Są takie filmy, które pamiętamy przez lata jako czystą, kinową rozrywkę. Dynamiczne, efektowne, pełne pościgów, eksplozji i bohaterów ratujących świat w ostatniej sekundzie. Peacemaker (US 1997) Mimi Leder był dla mnie kiedyś właśnie takim filmem. Jednym z ulubionych sensacyjniaków lat 90. Robił piorunujące wrażenie, miał tempo, świetną obsadę i ten charakterystyczny klimat kina, które jeszcze nie próbowało wszystkiego tłumaczyć widzowi trzy razy.
Po latach wróciłem do niego i okazało się, że nadal działa. Co więcej – momentami działa nawet mocniej. Ale dziś Peacemaker ogląda się już w zupełnie innym kontekście.
