poniedziałek, 26 stycznia 2026

"Jedna bitwa po drugiej". Historia o współczesnej Ameryce...

"Jedna bitwa po drugiej" (One Battle After Another reż. Paul Thomas Anderson, prod. USA 2025) to film, który nie tyle ogląda się jak kino akcji, ile jak diagnozę społeczną Ameryki w stanie niemal permanentnej gorączki. To opowieść o świecie, który zatracił granice między buntem a anarchią, między sprawiedliwością a destrukcją, a który zderza się z własnymi demonami z brutalną, bezkompromisową siłą.

Anderson nie sili się na subtelności. Jego bohaterowie to ludzie, którzy szukają sensu w chaosie, a ich działania - jakkolwiek porywcze - wydają się odpowiedzią na amerykański system, który dawno przestał chronić równowagę społeczną. Film nie ucieka od kontrowersji i stawia widza przed pytaniami o legitymizację przemocy, granice oporu i granice tego, za co warto się bić - czy raczej burzyć. Przez swoje polityczne przesłanie "Jedna bitwa po drugiej" wpisuje się w obecną – równie rozedrganą – sytuację w USA, gdzie napięcia ideologiczne przekładają się na realne konflikty i dramaty jednostek.

Narracja nie jest szybka; to kino, które z jednej strony wciąga - dzięki galaktyce świetnych aktorskich kreacji - a z drugiej potrafi ciągnąć się jak niekończąca się debata. Momentami film jest za długi, wręcz uparty w prowadzeniu wątków, które mogłyby zostać bardziej zwarte. To nie jest historia skrojona pod sprint, ale raczej maraton refleksji, i to właśnie może być jego największą siłą i słabością jednocześnie.

Nie sposób zignorować rozgłosu, jaki zebrała ta produkcja w wyścigu nagród: "Jedna bitwa po drugiej" zdobyła aż 13 nominacji do Oscarów 2026, w tym za najlepszy film, scenariusz adaptowany i najlepsze role pierwszo- i drugoplanowe. To świadectwo uznania dla dzieła, które nie boi się drażnić i wywoływać rozmowy — tak w Hollywood, jak i za jego granicami.

Na tle współczesnego kina to pozycja, która ma odwagę mówić o tym, co często zostaje schowane pod dywan pozornej stabilności: o nierównościach, politycznych schizach i o tym, jak cienka jest granica między walką o ideały a walką z własnymi lękami. Nie każdemu taka lekcja przypadnie do gustu, ale unikać jej nie da się -  "Jedna bitwa po drugiej" nie pyta, czy chcesz usłyszeć jej przesłanie; ona po prostu je serwuje.



 

Brak komentarzy:

Szukaj na tym blogu

Archiwum bloga