Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Omen. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Omen. Pokaż wszystkie posty

niedziela, 30 sierpnia 2026

„Omen II” po latach. Film, który kiedyś mnie rozczarował, dziś bardzo się podoba

Są filmy, które odbiera się zupełnie inaczej po latach. Nie dlatego, że się zmieniają, ale dlatego, że zmienia się widz. Tak właśnie było u mnie z „Omenem II” (Damien: Omen II USA 1978). Kiedy oglądałem ten film po raz pierwszy, wydawał mi się wyraźnie słabszy od znakomitego „Omenu” Richarda Donnera. Był mniej efektowny, wolniejszy i pozbawiony tego samego poczucia nieustannego zagrożenia. Pamiętałem go jako poprawną kontynuację, ale nic więcej.

Przy ponownym seansie odkryłem jednak film, który zaskoczył mnie bardziej, niż się spodziewałem.
„Omen II” z 1978 roku, wyreżyserowany przez Dona Taylora i Mike'a Hodgesa, nie próbuje kopiować pierwszej części. Zamiast kolejny raz opowiadać historię ludzi odkrywających prawdę o Antychryście, skupia się na samym Damienie.

wtorek, 21 czerwca 2022

Kultowe horrory: Omen

Omen (USA, Wielka Brytania 1976) to pozycja obowiązkowa nie tylko dla fanów kina grozy, ale także dla wszystkich kinomaniaków. Jeden z najlepszych horrorów w historii, o ile nie najlepszy. Moim zdaniem o ten tytuł walczy właśnie film Richarda Donnera i Egzorcysta Williama Friedkina.

Krótko o fabule, choć pewnie wszyscy ją znają - syn nowego ambasadora USA w Londynie rodzi się martwy, tak przynajmniej dowiaduje się dyplomata od szpitalnego kapelana (Martin Benson), który jednocześnie proponuje mu adopcję nowonarodzonego chłopca, którego matka umarła w trakcie porodu. Dziwny zbieg okoliczności, prawda? Oczywiście jest to podejrzane, jak myślicie i szybko okazuje się, że coś jest nie tak.

niedziela, 11 sierpnia 2019

Omen. Po co porywać się na kultowy horror?

Kręcenie nowej wersji Omenu (USA 2006) to jakieś kompletne wariactwo. Po co porywać się na horror, który uznawany jest za kultowy w historii kina grozy. I jak się można było spodziewać eksperyment Johna Moore (Max Pyne) okazało się kompletnie nieudany...

Twórcy filmu właściwie odwzorowali pierwowzór z 1976, tyle, że akcja dzieje się we współczesnych realiach.

Szukaj na tym blogu

Archiwum bloga