Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Wes Craven. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Wes Craven. Pokaż wszystkie posty

czwartek, 27 marca 2025

Koszmar z ulicy Wiązowej. Mój pierwszy raz na ekranie kina!

W poniedziałek wybrałem się do warszawskiej Kinoteki, miejsca, które jak mało które w tym mieście (poza Iluzjonem) oddycha kinem w starym, dobrym stylu. I co? Zasiadłem w fotelu, zgasły światła, a na ekranie pojawił się "Koszmar z ulicy Wiązów" – ten pierwszy, klasyczny, z 1984 roku, w reżyserii Wesa Cravena. I powiem wam jedno: to jest film, który się nie starzeje! 

Już od pierwszych minut czuć, że Craven wiedział, co robi. Ta historia o Freddym Kruegerze, spalonym mordercy w czerwono-zielonym swetrze i z rękawicą, która tnie jak brzytwa, to nie jest zwykły slasher. To coś więcej – senny koszmar, który wciąga jak bagno.

sobota, 7 grudnia 2024

Głośne cykle horrorów: Krzyk

Pamiętam, że pierwszy seans Krzyku (Scream USA 1996) zrobił na mnie duże wrażenie. Później jednak podobnych filmów powstawało wiele, a kolejne części były coraz słabsze. Teraz jednak postanowiłem sobie przypomnieć, czy ta produkcja słynnego, nieżyjącego już reżysera - Wesa Cravena była dobra, czy raczej tak tylko ją sobie wyobrażam. 

I trzeba przyznać, że pamięć nie zawodziła. Film jest naprawdę bardzo dobry i nic dziwnego, że przeszedł do historii kina grozy, chociaż późniejsze parodie nie pomagają. Czasami nie pamiętasz, czy w pamięci ci utkwiły sceny z oryginału czy przeróbki. 

wtorek, 17 stycznia 2012

Kanibale patrzą ze wzgórz po raz drugi!

Pierwszą część nowej wersji Wzgórz (oryginał pochodzi z 1977 i wyreżyserował go Wes Craven), które mają oczy obejrzałem w kinie i zrobiły na mnie spore wrażenie, ale kontynuacja (The Hills Heave Eyes 2 USA 2007) w domu wcale nie była gorsza.

Oczywiście, co podkreślam, trzeba mieć świadomość z jakim filmem przychodzi nam się zmierzyć. To klasa D, E lub nawet F. I w takiej sytuacji jest potrzebna duża wyrozumiałość dla twórców. Ja taką miałem i na domowym seansie dobrze się bawiłem. Od samego początku robiłem zakłady, który z młodych żołnierzy z Gwardii Narodowej zginie pierwszy i jakiego rodzaju czeka go śmierć. No i oczywiście kto przeżyje, bo wiadomo, że trup będzie się ścielił gęsto. I rzeczywiście zmutowani kanibale z jaskiń zabijali po kolei, krew bryzgała, flaki latały we wszystkie strony. Jednym zdaniem: ubaw po pachy!

sobota, 24 lipca 2010

Podróbka Freddy'ego Kruegera

Ile to już razy pisałem, że jestem sceptycznie nastawiony do podróbek. Jedne oceniałem lepiej (Halloween), inne znacznie gorzej (Piątek 13). Nowa wersja Koszmaru z ulicy Wiązów (A Night Mare on Elm Street USA 2010)  jest taka sobie.

Szkoda, że twórcy horrorów coraz rzadziej wymyślają coś nowego, niezbyt wtórnego (bo wiadomo, że kompletnie coś nowego zapewne już nie powstanie), a poświęcają czas na nakręcanie na nowo starych filmów. Naprawdę wolałbym zostawić sobie w pamięci oryginalną serię filmów o Freddym.

Szukaj na tym blogu

Archiwum bloga