Recenzje horrorów, filmów SF, katastroficznych, ale też innych, które oglądam. Chwalę i ostro krytykuję. Bez żadnych skrupułów!
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Peter Jackson. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Peter Jackson. Pokaż wszystkie posty
poniedziałek, 3 marca 2025
"Władca Pierścieni: Dwie Wieże" – epicka kontynuacja, która nie zwalnia tempa
Peter Jackson w drugiej części swojej monumentalnej adaptacji
tolkienowskiego arcydzieła udowadnia, że potrafi nie tylko udźwignąć
ciężar oczekiwań, ale i wznieść się na wyżyny kinematograficznej
maestrii. "Dwie Wieże" (The Lord of the Rings: The Two Towers USA, Nowa Zelandia 2002) zachwycają rozmachem, efektami specjalnymi i
wzbudzają emocje, zapewne nie tylko wśród fanów kultowej trylogii
fantasy.
wtorek, 13 czerwca 2023
Monumentalna opowieść Tolkiena na ekranie: Władca Pierścieni: Drużyna Pierścienia
Pamiętam z jakim niepokojem, ale też radością podchodziłem do zapowiedzi ekranizacji "Władcy Pierścienia" J. R. R. Tolkiena. Na szczęście pierwsza część: Drużyna Pierścienia (The Lord of the Rings: The Fellowship of the Ring Nowa Zelandia, USA 2001) zrobiła na mnie wielkie wrażenie.
Wspaniała opowieść z kart papieru znakomicie została przeniesiona na ekran kinowy przez Petera Jacksona. Może nie tak jak sobie wyobrażałem, ale nie znalazłem słabych stron ekranizacji. Znakomite efekty specjalne, zdjęcia, muzyka i niezłe aktorstwo. O fabule chyba nie muszę Wam opowiadać, bo wszyscy ją znamy.
środa, 23 września 2020
Zabójcze maszyny w postapokaliptycznym świecie
Coś tak czułem, że filmu Zabójcze maszyny (Mortal Engines USA, Nowa Zelandia 2018) nie powinienem oglądać, nawet mimo tego, że jednym ze scenarzystów jest słynne Peter Jackson. Film był za długi i za nudny. Nie do końca trafiła do mnie idea miast poruszających się po świecie i atakujących inne, słabsze miasta.
Akcja toczy się w świecie zniszczonym przez ludzkość. Ludzkość stara się dostosować do warunków i przede wszystkim przetrwać. Za wszelką cenę przetrwać... Głównym agresorem jest Londyn, który w pierwszych scenach atakuje małe bawarskie miasteczko.
Etykiety:
2018,
Christian Rivers,
Fran Walsh,
Hera Hilmar,
Hugo Weaving,
Jihae,
Leila George,
Mortal Engines,
Peter Jackson,
Philippa Boyens,
Robert Sheehan,
Ronan Raftery,
SF,
Zabójcze maszyny
niedziela, 22 maja 2016
Zwieńczenie trylogii Hobbita czyli wielka bitwa pięciu armii
Wszystko co dobre szybko (?) się kończy. Po obejrzeniu pierwszej i drugiej części Hobbita przyszedł czas na trzecią - ostatnią (The Hobbit: The Battle of Five Armies USA, Nowa Zelandia 2014).
Ostatnią a więc oglądaną ze świadomością, że to już koniec - więcej hobbita w kinie nie zobaczymy. Pozostanie oglądanie wersji reżyserskich albo rozszerzonych. Ale więcej opowieści Tolkiena o sympatycznych hobbitach z owłosionymi stopami nie ma - nie da się więc ich zekranizować.
Z tej ostatniej części na pewno w pamięci pozostanie przede wszystkim bitwa pięciu armii. Robiła niesamowite wrażenie - trzeba przyznać, że warto było czekać tyle lat. Fachowcy od efektów specjalnych dali prawdziwy popis. W kinie musiało to robić niesamowite wrażenie.
