środa, 29 kwietnia 2026

Chcę więcej – historia o tym, jak system zostawia ludzi samych

Są takie filmy, które od pierwszych minut zdradzają, że ambicje miały większe niż możliwości. „Chcę więcej” (Polska 2025) zaczyna się jak opowieść o pokoleniu, które nie chce czekać – chce zarabiać tu i teraz, najlepiej bez konsekwencji. I to jest punkt wyjścia naprawdę nośny, bo przecież takich historii wokół nas nie brakuje.

Poznajemy Marcina, chłopaka zawieszonego gdzieś między dorosłością a wygodnym życiem bez odpowiedzialności, i Hanię, dla której stawka jest dużo wyższa. Jej ojciec ciężko choruje, a leczenie okazuje się kosztowne i – co najważniejsze – w praktyce niedostępne bez ogromnych pieniędzy.

czwartek, 23 kwietnia 2026

Morderczy żywioł na Netflixie – horror do zapomnieni

Są takie seanse, które aż proszą się o duży ekran, ciemną salę i ciszę, która potęguje napięcie. I są też takie, które nawet w domowym zaciszu nie potrafią tego napięcia zbudować. Niestety, „Morderczy żywioł” (Thrash Australia, USA 2026) należy do tej drugiej kategorii. Oglądany na Netflix, zamiast wciągnąć – raczej rozpraszał.

sobota, 18 kwietnia 2026

Serce gór plus Węże 2026 = niezapomniany wieczór w Kinotece

Są takie wieczory w kinie, kiedy człowiek idzie nie po sztukę, tylko po doświadczenie. I dokładnie tak było w Kinoteka, gdzie w cyklu „Najlepsze z najgorszych” pokazano Serce gór (Polska 2004). Film, który od lat krąży w półoficjalnym obiegu jako jeden z najbardziej spektakularnych wypadków przy pracy w historii polskiego kina.

Wieczór zaczął się zresztą od mocnego akcentu – ogłoszenia wyników nagrody Węże 2026, czyli naszych rodzimych anty-Oscarów. Tradycja piękna, potrzebna i – nie oszukujmy się – czasem bardziej szczera niż niejedna gala nagród. Bo jeśli kino ma być lustrem rzeczywistości, to i jego wpadki zasługują na refleksję. A „Serce gór” to materiał wręcz podręcznikowy. 

wtorek, 14 kwietnia 2026

Klangor 2 – dobry, mroczny powrót, który nie daje łatwych odpowiedzi

Powrót do Świnoujścia po kilku latach nie jest sentymentalną podróżą. To raczej wejście w ten sam świat, tylko jeszcze bardziej wychłodzony, bardziej obojętny, jakby ktoś przykręcił temperaturę emocji i zostawił bohaterów samych sobie. 

Drugi sezon Klangoru (Polska 2026) nie udaje, że chce być kontynuacją w klasycznym sensie. To raczej nowa historia w tym samym miejscu – z innymi bohaterami, innym ciężarem i innym środkiem ciężkości. Twórcy świadomie odcinają się od pierwszej serii i robią coś na kształt antologii. Ryzykowny ruch, ale przynajmniej uczciwy.

poniedziałek, 6 kwietnia 2026

Pełna kinowa sala, cisza i niepokój. "Matka Joanna od Aniołów" po latach

Są takie filmy, które najlepiej działają w ciszy. Bez popcornu, bez szeptów, bez nerwowego zerkania na telefon. A potem trafiasz na seans, gdzie sala jest pełna – i nagle okazuje się, że właśnie to ma sens. Tak było w świąteczny wieczór w Kinotece. Tłum ludzi, Wielkanoc, a na ekranie film, który z religijnością nie ma nic wspólnego w sensie pocieszenia – raczej w sensie niepokoju.

Matka Joanna od Aniołów (Polska 1961) nie jest filmem łatwym ani "świątecznym" w klasycznym rozumieniu. To opowieść o opętaniu, ale takim, które bardziej rozgrywa się w człowieku niż w jakiejś nadprzyrodzonej przestrzeni. Do klasztoru przybywa ksiądz Suryn (Mieczysław Voit), by zmierzyć się z przypadkiem opętania zakonnic, a przede wszystkim tytułowej Matki Joanny (Lucyna Winnicka). I od początku wiadomo, że to nie będzie pojedynek dobra ze złem, tylko raczej walka człowieka z samym sobą.

sobota, 4 kwietnia 2026

Między literaturą a rzeczywistością. "Zamęt” Vincentego V. Severskiego

Są książki szpiegowskie, które czyta się dla rozrywki. I są takie, które zostawiają po sobie lekki niepokój — bo brzmią zbyt wiarygodnie. „Zamęt” Vincentego V. Severskiego zdecydowanie należy do tej drugiej kategorii.

Czytając tę powieść, miałem momentami wrażenie, że to nie jest literatura, tylko dobrze zamaskowany raport z rzeczywistości. Vincent V. Severski nie musi niczego udowadniać - jego przewaga polega na tym, że on po prostu wie, jak to wygląda od środka - był w końcu oficerem wywiadu! I to czuć w każdym rozdziale.
 

środa, 1 kwietnia 2026

Śleboda: mrok podhalańskich tajemnic

Są takie historie, które od pierwszych minut pachną miejscem. Nie fabułą, nie konstrukcją, tylko powietrzem. W Ślebodzie czuć góry – nie te z pocztówek, tylko te, w których łatwo się zgubić. I może właśnie dlatego ten serial działa najlepiej wtedy, kiedy zwalnia i pozwala tej przestrzeni wybrzmieć.

Śleboda (Polska 2024) wyrasta z prozy Małgorzaty Fugiel-Kuźmińskiej i Michała Kuźmińskiego, którzy od lat budują swój cykl kryminalny osadzony w różnych częściach Polski. W książkach zawsze było coś więcej niż intryga: język, lokalność, napięcie między "swoimi” a "obcymi". Serial próbuje to uchwycić – czasem bardzo trafnie, czasem jakby zbyt ostrożnie.

Szukaj na tym blogu

Archiwum bloga