sobota, 13 czerwca 2026

Nowy horror Sama Raimiego zaskakuje. Recenzja filmu Send Help (2026)

Przyznam, że do „Send Help” (Pomocy USA 2026) podchodziłem z dużą ciekawością. Sam Raimi to przecież twórca, który od dekad udowadnia, że najlepiej czuje się tam, gdzie horror spotyka się z czarnym humorem. Twórca „Martwego zła”, „Armii ciemności” czy „Drag Me to Hell” tym razem zabiera nas na bezludną wyspę. Brzmi znajomo? Owszem. Ale tylko do pewnego momentu.

Punkt wyjścia jest prosty. Katastrofa lotnicza. Dwoje ocalałych. Linda Liddle i jej przełożony Bradley Preston trafiają na odciętą od świata wyspę, gdzie muszą walczyć o przetrwanie. Szybko okazuje się jednak, że natura nie jest ich największym problemem. Znacznie groźniejsze są wzajemne urazy, ambicje i narastająca psychologiczna wojna między bohaterami.

Największą siłą filmu są właśnie postacie. Linda w interpretacji Rachel McAdams początkowo wydaje się osobą niepozorną, wręcz wycofaną. Z czasem okazuje się jednak kimś znacznie bardziej skomplikowanym. McAdams tworzy jedną z najciekawszych ról w swojej karierze, przechodząc płynnie od komedii do psychologicznego horroru. Nie dziwi mnie, że wielu recenzentów właśnie ją uznało za największy atut filmu.

Świetnie wypada także Dylan O'Brien. Jego Bradley to człowiek, którego trudno polubić, ale jeszcze trudniej oderwać od niego wzrok. Aktor doskonale wykorzystuje ekranową chemię z McAdams, dzięki czemu pojedynek między bohaterami pozostaje interesujący niemal do samego końca.

To, co najbardziej spodobało mi się w „Send Help”, to nieustanne balansowanie między gatunkami. Raimi zaczyna od kina katastroficznego i survivalowego, później dokłada thriller psychologiczny, następnie horror, a chwilami wręcz czarną komedię. Momentami przypominało mi to najlepsze dokonania reżysera z lat 80. i 90., kiedy potrafił jednocześnie straszyć i rozśmieszać. Nie każdemu taki gatunkowy miszmasz przypadnie do gustu, ale ja właśnie za to cenię Raimiego.

Podobała mi się również muzyka autorstwa Danny Elfman. To kolejna udana współpraca dwóch twórców, którzy od lat doskonale się rozumieją. Ścieżka dźwiękowa umiejętnie podkreśla zarówno napięcie, jak i groteskowy charakter niektórych scen.

Czy film ma wady? Oczywiście. Niektórzy krytycy zwracali uwagę, że w trzecim akcie historia nieco traci impet, a część zwrotów akcji jest bardziej efektowna niż wiarygodna. Trudno się z tym całkowicie nie zgodzić. Bywa też, że Raimi tak bardzo bawi się konwencją, iż niektóre sceny balansują na granicy absurdu. Z drugiej strony – właśnie tego można było się po nim spodziewać.

„Send Help” nie jest drugim „Cast Away” ani kolejnym klasycznym thrillerem o przetrwaniu. To film o walce o władzę, o toksycznych relacjach i o tym, jak szybko cywilizowana fasada potrafi się rozsypać, gdy człowiek zostanie odarty z wygód współczesnego świata. A przy okazji jest to po prostu bardzo sprawnie zrealizowany horror z dużą dawką czarnego humoru.



Brak komentarzy:

Szukaj na tym blogu

Archiwum bloga