Ostatnią a więc oglądaną ze świadomością, że to już koniec - więcej hobbita w kinie nie zobaczymy. Pozostanie oglądanie wersji reżyserskich albo rozszerzonych. Ale więcej opowieści Tolkiena o sympatycznych hobbitach z owłosionymi stopami nie ma - nie da się więc ich zekranizować.
Z tej ostatniej części na pewno w pamięci pozostanie przede wszystkim bitwa pięciu armii. Robiła niesamowite wrażenie - trzeba przyznać, że warto było czekać tyle lat. Fachowcy od efektów specjalnych dali prawdziwy popis. W kinie musiało to robić niesamowite wrażenie.
niedziela, 15 maja 2016
Druga część Hobbita: Pustkowie Smauga
Jak już udało mi się obejrzeć pierwszą część Hobbita: Niezwykła podróż z drugą (The Hobbit: The Desolation of Smaugnie USA, Nowa Zelandia 2013) było już żadnego problemu. Obejrzałem od razu następnego dnia.
I tym razem twórcy filmu i aktorzy nie zawiedli. Niestety jednak widać momenty, w których film jest przeciągany - to co mogłoby trwać 3 minuty trwa 5. Dla miłośników dobrze pamiętających prozę Tolkiena jednak dużą atrakcją jest wynajdowanie scen i historii, których w książce nie ma. Jednych to oczywiście może drażnić, ale nie można przecież wszystkiego brać na serio. To tylko kino 8-)
No i nie bez powodu na ekranizację Hobbita czekaliśmy kilkadziesiąt lat. Nikt przed Jacksonem (Zły smak, Martwica mózgu, Przerażacze, King Kong, Zasadzka pająka, Nostalgia Anioła) nie odważył się zrobić tego filmu.
I tym razem twórcy filmu i aktorzy nie zawiedli. Niestety jednak widać momenty, w których film jest przeciągany - to co mogłoby trwać 3 minuty trwa 5. Dla miłośników dobrze pamiętających prozę Tolkiena jednak dużą atrakcją jest wynajdowanie scen i historii, których w książce nie ma. Jednych to oczywiście może drażnić, ale nie można przecież wszystkiego brać na serio. To tylko kino 8-)
No i nie bez powodu na ekranizację Hobbita czekaliśmy kilkadziesiąt lat. Nikt przed Jacksonem (Zły smak, Martwica mózgu, Przerażacze, King Kong, Zasadzka pająka, Nostalgia Anioła) nie odważył się zrobić tego filmu.
piątek, 13 maja 2016
Hobbit czyli pozycja obowiązkowa
Zadziwiające. Książki Tolkiena czytałem kilkanaście razy ale ekranizację Hobbita mam okazję oglądać dopiero teraz. I bardzo żałuję, że nie byłem w kinie, a oglądam z płyt...
Tolkien w latach 80. był pozycją obowiązkową. Najpierw czytałem z biblioteki, później kupiłem książki na własność. I Hobbita i Władcę Pierścieni. I tyle lat czytałem na ekranizację tego arcydzieła. Trudno było sobie wyobrazić kto wyreżyseruje, kto zagra itd. Z przyjaciółmi wymienialiśmy się kandydatami na Gandalfa czy Bilbo Bagginsa.
Potem - po 1989 - zaczęło wychodzić mnóstwo książek fantasy i sf oraz horrorów i jakoś Hobbit przestał być lekturą numer 1. A po kilkunastu latach zaskoczenie. Peter Jackson (Zły smak, Martwica mózgu, Przerażacze, King Kong, Zasadzka pająka, Nostalgia Anioła) bierze się za ekranizację Tolkiena.
Tolkien w latach 80. był pozycją obowiązkową. Najpierw czytałem z biblioteki, później kupiłem książki na własność. I Hobbita i Władcę Pierścieni. I tyle lat czytałem na ekranizację tego arcydzieła. Trudno było sobie wyobrazić kto wyreżyseruje, kto zagra itd. Z przyjaciółmi wymienialiśmy się kandydatami na Gandalfa czy Bilbo Bagginsa.
