed tym, czego nie da się zobaczyć gołym okiem. Pod tym względem serial momentami bliżej ma do thrillera politycznego niż klasycznego dramatu historycznego. I co dla mnie ważne, jednym z ważnych punktów serialu jest wywiad przeprowadzany przez dziennikarza Polskiego Radia Wrocław, w którym przepracowałem prawie 20 lat!
Nie sposób nie wspomnieć o podcaście Polskiego Radia "Czarna ospa", który z reporterską precyzją, przy wykorzystaniu archiwalnych nagrań, rozkładał tamte wydarzenia na czynniki pierwsze. Serial TVP idzie inną drogą: mniej dokumentu, więcej interpretacji, emocji i narracyjnych skrótów. Ale oba projekty świetnie się uzupełniają. Podcast daje fakty, serial – emocjonalną prawdę epoki.Warto też podkreślić stronę realizacyjną. Scenografia, kostiumy, zdjęcia – wszystko buduje wiarygodny obraz Polski początku lat 60., bez muzealnej cepelii i bez nachalnej nostalgii. Aktorsko jest solidnie, bez gwiazdorstwa, co tylko wzmacnia wrażenie autentyczności.
Najważniejsze jednak, że "Czarna śmierć" nie próbuje dawać prostych odpowiedzi. Zamiast tego stawia pytania:
jak komunistyczne państwo reaguje na kryzys,
ile prawdy można poświęcić w imię "spokoju społecznego",
i gdzie kończy się ochrona obywateli, a zaczyna polityczna gra.
To bardzo dobra, dojrzała produkcja, która pokazuje, że telewizja publiczna – gdy chce – potrafi opowiadać historie ambitne, aktualne i nieoczywiste. Serial o epidemii sprzed 60 lat, który boleśnie rezonuje z tym, co przeżyliśmy niedawno. I m.in. właśnie dlatego warto go obejrzeć.


Brak komentarzy:
Prześlij komentarz