wtorek, 16 czerwca 2009

Pat: Antychryst – reż Lars Von Trier/2009


Powiem szczerze – szłam na ten film (tu zwiastun) z ogromną ciekawością. Cenię sobie wariactwo Von Triera, a odkąd zobaczyłam Dogville (2003) również jego spojrzenie na relacje społeczne :-). Do tego dochodzi niebanalna gra kamery, fantastyczne zdjęcia, które zawsze są udziałem filmów Duńczyka, oraz trochę taka przewrotna kompozycja scenariuszy. No i nie można zapominać jeszcze o jednym, w dobie królującego kina stylu „zerowego” na amerykańską modłę, filmy Larsa zawsze są czymś innym, czymś niepokojącym; zostają na długo w głowie.

Antychryst też zapewne zostanie na długo w mojej głowie. A to z powodu pustego śmiechu jaki ogarnął mnie po wyjściu z kina. Pornograficzny horror? Nie, bo za mało w tym filmie i pornografii i horroru. Szokująca adaptacja podań o czarownicach?
Nie, bo historia jest poprowadzona na poziomie stron popularno-naukowych jakich mnóstwo w sieci. Traktat o kobietach i mężczyznach? Nie, bo zbyt sztampowe są to sytuacje pokazane w Antychryście, żeby chcieć o tym mówić. Epopeja mizogyna? Nie, bo co mamy w zamian? Bohater grany przez świetnego aktora jakim jest Willem Dafoe w niczym nie zaskakuje, ani nie pokazuje swojej lepszości względem głównej bohaterki (w tej roli zaskakująca Charlotte Gainsbourg). Co to jest? Kocopał zrealizowany przez świetnego reżysera na dużym odjeździe? Też nie, bo jak sam Von Trier mówi, nie ma ten film nic wspólnego z narkotykami, a jeśli już to z depresją.
Nie wiem – nawet w skrajnym dole i na totalnym niżu hormonalnym nie wyobrażam sobie abym swojemu partnerowi/mężowi chciała przewiercić piszczele oraz zrobić jeszcze parę innych szokujących sado-masochizmem sprawek. Z tego co wiem, no nawet moje najbardziej zdesperowane i znerwicowane koleżanki – też nie:-). Więc o co chodzi? Że złą żonę-czarownicę należy zadusić i spalić wzorem legendarnych trybunałów sądzących oskarżone o czary. O prozaiczne stwierdzenie, że natura jest Kościołem Szatana. Czy o to, że utrata dziecka (punkt wyjściowy) prowadzi do mrocznej tragedii? Tak czy inaczej, z całą pewnością Von Trier przejdzie do historii kina jako ten, który w tzw. oficjalnym kinie pokazał scenę z własnoręcznym wycinaniem sobie waginy. Cóż poza tym?
Jest kilka pięknych ujęć i zdjęć, jest kawałek wysublimowanej muzyki, a to porusza. Ale jest też pół-rozkładający się żywy lis, który mówi (animacja): chaos króluje!
I niestety to ten lis wywołał we mnie ten pusty śmiech. Może też jeszcze dedykacja, że obraz pod tytułem Antychryst został zadedykowany Andriejowi Takowskiemu. Ta, to już jest duży odjazd :-)

Pat

Antichrist Dania 2009

100 min.
reżyseria: Lars von Trier
scenariusz: Lars von Trier, Anders Thomas Jensen
obsada: Willem Dafoe, Charlotte Gainsbourg

Brak komentarzy:

Szukaj na tym blogu

Archiwum bloga

Wystąpił błąd w tym gadżecie.