
Nie jestem wielkim fanem współczesnych ekranizacji Stephena Kinga, chociaż te sprzed wielu lat robiły niesamowite wrażenie, jak chociażby: Lśnienie, Carrie, Christine czy Smętarz dla zwierzaków, Miasteczko Salem czy Podpalaczka. Ale oczywiście te współczesne też dają radę. Tak jak na przykład 1922.