czwartek, 15 stycznia 2026

Czy „Vinci 2” było potrzebne? Recenzja filmu

Lubię polskie kino. Naprawdę. Lubię wracać do filmów, które miały charakter, dialog, rytm i bezczelną pewność siebie. "Vinci" sprzed lat było właśnie takie: lekkie, inteligentne, z humorem, który nie musiał się tłumaczyć z każdego żartu. Dlatego na "Vinci 2" (Polska 2025) czekałem z naturalną ciekawością. I właśnie dlatego rozczarowanie boli tu podwójnie.

To nie jest film, który coś potrzebnie dopowiada. To film, który niczego istotnego nie wnosi. Od pierwszych scen czuć, że mamy do czynienia z odgrzewanym daniem – niby podanym na nowym talerzu, niby z nową dekoracją, ale smak dokładnie ten sam. Tyle że bez świeżości, bez energii i bez sensownego powodu istnienia. 

niedziela, 11 stycznia 2026

Stranger Things 5 — finał, który dorasta wraz z nami

Gdy w listopadzie i grudniu 2025 roku Netflix zaczął wypuszczać kolejne części piątego sezonu Stranger Things, poczułem to jak powrót do domu, którego nie odwiedza się za często — ale który cały czas tam stoi, wraz z zapachem lat 80. i z tą samą, odrobinę kurzącą się magią. 


Odcinki pojawiały się etapami: pierwsze cztery w listopadzie, kolejne trzy w świątecznym klimacie Bożego Narodzenia, a finałowy epizod „The Rightside Up” trafił na platformę tuż przed Nowym Rokiem — dosłownie zamykając dekadę, jaką ten serial spędził w sercach widzów. 

piątek, 9 stycznia 2026

"Kandydat” Jakuba Żulczyka jako political fiction aż nazbyt rozpoznawalne

Książka Jakuba Żulczyka ukazała się tuż przed ubiegłorocznymi wyborami prezydenckimi i była czytana jak literacka prowokacja. Dziś widać wyraźniej, że "Kandydat" nie był komentarzem do jednej kampanii, lecz opowieścią o mechanizmie władzy, który w Polsce działa niezależnie od nazwisk, barw partyjnych i aktualnych haseł.
 

"Kandydat” Jakuba Żulczyka (Świat książki 2025) to political fiction, które nie udaje, że mówi o świecie abstrakcyjnym. To powieść osadzona bardzo blisko rzeczywistości – tej znanej z kampanijnych autobusów, zamkniętych spotkań sztabów, nerwowych konferencji i sondaży śledzonych jak kursy walut.

środa, 7 stycznia 2026

Palące słońce – thriller klimatyczny o świecie bez wody

Są filmy, które sprawiają wrażenie opowieści o niczym. Palące słońce (Blind Sun Francja Grecja 2015) długo właśnie takie się wydaje: niewiele tu fabuły, napięcie sączy się powoli, bohaterowie krążą jakby bez celu, a narracja konsekwentnie odmawia widzowi klasycznych punktów zaczepienia. Horror? Raczej nie w tradycyjnym sensie. Katastrofa? Też nie. A jednak coś tu niepokoi – i zostaje pod skórą.

Ten film działa jak rozgrzane powietrze: niby nic się nie dzieje, ale trudno oddychać. Dopiero z czasem staje się jasne, że Palące słońce mówi bardzo konkretnie o świecie na krawędzi – o kryzysie klimatycznym, o postępującym ociepleniu, o wodzie jako dobru coraz rzadszym, reglamentowanym, kontrolowanym.

niedziela, 4 stycznia 2026

Szklana pułapka 2 – świąteczny klasyk kina akcji z Bruce’em Willisem

"Szklana pułapka 2" (Die Hard 2 USA 1990) wróciła do mnie tuż przed Bożym Narodzeniem. Seans był klasyczny, niemal rytualny – zimowy wieczór, choinka w tle, a na ekranie John McClane znów ma pod górkę. Dopiero teraz jednak znalazłem chwilę, żeby ten powrót uporządkować w słowach. I dobrze. Ten film lubi dystans, bo dopiero po latach widać wyraźnie, czym naprawdę jest.

