Pokazywanie postów oznaczonych etykietą horror. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą horror. Pokaż wszystkie posty

niedziela, 30 sierpnia 2026

„Omen II” po latach. Film, który kiedyś mnie rozczarował, dziś bardzo się podoba

Są filmy, które odbiera się zupełnie inaczej po latach. Nie dlatego, że się zmieniają, ale dlatego, że zmienia się widz. Tak właśnie było u mnie z „Omenem II” (Damien: Omen II USA 1978). Kiedy oglądałem ten film po raz pierwszy, wydawał mi się wyraźnie słabszy od znakomitego „Omenu” Richarda Donnera. Był mniej efektowny, wolniejszy i pozbawiony tego samego poczucia nieustannego zagrożenia. Pamiętałem go jako poprawną kontynuację, ale nic więcej.

Przy ponownym seansie odkryłem jednak film, który zaskoczył mnie bardziej, niż się spodziewałem.
„Omen II” z 1978 roku, wyreżyserowany przez Dona Taylora i Mike'a Hodgesa, nie próbuje kopiować pierwszej części. Zamiast kolejny raz opowiadać historię ludzi odkrywających prawdę o Antychryście, skupia się na samym Damienie.

piątek, 28 sierpnia 2026

„Skażenie” – ani nie straszy, ani nie śmieszy

Jest wiele filmów, które ogląda się z myślą: „to już było”. Są też takie, przy których człowiek zaczyna się zastanawiać, ile razy można jeszcze wykorzystać ten sam pomysł. „Skażenie” (Cold Storage Francja, USA, Wielka Brytania 2026) Jonny'ego Campbella należy niestety do tej drugiej kategorii.

Punkt wyjścia jest całkiem obiecujący. W opuszczonym wojskowym laboratorium przez dziesięciolecia przechowywany jest niezwykle groźny, mutujący mikroorganizm. Obiekt zostaje jednak przekształcony w magazyn, a wzrost temperatury powoduje, że zamrożone zagrożenie budzi się do życia. Śmiertelny grzyb zaczyna się rozprzestrzeniać, a z jego powstrzymaniem muszą poradzić sobie dwójka pracowników magazynu oraz były specjalista od bioterroryzmu. I oczywiście od ich powodzenia zależy los zdecydowanie większej części ludzkości.

sobota, 18 lipca 2026

Człowiek-ośmiornica – nostalgia z plastiku

Są filmy, które składają hołd dawnemu kinu. I są takie, które jedynie przebierają się w jego kostium. Niestety „Człowiek-ośmiornica” (Mantopus! USA 2025) należy do tej drugiej kategorii.

Twórcy wyraźnie chcieli odtworzyć atmosferę tanich horrorów i filmów science fiction z lat 50., 60. i 70. Jest ziarnisty obraz, odpowiednia kolorystyka, charakterystyczna scenografia, przerysowane aktorstwo i potwór, który wygląda tak, jakby uciekł z kina klasy B. Problem w tym, że wszystko sprawia wrażenie starannie zaprojektowanego eksperymentu, a nie filmu, który rzeczywiście powstał w tamtej epoce.

sobota, 27 czerwca 2026

„Czarny telefon" telefon dzwoni po raz drugi

Seans pierwszego „Czarnego telefonu” pamiętam bardzo dobrze. Pisałem wtedy, że Scott Derrickson nakręcił horror, który działa nie tylko strachem, ale również emocjami. Była w nim tajemnica, świetnie poprowadzone napięcie i jeden z najciekawszych ekranowych potworów ostatnich lat. Dlatego do kontynuacji podchodziłem z dużą ciekawością.

piątek, 19 czerwca 2026

Scary Movie wraca. Śmiałem się rzadziej, niż się spodziewałem

Do serii Scary Movie (Straszny film USA, Wielka Brytania 20026) mam spory sentyment. Na Horrorowisku pisałem już o innych częściach cyklu i zawsze traktowałem je jako ciekawy znak swoich czasów. Te filmy nie tylko parodiowały horrory, ale też wyśmiewały popkulturę, telewizję, reklamy i wszystko to, czym żyliśmy na początku XXI wieku.

