poniedziałek, 29 października 2018

Wonder Women ratuje świat

Skoro jest Superman to, dlaczego miałoby nie być Wonder Woman (Chiny, Hongkong, USA 2017)? Jak już odpowiemy sobie na to pytanie, to pozostanie nam szybko obejrzeć nowy film Patty Jenkinsa. Całkiem niezły film!

Naszą super-bohaterką jest Diana (Gal Gadot - Liga Sprawiedliwości, Batman v Superman). Żyje w swoim świecie, w którym są tylko kobiety i szykuje się do walki. Na razie jednak nie ma, z kim walczyć, więc wiedzie życie całkiem przyjemne. Jednak  pewnego dnia do tego kobiecego świata (kłania się Seksmisja 8-)) wlatuje na swoim samolocie brytyjski szpieg Steve Trevor (Chris Pine - Star Trek, W ciemności. Star Trek, Star Trek. W nieznane, Pułapka czasu, Z jak Zachariasz, Tajemnica lasu, Zabójczy wirus), a za nim oddział niemieckich nazistów.
To pierwsze spotkanie Diany ze współczesną cywilizacją (współczesną w czasach II wojny światowej). Kiedy dowiaduje się, że toczą się krwawe walki stwierdza, że ich inicjatorem może być odwieczny wróg Amazonek. Postanawia wraz z  Brytyjczykiem zminimalizować skutki wojny, zwłaszcza, że pojawia się bardzo poważne zagrożenie - zabójczy gaz... Niezwykli sojusznicy ruszają do walki.

Sporo w tej opowieści infantylizmu i niedorzeczności, rażących nawet w produkcji powstałej na podstawie komiksu. Ale jakoś ten wojenny klimat wciągnął mnie w oglądanie i sprawił, że film mi się spodobał. Chociaż nie zdziwię się jak ktoś stwierdzi, że to niezła kicha...


Brak komentarzy:

Szukaj na tym blogu

Archiwum bloga