To nie jest "lepsza jedynka” – i nigdy nią nie miała być. To świadome podkręcenie formuły: większa skala, więcej wybuchów, więcej śniegu i jeszcze bardziej absurdalne przeszkody rzucane McClane’owi pod nogi.

piątek, 26 grudnia 2025

"Until Dawn”: noc, która straszy już tylko z przyzwyczajenia

Until Dawn (USA 2025) to horror, który od pierwszych minut sprawia wrażenie znajomego. I niestety nie w tym dobrym sensie. To ekranowa próba przeniesienia znanego schematu – grupy młodych ludzi, odciętego miejsca i narastającego zagrożenia – bez dodania do niego świeżości, nerwu ani prawdziwego niepokoju.

Fabuła opiera się na prostym, wielokrotnie już eksploatowanym pomyśle. Grupa młodych bohaterów trafia w odludne, górskie miejsce, gdzie z pozoru niewinna wyprawa szybko zamienia się w walkę o przetrwanie. Zniknięcia, tajemnice z przeszłości, narastająca paranoja i kolejne ofiary mają budować napięcie, ale akcja bardzo szybko wpada w powtarzalny rytm: ktoś odchodzi sam, ktoś krzyczy, ktoś ginie, po czym wszystko zaczyna się od nowa.

poniedziałek, 22 grudnia 2025

Czwarty sezon "Szadzi”: rzadki przypadek udanego domknięcia

"Szadź" – sezon 4 to przykład, jak powinno się kończyć serial kryminalny. Bez krzyków, bez tanich twistów, bez przeciągania czegoś, co już dawno powinno było wybrzmieć. To sezon dobry, wciągający i – co w polskich serialach wcale nie jest normą – satysfakcjonująco zamknięty.

Od pierwszych odcinków czuć, że twórcy wiedzą, dokąd zmierzają. Nie ma tu chaosu, nie ma nerwowego dokładania kolejnych wątków "bo jeszcze się da”.

środa, 17 grudnia 2025

"Wojsko z tektury". Iluzja bezpieczeństwa

Są książki, po których człowiek odkłada lekturę i myśli: „no dobrze, ktoś tu przesadza, żeby było głośniej”. "Wojsko z tektury" (Wydawnictwo czerwone i czarne 2025) Edyty Żemły do tej kategorii nie należy. To jest ta gorsza półka niepokoju -  która nie wynika z publicystycznej fantazji, tylko z mozolnego zbierania faktów, rozmów, dokumentów i świadectw ludzi z samego środka systemu. 

Żemła nie pisze o wojsku w sensie defilad, narracji patriotycznych ani folderów rekrutacyjnych. Ona zagląda pod spód — tam, gdzie zamiast nowoczesnej armii widać prowizorkę, chaos decyzyjny, brak odpowiedzialności i fatalne zarządzanie.

niedziela, 14 grudnia 2025

Żuławski kontra epoka: historia filmu, którego nie wolno było dokończyć

"Na srebrnym globie" (1977/1988, Polska) Andrzeja Żuławskiego to nie jest film, który się po prostu ogląda. To film, z którym trzeba się zmierzyć - intelektualnie, emocjonalnie i kulturowo. I nawet po latach to zmaganie bywa męczące, frustrujące, momentami odpychające. Ale właśnie w tym tkwi jego siła i jego kontrowersyjność.

Ten film od początku był skazany na konflikt - władzą, z produkcyjną rzeczywistością PRL, ale też z samym widzem. Jego legenda bywa dziś większa niż sam seans, bo nie istnieje pełna kopia "Na srebrnym globie". To, co oglądamy, jest rekonstrukcją dzieła brutalnie przerwanego i dokończonego po latach w sposób bezprecedensowy.

środa, 10 grudnia 2025

Pięć koszmarnych nocy 2 – kiedy horror zaczyna się już w rzędzie kinowym

Są takie seanse, po których człowiek wychodzi z kina z dwiema myślami naraz: "dobrze, że poszliśmy” i "cholera, może jednak było za wcześnie?”. Tak właśnie miałem po filmie "Pięć koszmarnych nocy 2” (Five Nights at Freddy’s 2 USA 2025), które obejrzałem z córką Alą. To ona naciskała, ja próbowałem hamować – ale w końcu tradycja jest tradycją: jeśli dziecko wyciąga cię na horror, to idziesz, choćbyś wiedział, że później czeka cię nocny patrol korytarza.

