niedziela, 20 stycznia 2008

Black No. One - czyli kilka słów o wizerunku grozy

Czy macie swoją ulubioną ikonę grozy? Zarys nietoperza, czaszkę szczerzącą zęby w upiornym grymasie, kły wampira, a może motyw ducha lub monstrum rodem z koszmarów H.P Lovecrafta... Dziś na horrorowisku po raz pierwszy (i mam nadzieję nie ostatni) artykuł Pat.

Motywów graficznych (ikon postaci, motywów...) jest tak wiele, że ten krótki wpis dla „Horrorowiska” jest zaledwie maleńką kroplą wyrwaną z jakże interesującego kontekstu jakim jest wizualna strona grozy.
Oczywiście straszenie obrazkami jest tak stare jak człowiek. Wystarczy przyjrzeć się starożytnym motywom opowiadającym o świecie zmarłych, wszelakich upiorach czyhających na ludzi bądź freskom i figurom, którymi przez setki lat zdobiło się świątynie. Pomiędzy uduchowionymi wizjami Nieba, Boga czy aniołów znajdziecie też mnóstwo maszkaronów, diabelskich sług i innych niepokojących postaci, o których istnieniu nie mieliśmy dotąd pojęcia. Zanim powiemy o kilku charakterystycznych horror-motywach opowiem o jednym z ciekawszych dla mnie spotkaniu z „narysowaną grozą” .
Otóż zdarzyło mi się kiedyś podróżować po okolicach Wielkiego Tyrnowa (Bułgaria), miasto jest znane z wielkiej góry na której może zwiedzać niezliczone ruiny cerkwi i średniowiecznych budowli, ale też i pozostałości starożytne (choć rekonstrukcja tych budowli z punktu widzenia konserwatorów jest dość kontrowersyjna, to mimo wszystko krajobraz robi imponujące wrażenie). Właśnie nieopodal Wielkiego Tyrnowa, jadąc wzdłuż rzeki Jantry około sześciu kilometrów w góry, znajduje się Preobrażenski Monastyr. Klasztor jest „przyklejony” do skalnej ściany i słynie z wspaniałych fresków. Czerwone czapy klasztornych dachów świetnie komponują się z jasnym grafitem skał, zielenią winorośli, a widok rozciągający się spod świątynnych murów jest naprawdę piękny. Ale wróćmy do grozy:)
Wchodząc do głównej cerkwi już w przedsionku napotykamy się na niepokojące obrazy. Głównym motywem wypełniającym świątynne ściany są motywy z Apokalipsy. Umówmy się – artyści nie oszczędzali nerwów wiernych, którzy przybywali do klasztoru. Groza upadającego świata, zło, ludzkie występki zostały pokazane w sposób tak sugestywny, że mogłyby być doskonałym materiałem wykorzystanym we współczesnym kinie czy komiksie grozy. Jak widzicie – straszenie obrazem jest powszechnie wykorzystywanym sposobem i w połączeniu ze słowem potrafi sparaliżować nie jednego „twardziela” :)
Dlatego dziś już chyba trudno sobie wyobrazić czytanie o wampirach bez wizualnych matryc jakie podsuwa nam wyobraźnia. Podobnie jest z innymi monstrami.
Na pewno dla współczesnej „branży horror-maniaków” jednym z szyldów jest postać H. R Gigera. Jak wyglądałby świat grozy, bez fantazji Gigera , począwszy od dobrze znanej paszczy Aliena? ...Aż strach pomyśleć :) Szwajcarski artysta odcisnął piętno na całym pokoleniu i „narysował” upiora z Kosmosu – definiując go w sposób poważny, przerażający i okropny. Można powiedzieć, że opracowany przez Gigera „system identyfikacji wizualnej” stał się już prawie obowiązującym kanonem.
Inną znaną horror ikoną silnie określoną plastycznie jest zombie. Siny na ciele, poruszający się powoli, mający lekkie oznaki rozkładu i prawie na czarno podkrążone oczy... Zapewne znacie tę twarz i widzieliście już nie raz:)
Do przyjemniejszych wizualnie należy dla odmiany postać Vampirelli. To prawdziwa sex-demonica :) Oprócz długich i ostrych zębów oraz chęci na krew swoich ofiar, Vampirella to całkiem atrakcyjna laska: zawsze ubrana w opięte suknie, długowłosa brunetka o sporym biuście. Jak można nie dać sie ukąsić?
Swoich fanów ma też i kostucha - zarówno jako ikonograficzne przedstawienie szkieletu albo odzianego w zakapturzony płaszcz i z kosą, albo jako groteskową tańczącą postać. Jedną z najbardziej znanych kostuszych gęb jest znak firmowy wylansowany przez amerykański zespół horror-punk The Misfits – znana chyba już na całym popkulturowym świecie czaszka – rządzi.
W okolicach kolorowej (co nie znaczy – nie strasznej) grozy plasuje się legendarna trylogia o „Martwym Źle” czyli „Evil Dead” wykreowane przez Sama Raimi. Ten sposób pokazywania upiorów też doczekał się całej rzeszy wielbicieli i naśladowców, a ucięta demoniczna dłoń stała się chyba rodzajem „logo” tej serii.
Osobną kopalnią inspiracji dla grafików są ulubieni autorzy powieści grozy, jak choćby E.A Poe. Wspomniany H.P Lovecraft, S. King, G. Masterton czy P. Straub – ich osoby jak i scenariusze książek oraz konkretne postaci są nieustannie poddawane przetwarzaniu na kolejne wizualne motywy. Jak widać nie dość, że wykreowany świat straszy, to jeszcze do rangi strachów urastają ich autorzy.
Konkludując: tyle horror obrazów ile horrorów :)

