W sobotę rano, o 10:00, razem z Alą poszliśmy do kina na „Księgę pustyni” (L'enfant du désert Francja 2026). Godzina, jak na seans filmowy, dosyć bezlitosna. Człowiek jeszcze nie zdąży się na dobre rozbudzić, kawa nie zdąży zadziałać, a tu już trzeba oglądać film. Okazało się jednak, że był to bardzo dobry pomysł.
„Księga pustyni” Gillesa de Maistre to kino familijne, ale takie, którego nie trzeba oglądać wyłącznie dlatego, że przyszło się z dzieckiem. To przygodowa opowieść o Saharze, naturze, przetrwaniu i niezwykłej więzi człowieka ze zwierzętami.