Dlatego na nową odsłonę poszedłem do kina z mieszanką ciekawości i ostrożnego optymizmu.

Po seansie mam dość mieszane uczucia.

czwartek, 18 czerwca 2026

28 dni później – dlaczego ten horror wciąż robi ogromne wrażenie?

Są filmy, które po latach ogląda się głównie z sentymentu. Są też takie, które mimo upływu czasu nadal potrafią wywołać niepokój. Do tej drugiej kategorii bez wątpienia należy 28 dni później (28 Days Later USA, Wielka Brytania, 2002).

Po seansie 28 lat później postanowiłem wrócić do początku historii wirusa Wściekłości. Wcześniej na Horrorowisku pisałem już o 28 tygodni później i pamiętam, jak bardzo podobało mi się rozwinięcie tego świata. Tym razem wróciłem do filmu, od którego wszystko się zaczęło.

I nadal robi wrażenie.

środa, 3 czerwca 2026

Pasażer – recenzja. Koszmar, który jedzie za tobą

Nie wiem, czy gdybym obejrzał „Pasażera” (Passenger USA 2026) w domu, zrobiłby na mnie równie duże wrażenie. Wiem natomiast jedno – w kinie ten film działa znakomicie. Ciemna sala, wielki ekran i dźwięk otaczający widza z każdej strony sprawiają, że bardzo łatwo wejść w ten świat. A gdy już się w nim znajdziemy, André Øvredal skutecznie przypomina nam, że czasem największy strach czai się nie w nawiedzonym domu czy opuszczonym szpitalu, ale na zwykłej drodze.

wtorek, 26 maja 2026

"Krew dziewicy" – komiks o kinie grozy, które pożera własnych twórców

"Krew dziewicy" (Blood of the Virgin, Kultura gniewu 2026 , którego autorem jest Sammy Harkham,  zrobiła na mnie spore wrażenie, bo to komiks, który wygląda jak odnaleziona taśma filmowa z epoki schyłku starego Hollywood. Brudny, nerwowy, momentami duszny, ale jednocześnie hipnotyzujący. Sammy Harkham nie tworzy nostalgicznej pocztówki z lat 70. Nie ma tu romantycznego zachwytu nad „dawnym kinem”. Jest za to świat ludzi zmęczonych, niespełnionych i próbujących przetrwać w przemyśle, który mieli kochać, a który powoli ich pożera.

sobota, 23 maja 2026

"Zemsta embriona" – film tak zły, że aż hipnotyzujący

W czwartek znów dałem się wciągnąć w ten przedziwny rytuał. Znów usiadłem w sali warszawskiej Kinoteki na kolejnym pokazie cyklu "Najlepsze z najgorszych”. I znów – dokładnie w połowie seansu – zacząłem zadawać sobie stare, dobre pytanie: po co ja właściwie chodzę na te filmy? A potem przyszły napisy końcowe, światła się zapaliły i już wiedziałem, że wrócę na następny seans.

Bo to po prostu… wciąga.
 

sobota, 2 maja 2026

Mumia Lee Cronina – horror, który zrywa z tradycją

Są takie powroty, które z definicji nie powinny się wydarzyć. Nowa The Mummy (Mumia: Film Lee Cronina USA, Irlandia 2026) opowiada właśnie o takim powrocie – i robi to w sposób, który bardziej uwiera niż daje czystą rozrywkę. To już nie jest przygodowa pocztówka z Egiptu, tylko historia, która wchodzi do domu, siada przy stole i zaczyna psuć powietrze.

Punktem wyjścia jest sytuacja niemal reporterska: dziewczynka znika z domu podczas pobytu w Egipcie, by po latach wrócić do rodziny. Problem w tym, że wraca ktoś inny. Coś innego. I od tej chwili wszystko zaczyna się rozjeżdżać – relacje, emocje, poczucie bezpieczeństwa. Ten film nie opowiada o odkrywaniu starożytnej klątwy, tylko o tym, co się dzieje, kiedy ta klątwa przychodzi do ciebie i zamieszkuje pod jednym dachem.

