Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Conan. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Conan. Pokaż wszystkie posty

środa, 18 marca 2026

Conan Barbarzyńca - film, który wychował pokolenie VHS

Są filmy, które ogląda się pierwszy raz. I są takie, które się pamięta – zapachem starej kasety VHS, trzaskiem magnetowidu i tym charakterystycznym uczuciem, że obcuje się z czymś większym niż zwykła opowieść. Conan Barbarzyńca (Conan the Barbarian USA 1982) należy właśnie do tej drugiej kategorii.

To nie jest kino, które próbuje się przypodobać widzowi. Ono od pierwszych minut narzuca własne tempo, własny rytm i – co dziś rzadkie – własną powagę. Już otwarcie, z młodym Conanem patrzącym na śmierć swoich rodziców i zagładę wioski, ustawia wszystko. Tu nie będzie żartów, tu nie będzie mrugania okiem. Będzie zemsta.

sobota, 5 marca 2011

Salomon Kane rządzi!

To jest naprawdę świetny film. Dawno już się tak dobrze nie bawiłem.

W młodości zaczytywałem się w książkach R.E. Howarda, ale głównie tych, których bohaterem był Conan. Kane zostawał gdzieś z tyłu. Teraz Salomon Kane (USA 2009) triumfalnie powrócił. Film wyreżyserował (i napisał scenariusz) Michael J. Bassett znany m.in. z Doliny Cieni, Wściekłości, Silent Hill: Revelation. Do roli Salomona wybrał Jamesa Purefoya znanego z Resident Evill i Frankensteina. Kane to były okrutnik, który podczas jednej z łupieżczych wypraw dowiaduje się, że ma go na oku diabeł. Postanawia zmienić się i trafia do klasztoru, gdzie zamierza spędzić swoje życie na modlitwie. Jednak zakonnicy zmuszają go do odejścia. Wiedzą, że za jego plecami czai się Zło.

Szukaj na tym blogu

Archiwum bloga