piątek, 11 sierpnia 2023

Powrót Venoma

Pierwszy Venom był dla mnie rozczarowaniem i mocno się na nim nudziłem. Dlatego trudno mi było się zmobilizować żeby zobaczyć kontynuację - film Venom 2: Carnage (Venom: Let There Be Carnage USA 2021). I o dziwo, spodobał mi się o wiele bardziej niż pierwsza część. Bawił i wciągał w oglądanie. 

Tym razem Eddie Brock (Tom Hardy), żyjąc w symbiozie z Venomem postanawia przeprowadzić wywiad ze skazanym na śmierć seryjnym mordercą Clesutem Kasady (Woody Harrelson). Podczas rozmowy jednak zabójca atakuje dziennikarza i gryzie go, a tym samym zdobywa moce symbionta.

Po ucieczce z celi śmierci uwalnia swoją przyjaciółkę i oboje zamierzają zemścić się na swoich wrogach. Życie Eddiego jest zagrożone, tym bardziej, że Venom obraził się na niego i opuścił go... 

Venom, dla tych, co nie wiedzą, jeden z bohaterów komiksów Marvela, jest kosmitą, który postanowił uratować Ziemię przed innymi paskudnymi typami ze swojej planety. Teraz pomaga Eddiemu zwalczać przestępczość w jego mieście. 

To jeden z tych filmów, które z przyjemnością zobaczycie, dobrze się bawiąc, bo nie brakuje tu humoru, ale też szybko zapomnicie, bo zapamiętać nie za bardzo jest co. Nie trzeba też czekać na kolejną część. Bo może ona być, ale może też jej nie być 8-)

Film wyreżyserował Andy Serkis, a scenariusz napisał Kelly Marcel

Moja ocena: 6/10

 



Brak komentarzy:

Szukaj na tym blogu

Archiwum bloga