środa, 11 marca 2026

Recenzja "Hijack" sezon 2 – powolny start, polski akcent i muzyka Kaliber 44

Kiedy zaczynałem drugi sezon serialu Hijack, miałem moment zwątpienia. Pierwsze dwa odcinki rozwijają się powoli, a napięcie – które w thrillerze powinno być jak dobrze naciągnięta struna – jest jeszcze wyraźnie rozluźnione. Historia kręci się wokół kolejnych przygotowań i wprowadzenia nowych wątków, ale brakuje tej iskry, która sprawia, że człowiek mówi: „Jeszcze jeden odcinek i idę spać”. A potem i tak ogląda następny.

Na szczęście serial szybko łapie właściwy rytm.

Od trzeciego odcinka tempo zaczyna rosnąć, kolejne elementy układanki zaczynają do siebie pasować, a historia robi się coraz bardziej niepokojąca. Twórcy umiejętnie podkręcają stawkę i wprowadzają nowe komplikacje, dzięki czemu napięcie rośnie niemal z każdą sceną. Właśnie wtedy "Porwanie" zaczyna działać tak, jak powinien działać dobry thriller – trzyma w napięciu i nie pozwala łatwo przerwać seansu.

Idris Elba znów w centrum wydarzeń

W centrum historii pozostaje Idris Elba, który tym razem nie wciela się w rolę negocjatora, a porywacza pociągu metra w Berlinie! Elba ma w sobie tę rzadką cechę, że potrafi grać bohatera opanowanego i racjonalnego, a jednocześnie pełnego emocji. Dzięki temu nawet w scenach czysto dialogowych napięcie nie spada.

Drugi sezon rozszerza też skalę opowieści. Jeśli pierwszy był historią bardzo zamkniętą – niemal klaustrofobiczną – to kontynuacja wychodzi poza ten schemat i pokazuje znacznie szerszą sieć powiązań, interesów i zagrożeń.

Kaliber 44 w serialu Apple TV+

Jest też moment, który dla polskiego widza może być szczególnie przyjemnym zaskoczeniem. W jednej ze scen pojawia się fragment utworu "+/-" grupy Kaliber 44.

Dla wielu słuchaczy to niemal kultowy zespół polskiego hip-hopu, tworzony m.in. przez Abradaba, Jokę i nieżyjącego już Magika. Ich muzyka – mroczna, psychodeliczna, momentami niepokojąca – świetnie pasuje do klimatu thrillera.

I trzeba przyznać, że ten fragment działa w serialu zaskakująco dobrze. To drobny detal, ale taki, który potrafi wywołać uśmiech u widza z Polski. W końcu nie codziennie w dużej produkcji Apple TV+ słychać klasykę katowickiego rapu.

Thriller, który potrzebuje chwili

Drugi sezon "Porwania" nie zaczyna się z przytupem. Pierwsze dwa odcinki mogą znużyć i sprawić wrażenie, że twórcy nie bardzo wiedzą, w którą stronę chcą pójść. I co najmniej dziwić. 

Ale gdy historia się rozkręci, serial wciąga coraz mocniej. Pojawia się napięcie, pojawiają się zwroty akcji i wreszcie pojawia się to uczucie, które każdy fan thrillerów zna doskonale: jeszcze jeden odcinek.

A potem jeszcze jeden.

I nagle okazuje się, że noc zrobiła się bardzo krótka.



Brak komentarzy:

Szukaj na tym blogu

Archiwum bloga