środa, 18 lutego 2026

Langer: dwa dobre odcinki to za mało

Są takie seriale, które obiecują więcej, niż są w stanie dowieźć. I niestety "Langer" (Polska 2025) do tej kategorii się zalicza. Oglądałem go z rosnącym poczuciem, że ktoś miał pomysł – może nawet całkiem nośny – ale po drodze zabrakło dyscypliny, konsekwencji i… zwykłego szacunku dla widza.

Już od pierwszych odcinków w oczy rzuca się coś, co trudno przeoczyć: infantylność. Nie taka lekka, pulpowa, która bywa urokiem kina klasy B (i którą można jeszcze wybaczyć), tylko taka, która podcina wiarygodność całej historii. Bohaterowie zachowują się momentami jakby funkcjonowali w zupełnie innym świecie niż ten, który serial próbuje udawać. Decyzje są nielogiczne, dialogi miejscami brzmią jak szkice, a nie gotowy tekst.
Do tego dochodzi lawina nieprawdopodobieństw. Jasne – to nie dokument, tu można naginać rzeczywistość. Ale wszystko ma swoje granice. W "Langerze" te granice są przekraczane regularnie i bez większego uzasadnienia. Zamiast napięcia pojawia się znużenie, bo widz przestaje wierzyć w stawkę tej opowieści.

Najbardziej boli jednak scenariusz, powstały na podstawie powieści Remigiusza Mroza. Tu naprawdę coś się rozsypało. Akcja jest rwana, jakby ktoś montował historię z fragmentów, które do siebie nie do końca pasują. Liczba ofiar jest tak nieprawdopodobna, że naprawdę zdumiewa. To nie jest chaos kontrolowany – to raczej brak kontroli.

I właśnie dlatego finał boli najbardziej… bo pokazuje, że można było inaczej.

Dwa ostatnie odcinki to nagle zupełnie inny poziom. Pojawia się napięcie, sens, emocje. Historia zaczyna oddychać, bohaterowie nabierają ciężaru, a widz – wreszcie – ma się czego złapać. No i pojawiają się naprawdę emocje! To trochę tak, jakby ktoś na koniec przypomniał sobie, czym ten serial miał być od początku.

Szkoda tylko, że to przypomnienie przyszło tak późno.

Bo "Langer" zostawia po sobie wrażenie zmarnowanego potencjału. Mamy projekt, który chciał być poważny – a wyszedł momentami naiwny. Ale być może wiedząc, że to ekranizacja Mroza nie należy liczyć na coś poważnego. 



Brak komentarzy:

Szukaj na tym blogu

Archiwum bloga