Co roku, gdy zbliża się rocznica wybuchu Powstania Warszawskiego, wracają przede wszystkim dwa tytuły – „Kanał” i „Miasto 44”. Tymczasem istnieje jeszcze jeden film, który zdecydowanie zasługuje na przypomnienie. To „Pierścionek z orłem w koronie” Andrzeja Wajdy z 1992 roku. Nie opowiada on jednak o samych walkach na ulicach Warszawy. Znacznie bardziej interesuje go pytanie, co stało się z powstańcami wtedy, gdy ucichły strzały.
To właśnie dlatego ten obraz pozostaje tak ważny. Pokazuje dramat ludzi, którzy przeżyli piekło Powstania, ale nie mogli odnaleźć się w nowej, komunistycznej Polsce. Powstanie się skończyło. Wojna dla bohaterów – nie.