czwartek, 23 kwietnia 2026

Morderczy żywioł na Netflixie – horror do zapomnienia

Są takie seanse, które aż proszą się o duży ekran, ciemną salę i ciszę, która potęguje napięcie. I są też takie, które nawet w domowym zaciszu nie potrafią tego napięcia zbudować. Niestety, „Morderczy żywioł” (Thrash Australia, USA 2026) należy do tej drugiej kategorii. Oglądany na Netflix, zamiast wciągnąć – raczej rozpraszał.

poniedziałek, 6 kwietnia 2026

Pełna kinowa sala, cisza i niepokój. "Matka Joanna od Aniołów" po latach

Są takie filmy, które najlepiej działają w ciszy. Bez popcornu, bez szeptów, bez nerwowego zerkania na telefon. A potem trafiasz na seans, gdzie sala jest pełna – i nagle okazuje się, że właśnie to ma sens. Tak było w świąteczny wieczór w Kinotece. Tłum ludzi, Wielkanoc, a na ekranie film, który z religijnością nie ma nic wspólnego w sensie pocieszenia – raczej w sensie niepokoju.

Matka Joanna od Aniołów (Polska 1961) nie jest filmem łatwym ani "świątecznym" w klasycznym rozumieniu. To opowieść o opętaniu, ale takim, które bardziej rozgrywa się w człowieku niż w jakiejś nadprzyrodzonej przestrzeni. Do klasztoru przybywa ksiądz Suryn (Mieczysław Voit), by zmierzyć się z przypadkiem opętania zakonnic, a przede wszystkim tytułowej Matki Joanny (Lucyna Winnicka). I od początku wiadomo, że to nie będzie pojedynek dobra ze złem, tylko raczej walka człowieka z samym sobą.

wtorek, 31 marca 2026

Krew dziewicy plus Wieśniaccy zombie = udany wieczór w Kinotece

Są takie seanse, na które nie idzie się "obejrzeć filmu". Idzie się przeżyć wydarzenie. Taki właśnie był wieczór w warszawskiej Kinotece w ramach festiwalu "Najlepsze z Najgorszych". Najpierw kawałek spotkania wokół komiksu Krew dziewicy wydanego przez Kultura Gniewu, potem tradycyjnie świetna, z pazurem i wyczuciem konwencji zapowiedź Monika Stolat ze Splat!FilmFest. A na koniec danie główne: Wieśniaccy zombie (Redneck Zombies USA 1987).

I od razu uczciwie: to nie jest kino dla każdego. Ale kto trafia na takie pokazy przypadkiem, ten i tak nie zostaje do końca.

środa, 25 marca 2026

Stare kino, nowe emocje - "Narzeczona Frankensteina" znów zachwyca

Są takie wieczory, kiedy człowiek przypomina sobie, po co w ogóle istnieje kino. I właśnie takim doświadczeniem był dla mnie seans "Narzeczona Frankensteina" w warszawskim Kinie Iluzjon.

To jest w ogóle osobna kategoria przyjemności – oglądać klasykę nie na laptopie, nie gdzieś "w tle”, tylko w ciemnej sali, z dużym ekranem i skupioną widownią. Nagle okazuje się, że film sprzed niemal 100 lat nie tylko się nie zestarzał, ale momentami bije na głowę współczesne produkcje pomysłowością, tempem i wyobraźnią.

Seans minął błyskawicznie. To zresztą najlepsza rekomendacja - człowiek siada i zanim zdąży się dobrze rozgościć, jest już po wszystkim. A przecież mówimy o filmie, który w teorii powinien trącić myszką. Nic z tych rzeczy.

piątek, 20 marca 2026

Kobieta w ogrodzie. Żałoba, niepokój i tajemnica pod domem

"Kobieta w ogrodzie" (The Woman in the Yard USA 2025) to horror, który z pozoru wygląda jak jeszcze jedna historia o niepokojącej postaci stojącej pod domem, ale dość szybko okazuje się, że tu stawką nie jest tylko strach przed intruzem. To przede wszystkim opowieść o żałobie, osamotnieniu i psychicznym rozpadzie człowieka, który ledwo trzyma się na nogach. I powiem od razu: to nie jest film, który bierze widza za gardło serią tanich wyskoków zza rogu. Raczej sączy niepokój powoli, momentami wręcz ostentacyjnie, jakby chciał sprawdzić, czy jeszcze mamy cierpliwość do kina grozy budowanego atmosferą, a nie hałasem.

