Wszystkie posty spełniające kryteria zapytania LIthgow, posortowane według daty. Sortuj według trafności Pokaż wszystkie posty
Wszystkie posty spełniające kryteria zapytania LIthgow, posortowane według daty. Sortuj według trafności Pokaż wszystkie posty

wtorek, 28 lipca 2026

"Na krawędzi" – Stallone na wysokościach. Jeden z niedocenianych thrillerów lat 90.

Są filmy, które z biegiem lat tylko zyskują. "Na krawędzi" (Cliffhanger Francja, USA, Włochy 1993 roku jest właśnie jednym z nich. W czasach, gdy Sylvester Stallone kojarzył się przede wszystkim z Rambo i Rockym, dostał rolę, która pozwoliła mu pokazać coś więcej niż tylko mięśnie i celne ciosy. Jako Gabe Walker, ratownik górski zmagający się z traumą po tragicznej akcji, stworzył jedną z najlepszych kreacji w swojej karierze.

To kino akcji z czasów, gdy efekty specjalne nie zastępowały scenariusza, a napięcie budowano prawdziwymi zdjęciami i kaskaderskimi wyczynami. Góry nie są tutaj jedynie malowniczym tłem. Stają się pełnoprawnym bohaterem filmu – pięknym, ale bezwzględnym. Każdy krok po skalnej ścianie czy każda przeprawa nad przepaścią sprawiają, że widz mimowolnie zaciska dłonie na podłokietnikach.

Już pierwsze minuty robią ogromne wrażenie. Scena otwierająca należy do tych, których nie zapomina się przez lata. Jest emocjonalna, brutalna i od razu nadaje ton całej historii. Potem napięcie tylko rośnie, gdy okazuje się, że katastrofa samolotu to zaledwie początek śmiertelnie niebezpiecznej gry.

Na uwagę zasługuje także John Lithgow. Jego Eric Qualen to jeden z najbardziej charyzmatycznych filmowych złoczyńców lat 90. Nie jest krzykliwy ani przerysowany. Jest spokojny, inteligentny i właśnie dlatego tak niebezpieczny. To przeciwnik, który stanowi dla Stallone'a prawdziwe wyzwanie.

Dzisiaj "Na krawędzi" imponuje również realizacją. Większość scen powstawała w prawdziwych górach, a nie przed zielonym ekranem. Dzięki temu każda wspinaczka, każdy skok i każda walka mają ciężar, którego często brakuje współczesnym widowiskom. W epoce komputerowych efektów ten film przypomina, jak wielką siłę ma autentyczność.

Oczywiście nie jest to kino pozbawione wad. Dialogi bywają proste, a fabuła korzysta z dobrze znanych schematów kina sensacyjnego. Ale właśnie w tym tkwi jego urok. "Na krawędzi" nie udaje czegoś, czym nie jest. To świetnie zrealizowany thriller akcji, który od pierwszej do ostatniej minuty dostarcza emocji.

Po ponad trzydziestu latach film Renny'ego Harlina nadal ogląda się znakomicie. Nie zestarzały się ani zdjęcia, ani tempo, ani napięcie. To jeden z tych tytułów, które przypominają, dlaczego kino akcji lat 90. wciąż ma tak wiernych fanów.

środa, 8 lipca 2026

Konklawe - Watykan, tajemnice i walka o władzę. Recenzja filmu

Są filmy, które z różnych powodów omijamy. Czasem brakuje czasu, czasem trafiają na listę „obejrzę później”, a później okazuje się, że mijają miesiące. Tak właśnie było u mnie z "Konklawe" (Conclave Wielka Brytania, USA 2024). Dziś mogę powiedzieć tylko jedno – szkoda, że dopiero teraz je zobaczyłem.

To jeden z tych filmów, które udowadniają, że nie potrzeba pościgów, wybuchów ani hektolitrów krwi, by trzymać widza w napięciu przez ponad dwie godziny. Tutaj bronią są słowa, spojrzenia, niedopowiedzenia i polityka. A właściwie polityka w jej najbardziej pierwotnym wydaniu – walka o władzę.

środa, 26 maja 2021

Gorący temat. Kolejny film o molestowaniu seksualnym w mediach

Gorący temat (Bombshell Kanada, USA 2019) opowiada o dziennikarce FOX NEWS - jednej z amerykańskich stacji informacyjnych, która postanawia pozwać swojego szefa za molestowanie seksualne. Dobra obsada, mocna, autentyczna historia, ciekawie opowiedziana - naprawdę warto obejrzeć ten film, kolejny po The Morning Show (czytaj recenzje) poruszający temat molestowania.  

piątek, 27 marca 2020

Nowa wersja Smętarza dla zwierzaków. Dobra do pewnego momentu...

Bardzo sceptycznie podchodziłem do nowej wersji Smętarza dla zwierzaków (Pet Sematary USA, Kanada 2019). Ale wreszcie zobaczyłem i muszę przyznać, że pozytywnie mnie zaskoczyła. Gdyby nie sama końcówka - oceniłbym ją jako bardzo dobrą.

Pierwsza wersja powstała w 1989 na podstawie powieści Stephena Kinga. Pamiętam, że zrobiła na mnie wielkie wrażenie (czytaj recenzję). I naprawdę straszyła. Nowa wersja w reżyserii Kevina Kolscha i Dennisa Widmyera ze scenariuszem Jeffa Buchlera (Nocny pociąg z mięsem, Prodigy: Opętany, Nightflyers, Insanitarium, Black River) robi naprawdę niezłe wrażenie.

Szukaj na tym blogu

Archiwum bloga