niedziela, 23 marca 2025

Przesmyk - świetny polski serial szpiegowski

Ten serial to prawdziwa petarda! Nie jakieś tam pitu-pitu, tylko mocna, szpiegowska jazda bez trzymanki, która wciąga do ostatniego odcinka. Jeśli lubicie dobre thrillery polityczne, gdzie napięcie trzyma za gardło to "Przesmyk” (Polska 2025) jest dla Was. 

Zacznijmy od fabuły. "Przesmyk” to historia Ewy Oginiec, w którą wciela się Lena Góra – i już za to należy się brawa, bo ta aktorka robi naprawdę dobrą robotę. Ewa to agentka polskiego wywiadu, która po akcji w Królewcu chce rzucić tę pracę i wrócić do normalnego życia. Ale wiecie, jak to jest w świecie szpiegów – ja się raz wejdziesz w tę robotę, to już nie ma odwrotu. Zostaje wysłana na Białorusi, gdzie ma znaleźć kreta w polskiej ambasadzie, a także swojego partnera Skinera (świetny Karol Pocheć), który znika podczas swojej akcji. I tak się zaczyna karuzela pełna twistów, zdrad i momentów, gdzie siedzisz i myślisz: "No nie, serio?!”. Scenariusz? Majstersztyk! Nie ma tu miejsca na nudę, każdy odcinek to jak dobrze wystrzelony pocisk – trafia prosto w cel. 

Co mi się najbardziej podobało? Realizm, moi drodzy. "Przesmyk” nie bawi się w bajki o superagentach, którzy wychodzą z każdej akcji bez szwanku. Tu jest brudno, ciężko, a geopolityka w tle – z tym całym przesmykiem suwalskim, Rosją i Białorusią – dodaje smaku, że aż ciarki chodzą po plecach. To nie jest jakiś tam wymyślony świat, tylko coś, co czujesz, że mogłoby się dziać naprawdę. Do tego świetni aktorzy w rolach głównych. Sceny akcji? Płynne, dynamiczne, bez przesadnego cięcia – widać, że ktoś tu odrobił lekcje. A jak już ktoś dostanie po mordzie, to nie wstaje jak Terminator, tylko zbiera się z trudem – i to mi się podoba, bo czuć autentyczność. 

"Przesmyk” to dla mnie jeden z najlepszych polskich seriali, jakie ostatnio widziałem. Jan P. Matuszyński i ekipa pokazali, że da się zrobić thriller szpiegowski, który trzyma w napięciu. No i ten klimat – mroczny, gęsty, taki, że czujesz się, jakbyś sam siedział w tej ambasadzie w Mińsku i zastanawiał się, komu można zaufać. Jeśli lubicie szpiegowskie historie, mocne charaktery i fabułę, która nie daje odetchnąć, to bierzcie się za niego już teraz. Ja jak się skończył szósty, ostatni odcinek krzyknąłem: "Dajcie więcej!”



Brak komentarzy:

Szukaj na tym blogu

Archiwum bloga