Wakacje to dla mnie czas nadrabiania czytelniczych zaległości. Przez większą część roku trudno znaleźć chwilę na spokojną lekturę, więc kiedy wreszcie pojawia się trochę wolnego czasu, sięgam po książki, które od dawna czekają na półce. Tak było z „Naborem” Vincenta V. Severskiego (Czarna owca 2021). I już po kilkudziesięciu stronach zacząłem się zastanawiać, dlaczego tak długo zwlekałem.
Powiem więcej – nie wiem, czy to nie najlepsza książka Severskiego, jaką do tej pory przeczytałem. A przecież poprzeczka była zawieszona bardzo wysoko.