sobota, 14 marca 2026

"Uszkodzenie mózgu” - pasożyt, który daje przyjemność

Są takie horrory z lat 80., które po latach ogląda się nie tylko z sentymentu do epoki VHS, ale także z autentycznym podziwem dla wyobraźni twórców. Uszkodzenie mózgu ((Brain Damage, USA 1988) należy właśnie do tej kategorii. Film dziwny, miejscami odpychający, a jednocześnie zaskakująco inteligentny. I – co ważne – do dziś świeży.

Historia jest pozornie prosta. Młody Brian nagle zaczyna doświadczać dziwnych halucynacji i intensywnego uczucia euforii. Szybko okazuje się, że w jego życiu pojawił się… pasożyt. Niewielkie stworzenie o imieniu Aylmer przyczepia się do mózgu bohatera i karmi się ludzkimi mózgami. W zamian daje Brianowi narkotyczną przyjemność, od której bardzo trudno się uwolnić.

wtorek, 3 marca 2026

The Empty Man – wyjaśnienie i recenzja niedocenionego horroru

Są takie horrory, które krzyczą. I są takie, które mówią półgłosem, a potem zostają z człowiekiem na długo. "Pusty człowiek” (The Empty Man RPA, USA, Wielka Brytania 2020) należy do tej drugiej kategorii. Film, który przemknął przez kina niemal niezauważony, a jest jednym z ciekawszych, bardziej ambicjonalnych horrorów ostatnich lat.

czwartek, 26 lutego 2026

Mumia – kultowy przygodowy horror, który wciąż działa

Są takie filmy, do których wraca się jak do dobrze znanej kasety VHS – trochę z sentymentu, trochę dla czystej przyjemności. "Mumia" (The Mummy USA 1999) to właśnie taki przypadek. Kino przygodowe z domieszką horroru, które nie udaje niczego więcej, niż jest – i może właśnie dlatego działa do dziś.
To opowieść stara jak świat – przeklęta miłość, zemsta zza grobu i grupa śmiałków, którzy wpakowali się tam, gdzie nie powinni. Mumia zaczyna się jak klasyczna awanturnicza historia: jest tajemnicze miasto Hamunaptra, są poszukiwacze skarbów, jest wreszcie coś, co absolutnie nie powinno zostać obudzone.

I oczywiście – zostaje.

wtorek, 24 lutego 2026

Smętarz dla zwierzaków 2 – kiedy horror pachniał kasetą wideo

Są takie horrory, do których wraca się trochę jak do starych kaset VHS – z lekkim szumem, niedoskonałością obrazu, ale i z tym ciepłym poczuciem, że kino kiedyś miało inny zapach. "Smętarz dla zwierzaków 2" (Pet Sematary II USA 1992) właśnie taki jest. Niby sequel, niby produkt swoich czasów, a jednak – ma w sobie coś, co sprawia, że działa. Może to kwestia młodości, może klimatu przełomu lat 80. i 90., a może po prostu tego, że opowieści Stephen King zawsze dobrze czują się w takich realiach.

sobota, 21 lutego 2026

Cujo – tak kiedyś robiło się horror

Są takie filmy, które nie potrzebują ani efektów komputerowych, ani wielkich budżetów, żeby wejść pod skórę i zostać tam na lata. „Cujo” (1983, USA) to właśnie taki przypadek. Kino, które działało prostymi środkami, ale trafiało w najczulszy punkt — w ludzki strach przed czymś, co nagle przestaje być oswojone i bezpieczne.

Bo przecież wszystko zaczyna się niewinnie. Zwykły pies. Rodzinny bernardyn. Symbol bezpieczeństwa, spokoju, czegoś, co raczej przytula niż atakuje. I nagle — jedno ugryzienia (a być może wiele) nietoperza, jedna choroba, jeden błąd natury — i cały świat wywraca się do góry nogami.

Szukaj na tym blogu

Archiwum bloga