Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Juliusz Machulski. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Juliusz Machulski. Pokaż wszystkie posty

czwartek, 15 stycznia 2026

Czy „Vinci 2” było potrzebne? Recenzja filmu

Lubię polskie kino. Naprawdę. Lubię wracać do filmów, które miały charakter, dialog, rytm i bezczelną pewność siebie. "Vinci" sprzed lat było właśnie takie: lekkie, inteligentne, z humorem, który nie musiał się tłumaczyć z każdego żartu. Dlatego na "Vinci 2" (Polska 2025) czekałem z naturalną ciekawością. I właśnie dlatego rozczarowanie boli tu podwójnie.

To nie jest film, który coś potrzebnie dopowiada. To film, który niczego istotnego nie wnosi. Od pierwszych scen czuć, że mamy do czynienia z odgrzewanym daniem – niby podanym na nowym talerzu, niby z nową dekoracją, ale smak dokładnie ten sam. Tyle że bez świeżości, bez energii i bez sensownego powodu istnienia. 

poniedziałek, 13 października 2025

Vabank – polski film, który się nie starzeje

Nie ma drugiego takiego filmu jak Vabank (Polska 1981). Władysław Pasikowski ma swoich żołnierzy, Vega ma swoich gangsterów, ale Juliusz Machulski stworzył złodziei z klasą. I to takich, których nie da się nie lubić.

Ten film to dla mnie coś więcej niż komedia. To hołd dla dawnej elegancji, dla kina, które potrafiło opowiedzieć o złodziejach bez użycia przemocy i przekleństw. Kiedy Kwinto (Jan Machulski) po wyjściu z więzienia stawia pierwszy krok na bruku, widać w nim doświadczenie, chłód i coś jeszcze — ten nieuchwytny błysk, który sprawia, że wierzysz, że to on wszystkich ogra. 

wtorek, 7 października 2025

"Kiler-ów 2-óch” – czyli jak sequel zabił powagę przestępstwa

Są takie filmy, do których wraca się nie po fabułę, lecz po klimat. „Kiler-ów 2-óch” (Polska 1999) to właśnie taki przypadek – trochę absurdalny, trochę slapstickowy, ale niosący w sobie esencję końca lat 90.: telefony z klapką, dresy z ortalionu i wiarę, że wszystko w Polsce może jeszcze wyglądać jak z Miami Vice – tylko taniej.

Pierwszy "Kiler” (1997) był dla Machulskiego strzałem w dziesiątkę: kapitalny scenariusz, soczysta satyra na media i służby, charyzmatyczny Cezary Pazura, którego rola przypadkowego taksówkarza stała się kultowa. Druga część to już raczej pastisz własnej legendy – film, który wie, że jest sequelem, i robi z tego żart.

czwartek, 24 lipca 2025

"Vinci” przed "Vinci 2” – przypomnienie filmu, który ma klasę

Są filmy, do których wraca się jak do starych przyjaciół – z uśmiechem, bez wstydu i z przekonaniem, że nic się nie zestarzały. "Vinci" Juliusza Machulskiego to właśnie taki przypadek. Oglądałem go niedawno ponownie i znowu bawiłem się znakomicie. A że już wkrótce zobaczymy drugą część tej historii. Tym bardziej warto przypomnieć sobie oryginał z 2004 roku. Bo to jedna z tych dobrych polskich komedii, które nie próbują być śmieszne na siłę, tylko naprawdę są zabawne, inteligentne i zrealizowane z sercem.

Historia "uczciwego złodzieja” Cumy (świetny Robert Więckiewicz) i jego przyjaciela Juliana (niezawodny Borys Szyc, jeszcze w przedcelebryckiej, bardzo udanej formie) to pomysłowe, lekkie kino sensacyjno-komediowe, które nie stara się nikogo pouczać ani udawać czegoś więcej, niż jest. Ale właśnie w tej skromnej, niemal staroświeckiej (w najlepszym sensie) formie, kryje się siła "Vinci”.

środa, 24 stycznia 2024

Kultowe polskie filmy: Seksmisja

To jeden z najlepszych polskich filmów, jakie postały w latach 80. Seksmisję Juliusza Machulskiego (Polska 1983) oglądali wszyscy i wszyscy się śmiali do rozpuku. Film zrobiony w konwencji komedii jednak już wtedy ostrzegał nas przed kataklizmem, zwłaszcza, że Polacy dopiero otrząsali się ze stanu wojennego...

Dwaj młodzi mężczyźni - Maks (Jerzy Stuhr) i Albercik (Olgierd Łukasiewicz) zgłaszają się do eksperymentu związanego z hibernacją. Jest 9 sierpnia 1991 roku. Mają być zamrożeni przez kilka miesięcy. Jednak w tym czasie wybucha wojna jądrowa, mężczyźni przeszli do historii i nasi dwaj śmiałkowie zostają odhibernowani dopiero w 2044 roku!

środa, 3 stycznia 2024

Polskie komedie grozy: Kołysanka

Kołysanka (Polska 2010) nie zdobyła zbyt wielkiej popularności wśród miłośników kina grozy w Polsce. A szkoda, bo film Juliusza Machulskiego, w kategorii komedie grozy jest całkiem niezły, z naprawdę dobrymi rolami Janusza Chabiora i Roberta Więckiewicza.

Film opowiada historię rodziny wampirów, które zamieszkują na mazurskiej wsi. Do piwnicy trafiają uprowadzeni przez nich ludzie, poprzedni właściciel gospodarstwa, listonosz, ksiądz i ministrant i kilka innych osób. Służą, jako źródło pożywienia dla wampirzej rodziny Makarewiczów. Tymczasem policja rozpoczyna śledztwo w sprawie zaginięć, a całą sytuacją interesują się dziennikarze...

wtorek, 28 kwietnia 2020

Mały zgon. Nowy serial Machulskiego nie powala

Mały zgon (Polska 2020) ma swoje dobre i złe strony. Gdybym jednak miał powiedzieć, których jest więcej trudno byłoby mi się zdecydować. Elementy dobrego polskiego serialu sensacyjnego są tu bowiem wplecione w nudną telewizyjną telenowelę. 

Największą wadą tego serialu jest dla mnie dobór aktora grającego główną, podwójną rolę. Chociaż to wrażenie mocno subiektywne. Piotr Grabowski grający przestępcę z gangu narkotykowego stającego się świadkiem koronnym Marka Koniecznego (Tajemnica Twierdzy Szyfrów) i uzależnionego od kart hazardzisty, dyrektora więzienia Ryszarda Sowińskiego, niestety kompletnie nie przypasował mi do tej roli.

Szukaj na tym blogu

Archiwum bloga