Potem - po 1989 - zaczęło wychodzić mnóstwo książek fantasy i sf oraz horrorów i jakoś Hobbit przestał być lekturą numer 1. A po kilkunastu latach zaskoczenie. Peter Jackson (Zły smak, Martwica mózgu, Przerażacze, King Kong, Zasadzka pająka, Nostalgia Anioła) bierze się za ekranizację Tolkiena.
niedziela, 24 stycznia 2016
Deathgasm czyli horror dla metali
Co to było za przeżycie! Najpierw grupa metalowców (fanów takiego rodzaju muzyki - metalu) przyzywa demona, a później walczy z nim. Ze zdumienia oglądałem z otwartymi ustami film Deathgasm (Nowa Zelandia 2015) niemal do końca 8-)
Czemu ze zdumieniem? Bo profil facebookowy Horrorshow - jarają mnie horrory umieścił ten film na czwartym miejscu najlepszych horrorów ubiegłego roku! Na szczęście w uzasadnieniu napisał, że to horror-komedia 8-) I tak go potraktowałem!
Krew się leje w tym filmie strumieniami. Nie może być jednak inaczej gdy małoletni metalowiec Brodie (Milo Cawthorne - Blood Punch) trafia do rodziny swojego religijnego wuja Alberta (Colin Moy), a w szkole zaczynają się niemal natychmiast prześladowania, w których przoduje kuzyn Brodiego.
Czemu ze zdumieniem? Bo profil facebookowy Horrorshow - jarają mnie horrory umieścił ten film na czwartym miejscu najlepszych horrorów ubiegłego roku! Na szczęście w uzasadnieniu napisał, że to horror-komedia 8-) I tak go potraktowałem!
Krew się leje w tym filmie strumieniami. Nie może być jednak inaczej gdy małoletni metalowiec Brodie (Milo Cawthorne - Blood Punch) trafia do rodziny swojego religijnego wuja Alberta (Colin Moy), a w szkole zaczynają się niemal natychmiast prześladowania, w których przoduje kuzyn Brodiego.
Etykiety:
Colin Moy,
Daniel Cresswell,
Deathgasm,
Delaney Tabron,
James Blake,
Jason Howden,
Kimberley Crossman,
Milo Carthorne,
Peter Jackson,
Sam Berkley,
Sam Raimi,
Stephen Ure
środa, 30 września 2009
Kolejna garść doniesień na temat Festiwalu Horroru 2009
Nie mam ostatnio czasu (i chęci) na oglądanie filmów, to chociaż śledzę przygotowania do tegorocznego Horror Festiwalu. Na blogu organizatora Piotra Mańkowskiego można przeczytać o ostatnim filmie, który wybrano.
Podczas festiwalu będziemy mogli obejrzeć (oprócz wspominanych wcześniej filmów) nowozelandzki "Diagnosis: Death" Jasona Stuttera. Podobno przypomina wczesne filmy Petera Jacksona.
Subskrybuj:
Posty (Atom)
Popularne posty
Szukaj na tym blogu
Archiwum bloga
-
►
2024
(134)
- ► października (12)
-
►
2023
(180)
- ► października (19)
-
►
2022
(148)
- ► października (12)
-
►
2021
(206)
- ► października (14)
-
►
2020
(228)
- ► października (12)
-
►
2019
(169)
- ► października (17)
-
►
2018
(145)
- ► października (14)
-
►
2017
(55)
- ► października (3)
-
►
2016
(88)
- ► października (10)
-
►
2015
(18)
- ► października (5)
-
►
2014
(16)
- ► października (1)
-
►
2013
(53)
- ► października (6)
-
►
2012
(54)
- ► października (3)
-
►
2011
(70)
- ► października (5)
-
►
2010
(37)
- ► października (2)
-
►
2009
(130)
- ► października (17)
-
►
2008
(174)
- ► października (26)