Jest wiele filmów, które ogląda się z myślą: „to już było”. Są też takie, przy których człowiek zaczyna się zastanawiać, ile razy można jeszcze wykorzystać ten sam pomysł. „Skażenie” (Cold Storage Francja, USA, Wielka Brytania 2026) Jonny'ego Campbella należy niestety do tej drugiej kategorii.
Punkt wyjścia jest całkiem obiecujący. W opuszczonym wojskowym laboratorium przez dziesięciolecia przechowywany jest niezwykle groźny, mutujący mikroorganizm. Obiekt zostaje jednak przekształcony w magazyn, a wzrost temperatury powoduje, że zamrożone zagrożenie budzi się do życia. Śmiertelny grzyb zaczyna się rozprzestrzeniać, a z jego powstrzymaniem muszą poradzić sobie dwójka pracowników magazynu oraz były specjalista od bioterroryzmu. I oczywiście od ich powodzenia zależy los zdecydowanie większej części ludzkości.
Brzmi jak mieszanka horroru science fiction, kina katastroficznego i komedii. Problem w tym, że „Skażenie” jest przede wszystkim, albo tylko kalką. Widać tutaj echa dziesiątek podobnych produkcji, a momentami trudno oprzeć się wrażeniu, że twórcy po prostu wyciągnęli z szafy kilka sprawdzonych pomysłów, wymieszali je i liczyli, że tym razem zadziała.
Nie zadziałało.
Największym problemem jest chyba humor. „Skażenie” zostało pomyślane jako połączenie horroru i komedii, ale jak na komedię jest zaskakująco mało śmieszne. Żarty często pojawiają się dokładnie wtedy, kiedy powinny rozładować napięcie, tyle że zamiast śmiechu pojawia się co najwyżej lekkie wzruszenie ramionami. Film próbuje być absurdalny, ale absurd wymaga pomysłu, a tutaj zdecydowanie go brakuje.
Z horrorem też nie jest specjalnie lepiej. Groźny mikroorganizm powinien budzić niepokój, tymczasem kolejne etapy jego ekspansji szybko stają się przewidywalne. Zamiast napięcia dostajemy kolejne obowiązkowe elementy gatunkowej układanki.
Szkoda, bo za kamerą stanął Jonny Campbell, a za scenariusz odpowiada David Koepp – człowiek, który ma na koncie naprawdę znakomite scenariusze i doskonale wie, jak budować kino rozrywkowe. Tym razem jednak materiał najwyraźniej nie pozwolił mu rozwinąć skrzydeł.
W obsadzie mamy zresztą nazwiska, które powinny gwarantować przynajmniej przyzwoitą zabawę. Liam Neeson wciela się w Roberta Quinna, byłego eksperta od bioterroryzmu, Joe Keery gra Travisa „Teacake'a” Meachama, a Georgina Campbell – Naomi Williams. Są także Lesley Manville, Sosie Bacon i Vanessa Redgrave.
I aktorzy robią, co mogą. Szczególnie Neeson, który od pewnego czasu coraz częściej pojawia się w produkcjach pozwalających mu mrugnąć okiem do własnego ekranowego wizerunku. Tyle że nawet on nie jest w stanie uratować filmu, którego największym problemem jest brak własnego charakteru.
„Skażenie” nie jest kompletną katastrofą. Ma kilka niezłych pomysłów, przyzwoite tempo i obsadę, która zdecydowanie zasługuje na lepszy materiał. Tyle tylko, że w kinie gatunkowym to trochę za mało.
Miał być horror, komedia i szalona opowieść o zabójczym organizmie. Wyszła przede wszystkim mało zabawna powtórka z rozrywki. Film, który próbuje być jednocześnie „The Last of Us”, horrorem o epidemii i komedią katastroficzną, ale ostatecznie nie dorównuje swoim inspiracjom.
Krótko mówiąc: „Skażenie” nie jest filmem, który koniecznie trzeba zobaczyć. Jeśli ktoś ma ochotę na niezobowiązującą gatunkową papkę – proszę bardzo. Ale jeśli wybór jest między tym a kilkoma naprawdę dobrymi horrorami, zdecydowanie szkoda czasu na kolejny film o tym, że coś niebezpiecznego wydostało się z laboratorium.

Brak komentarzy:
Prześlij komentarz