Po „Kolorach zła: Czerwień” miałem mieszane uczucia. Z jednej strony była świetna atmosfera i bardzo solidna obsada, z drugiej – pewien niedosyt, że z tak mocnego materiału można było wycisnąć jeszcze więcej. Dlatego do „Czerni” (Polska 2026) podchodziłem z ostrożnością. Tym większe było moje zaskoczenie, bo dostałem naprawdę dobrą, gęstą od emocji i tajemnic produkcję sensacyjną.
Prokurator Leopold Bilski zostaje przeniesiony z Trójmiasta do niewielkiej kaszubskiej miejscowości. Wkrótce znika chłopiec, a prowadzone śledztwo zaczyna niepokojąco przypominać zaginięcie sprzed lat. Szybko okazuje się, że w tej społeczności niemal każdy coś ukrywa. Dawne tragedie, zmowa milczenia i lokalne sekrety tworzą atmosferę, od której trudno się uwolnić.