To, co mnie naprawdę przeraziło, pojawiło się jednak zanim na ekranie ożyły animatroniki. Trafiliśmy na typa, który przez cały film telepał nogą jak stary agregat prądotwórczy.

poniedziałek, 8 grudnia 2025

Świąteczny skok – słaby, naiwny i nudny film świąteczny

Czasem człowiek sięga po kino świąteczne z cichą nadzieją, że trafi na coś, co choć na moment ogrzeje serce. "Świąteczny skok” (Jingle Bell Heist USA 2025) niestety nie grzeje niczego - co najwyżej doprowadza do lekkiego przegrzania cierpliwości widza. To film, który zaczyna się naiwnie, rozwija naiwnie i kończy… jeszcze bardziej naiwnie. A gdyby chociaż ta naiwność niosła w sobie jakąś energię, lekkość, wdzięk - byłbym pierwszy do wybaczenia. Niestety, tu wszystko jest jak z nieudanego jarmarkowego pierniczka: słodkie tylko z założenia.

To jedna z tych opowieści "z przesłaniem”, które nie tyle podnoszą na duchu, co monotonnie powtarzają oczywistości, jakby widz po raz pierwszy w życiu słyszał o tym, że dobro zwycięża, a rodzina jest najważniejsza.

niedziela, 7 grudnia 2025

Kiedy film boli naprawdę. O ponownym spotkaniu z ‘Długiem’”

Są takie filmy, do których wraca się z wahaniem – bo pamięć podpowiada, że bolało. Dług Krzysztofa Krauzego (Polska 1999) jest właśnie takim doświadczeniem. Kiedy włączyłem go ponownie po latach, poczułem to samo uczucie, które towarzyszyło mi za pierwszym razem: narastający ucisk w żołądku, irytującą bezradność i bezsilność, że ta historia wydarzyła się naprawdę. 

To film, który nie starzeje się ani na sekundę. Przeciwnie – z każdym rokiem jego realizm uderza mocniej. Nie ma tu nic z gładkiej opowieści o świecie przestępczym, żadnej sensacyjności, żadnego popisu. Jest za to codzienny strach, sucho podawany jak wyrok.

wtorek, 2 grudnia 2025

Ciche miejsce wraca do początku. I robi to głośniej, niż myślisz

Kiedy oglądam film z uniwersum "Cichego miejsca", zawsze mam wrażenie, że to nie jest zwykły seans, tylko sprawdzian naszej odporności na… ciszę. "Ciche miejsce. Dzień pierwszy" (A Quiet Place: Day One USA 2024) działa pod tym względem jeszcze mocniej niż poprzednie części. Tym razem perspektywa jest totalnie ludzka: żadnego radzenia sobie po latach, żadnych fortec na farmach. Tu dostajemy ten najgorszy moment – początek, kiedy nikt jeszcze nie wierzy w to, co widzi, a odgłosy miasta stają się gwoździami do trumny.

niedziela, 30 listopada 2025

Glina. Nowy rozdział: Tak powinno robić się kryminały w Polsce!

Trzeci sezon "Gliny" - "Glina. Nowy rozdział" (Polska 2025) wchodzi jak powrót do dobrze znanej ulicy, na której wciąż czuć tamten nerw, tamten brud i tamtą prawdę, która od początku odróżniała ten serial od reszty polskich kryminałów. Pisałem o "Glinie" przy okazji pierwszego i drugiego sezonu i wracam do niego jak do starego, wymagającego przyjaciela – takiego, z którym człowiek nigdy nie czuje się w stu procentach bezpiecznie, ale dzięki temu widzi świat ostrzej.

To sezon, który pokazuje, że gatunek ma sens, kiedy robi się go bez ściemy. Żadnych plastikowych bohaterów, żadnych doklejanych twistów – tylko ludzie, ich słabości i twarde wybory.

wtorek, 25 listopada 2025

"Ministranci”: Film, który wbija w fotel mocniej niż "Dom dobry”

Wybraliśmy się z rodziną w niedzielę na "Ministrantów” (Polska 2025) trochę z rozpędu, trochę z potrzeby wspólnego seansu. Taki rodzinny weekendowy rytuał – kino, popcorn, dwa napoje… swoją drogą ponad 70 zł za ten zestaw to złodziejstwo w biały dzień i klasyczne wykorzystywanie rodziców, którym dzieci świecą oczami jak z plakatu Disneya. Ale nie o tym miało być. Zwiastun widzieliśmy, recenzji nie czytaliśmy, bo czasem warto wejść w historię na czysto, bez filtra oczekiwań. I tym razem właśnie to "na czysto” okazało się najmocniejszym uderzeniem. 

sobota, 22 listopada 2025

Polski home invasion z krwi i kości: "13 dni do wakacji”

"13 dni do wakacji" to kolejny dowód na to, że Bartosz M. Kowalski wie, jak kręcić polski horror, który działa na widza nie przez metafizyczne kombinacje, tylko przez czyste, podszyte realizmem napięcie. Tym razem reżyser wrzuca grupę nastolatków do nowoczesnego domu, gdzie impreza zaczyna się jak milion innych, ale kończy jak koszmar na sterydach. 

