piątek, 21 marca 2008

Książka "Jestem legendą" Richarda Mathesona jest równie dobra jak najnowsza jej ekranizacja z Willem Smithem. Nie kończy się jednak tak optymistycznie...

Książka została napisana w 1954 roku, nic więc dziwnego, że twórcy filmu (moja recenzja tutaj) musieli historię podrasować.
Wiele jest także różnic w samej historii, nie chce za wiele zdradzać, żeby nie psuć Wam dobrej zabawy. Wspomnę więc tylko o kilku - w książce oczywiste jest, że zmutowane stwory to po prostu wampiry (nasz bohater walczy z nimi za pomocą czosnku i drewnianych kołków 8-) ), Robertowi Neville nie towarzyszy tu od początku pies, pojawia się on tylko na chwilę by szybko umrzeć.
Bohater nie słucha też Boba Marleya a muzyki poważnej. No i końcówka - pesymistyczna i nie nastrajająca optymistycznie. No ale też dołować się nie ma co, bo ziemi przecież nie grozi (na razie) zagłada. Wyjaśniony jest także o wiele lepiej tytuł "Jestem legendą" . Polecam zdecydowanie ! Lektura obowiązkowa!
5/5 Kostuch
Tytuł oryginału: I Am Legend
Wydawnictwo: Mag , styczeń 2008
ISBN: 978-83-7480-071-6
Wymiary: 125 x 195 mm
Tłumaczenie: Paulina Braiter

2 komentarze:

Shagg / dptd pisze...

"bohater walczy z nimi za pomocą czosnku i drewnianych kołków"

Co jednak nie ma nic wspólnego z 'magicznym' motywem wampirów, ponieważ jak wiemy w książce Robert tworzy pewien spis cech i zachowań wampirów, który dzieli na 'mistyczne' i te wytłumaczone naukowo.

Anonimowy pisze...

Książka bije film na głowę !

Szukaj na tym blogu

Archiwum bloga

Wystąpił błąd w tym gadżecie.