Są takie serie, do których wraca się trochę jak do starych kaset VHS – może już lekko przetartych, może z charakterystycznym szumem, ale za to z klimatem, którego nie da się podrobić. I dokładnie tak jest z kolejnymi odsłonami cyklu autorstwa Przemysław Piotrowski. Smolarz (Czarna owca 2024) to nie jest literacka rewolucja – i bardzo dobrze. To konsekwentne rozwijanie świata, który czytelnicy zdążyli już dobrze poznać i… polubić, choć przecież nie jest to świat przyjazny.
Recenzje horrorów, filmów SF, katastroficznych, ale też innych, które oglądam. Chwalę i ostro krytykuję. Bez żadnych skrupułów!
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Smolarz. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Smolarz. Pokaż wszystkie posty
niedziela, 1 marca 2026
Subskrybuj:
Posty (Atom)
Popularne posty
Szukaj na tym blogu
Archiwum bloga
-
▼
2026
(57)
-
▼
lipca
(6)
- Dlaczego St. Pauli jest wyjątkowe? W końcu przeczy...
- Wojna światów (2025) – infantylna rozrywka na jede...
- "Nabór” – thriller szpiegowski Severskiego, od któ...
- Konklawe - Watykan, tajemnice i walka o władzę. Re...
- Nie tylko muzyka. Recenzja książki „Nie będę stała...
- "Kresy szczerości” – ile można poświęcić w imię mi...
-
▼
lipca
(6)
-
►
2025
(118)
- ► października (14)
-
►
2024
(134)
- ► października (12)
-
►
2023
(180)
- ► października (19)
-
►
2022
(148)
- ► października (12)
-
►
2021
(206)
- ► października (14)
-
►
2020
(228)
- ► października (12)
-
►
2019
(169)
- ► października (17)
-
►
2018
(145)
- ► października (14)
-
►
2017
(55)
- ► października (3)
-
►
2016
(88)
- ► października (10)
-
►
2015
(18)
- ► października (5)
-
►
2014
(16)
- ► października (1)
-
►
2013
(53)
- ► października (6)
-
►
2012
(54)
- ► października (3)
-
►
2011
(70)
- ► października (5)
-
►
2010
(37)
- ► października (2)
-
►
2009
(130)
- ► października (17)
-
►
2008
(174)
- ► października (26)