System bezpieczeństwa przejęty przez mordercę, zablokowane drzwi i okna, sprzęty domowe zamieniające się w narzędzia terroru - technologia, która miała chronić, nagle sprzymierza się ze złem. To współczesny home invasion, pierwszy tak zrealizowany w Polsce, i jako gatunkowy eksperyment wypada naprawdę przekonująco.

środa, 19 listopada 2025

"Chłopcy z ferajny” – prawda, która boli bardziej niż fikcja


Są takie książki, które wciągają człowieka od pierwszej strony i nie puszczają aż do końca. I są takie, które oprócz tego zostawiają po sobie nieprzyjemne echo – świadomość, że to wszystko wydarzyło się naprawdę, tu i teraz, często tuż za rogiem. „Chłopcy z ferajny” Jacka Harłukowicza to właśnie ten drugi przypadek: świetnie się to czyta, ale w środku aż coś świdruje z niepokoju.


Harłukowicz – mój stary znajomy z czasów punkowych koncertów, napisał swoją pierwszą książkę, ale zrobił to tak, jakby miał ich na koncie już tuzin. Od lat wiem, że to jeden z najlepszych polskich dziennikarzy śledczych.

niedziela, 16 listopada 2025

Katastrofa, która nadal boli – "Heweliusz”

Są seriale, które budują napięcie powoli, nieśpiesznie, jakby bały się własnej tematyki. I są takie, które od pierwszych minut wciągają i mówią: "Patrz uważnie, bo będzie bolało”. Serial wyprodukowany przez Netflix "Heweliusz” (Polska 2025) zdecydowanie należy do tej drugiej kategorii.

Kiedy Netflix zdecydował się na nakręcenie serialu o jednej z najbardziej tajemniczych katastrof w polskiej historii, spodziewałem się dobrej produkcji, solidnej, ale jednak typowego dla tej platformy. Tymczasem dostałem serial, który uderza w odbiorcę jak fala sztormowa — chłodna, ciężka i niemożliwa do zignorowania.

środa, 12 listopada 2025

Dom dobry – Smarzowski otwiera drzwi do piekła

W długi weekend, w lubińskim kinie, trudno było znaleźć wolne miejsce. Sala pękała w szwach, a zapach popcornu – niestety wszechobecny – przypominał, że nawet najbardziej wymagający film potrafi dziś ściągnąć tłumy. Przyszedłem z obawą. Bo filmy Wojtka Smarzowskiego zawsze mnie przerażają. Nie przez efekty specjalne, lecz przez brutalną prawdę, jaką potrafi wydrzeć z naszej rzeczywistości. I "Dom dobry" (Polska 2025) nie jest tu wyjątkiem.

To obraz, który wbija w fotel nie tylko emocjonalnie, ale też formalnie. Smarzowski znowu nie idzie na skróty – uderza w nasze sumienia, w przyzwyczajenia, w samozadowolenie. Z pozoru prosty temat – dom, miejsce, które ma być schronieniem – zamienia się w metaforę polskiego piekła, w którym tradycja i trauma tańczą ze sobą w ciasnym, dusznym wnętrzu.

poniedziałek, 10 listopada 2025

Koszmar z małego miasteczka: Plazma (Blob zabójca) po latach

W warszawskim kinie Iluzjon ten film działa dziś lepiej niż w czasach VHS, z których go pamiętam. Chuck Russell, zanim zrobił "Koszmar z ulicy Wiązów 3” i "Maskę”, dał nam coś, co w latach 80. mogło uchodzić za horror klasy B, a dziś ogląda się jak perfekcyjnie zrobione kino grozy z ambicją i charakterem. Amerykański The Blob z 1988 roku to remake filmu z 1958, ale – jak mało który remake – przewyższa oryginał pod każdym względem.

To nie jest tylko potwór z galaretowatej masy z kosmosu. To świetnie skonstruowany thriller o małym amerykańskim miasteczku, które staje się ofiarą nie tyle pozaziemskiej plagi, co własnej ufności wobec władzy. Russell i scenarzysta Frank Darabont (późniejszy autor "Skazanych na Shawshank") wplatają w tę historię ostrą krytykę militaryzmu i tajnych eksperymentów rządowych – typowy duch końca zimnej wojny.

Szukaj na tym blogu

Archiwum bloga