Na koniec, bardzo skrótowo robimy wyliczankę obowiązkowych motywów grozy, które pojawiają się w grafice:

1.Nietoperz
2.Postać wampira bądź jego zęby
3.Upiorny dom oświetlony mdłą poświatą księżyca
4.Zombie
5.Kostucha w wszelkich odsłonach
6.Vampirella
7.Duch
8.Kosmiczny upiór w stylu Alien
9.Seryjny morderca z okrwawionym nożem albo tasakiem
10.Lovecraftowskie monstra – mackoidalne płazie stwory a'la Cthulhu
11. Trumna i krypta

oraz? Teraz kolej na Was.

Na zakończenie jeden krótki fragment prozy, która dowodzi, że pewne myślenie o wizualnych aspektach postaci z horrorów liczy sobie sporo lat i ciągle nie traci swej daty przydatności do „spożycia” :)

„Loewenstein wpatrywał się w nią nieruchomo. Od ośmiu lat nie wiedział tej kobiety, a była zupełnie taka sama jak wówczas. Ani trochę się nie zestarzała. Poruszała wąskimi stopami w szpiczastych popielatych trzewiczkach. Popielata, podobnie jak jedwabne pończochy, była też jej suknia. Na plecach nosiła hiszpańską mantylkę w kwiaty gubiące się prawie w ciemnym fiolecie. W ręku miała torebkę perłową. Cera kobiety była nieco ciemna, bardzo zdrowa. Gęste, czarne włosy przeplatał sznur pereł, drugi, jeszcze dłuższy nosiła na szyi. W pierścionkach miała osadzone czarne perły. Może nie była piękna, lecz wyglądała tak, jak gdyby miała bardzo piękną siostrę; oczy jej były wyjątkowo interesujące, zółto-złote, z odcieniami brązowym, zielonym i białym, jak oczy leśnych stworzeń.
(...)
Z pewnością ma więcej niż czterdzieści lat, raczej pięćdziesiąt, a może więcej. Ale nikt, kto ją widział, nie dałby jej więcej niż lat dwadzieścia pięć. Zdumiewające”.*

*Hans Heinz Ewers „Dama Tyfusowa” .

ps/ zdjęcie pochodzi ze strony http://gengiskahn.deviantart.com/

Brak komentarzy:

Szukaj na tym blogu

Archiwum bloga

Wystąpił błąd w tym gadżecie.