Są takie komedie, które w pamięci urastają do rangi arcydzieł. Pamięta się salwy śmiechu, kultowe sceny i przekonanie, że kiedyś było po prostu zabawniej. Dlatego z pewną ciekawością wróciłem do "Bruce'a Wszechmogącego" (Bruce Almighty USA 2003), tym razem oglądając go z moim 14-letnim synem.
I muszę przyznać, że zderzenie wspomnień z rzeczywistością było interesujące.
