niedziela, 2 sierpnia 2026

„Markiz” – Piotrowski znów nie bierze jeńców

Są takie książki, które trudno nazwać literaturą wybitną, a jednak pochłania się je z ogromną przyjemnością. Tak właśnie mam z serią Przemysława Piotrowskiego o Igorze Brudnym. „Markiza” (Czarna Owca 2026)dosłownie łyknąłem w kilka dni, a największym zaskoczeniem było dla mnie to, że... wcześniej przegapiłem poprzedni tom. Na szczęście autor prowadzi historię na tyle sprawnie, że szybko można odnaleźć się w fabule. Ciekawy jestem kiedy po niego pójdą platformy streamingowe. 

Igor Brudny to bohater, którego trudno pomylić z kimkolwiek innym. Jest twardy, niejednoznaczny, poraniony przez życie i funkcjonuje w świecie, w którym zło praktycznie nie zna granic. Piotrowski od początku budował tę serię na mocnych emocjach i brutalnych zbrodniach. W „Markizie”, dziewiątym tomie serii, nie odchodzi od tego schematu ani na krok.

I właśnie tutaj mam największy problem z twórczością Piotrowskiego. Momentami mam wrażenie, że autor przegina z okrucieństwem. Kolejne sceny przemocy bywają tak drastyczne, że zamiast wzmacniać napięcie, zaczynają działać trochę odwrotnie – stają się przewidywalnym elementem jego stylu. Mam jednak świadomość, że właśnie na tym zbudował swoją rozpoznawalność. Czytelników, którzy szukają mocnych thrillerów i nie mają słabych nerwów, nie brakuje, a Piotrowski znalazł w tej niszy swoje miejsce.

To jednak nie sama brutalność sprawia, że jego książki czyta się tak dobrze. Są też wątki polityczne, ale też spojrzenie na nieprawidłowości w pracy polskiej policji, czy prokuratury. Autor potrafi budować tempo, kończyć rozdziały w odpowiednim momencie i skutecznie zmuszać do przeczytania jeszcze jednego... i jeszcze jednego. Zanim się człowiek obejrzy, zostaje ostatnich kilkadziesiąt stron.

Nie jest to literatura, która aspiruje do miana wielkiej. Nie znajdziemy tu głębokich rozważań o naturze człowieka ani wyjątkowo wyszukanej formy. To przede wszystkim solidnie napisany thriller, którego największym atutem jest czytelnicza skuteczność. Ma wciągnąć i nie pozwolić odłożyć książki – i z tego zadania wywiązuje się znakomicie.

Jeśli lubicie serię o Igorze Brudnym, „Markiz” raczej Was nie rozczaruje. A jeśli dopiero chcecie ją poznać, warto zacząć od wcześniejszych tomów – ja już wiem, że muszę nadrobić zaległość, czyli poprzedni tom. Choć nadal uważam, że Piotrowski mógłby czasem odpuścić najbardziej makabryczne sceny, to trudno odmówić mu jednego: umie opowiadać historie, od których naprawdę trudno się oderwać.

 


Brak komentarzy:

Szukaj na tym blogu

Archiwum bloga