Punktem wyjścia jest porwanie syna Marka Kimballa (Affleck), kandydata na burmistrza Los Angeles. Razem z żoną Abigail (Kerry Washington) bohater próbuje zdobyć pieniądze na okup. Sytuacja szybko komplikuje się jednak na tyle, że na szali lądują nie tylko pieniądze, ale również rodzinne sekrety, polityczne ambicje i starannie budowany wizerunek. Nagle okazuje się, że pod eleganckimi garniturami i uśmiechami przeznaczonymi dla wyborców kryją się ludzie gotowi przekroczyć kolejne granice.
Brzmi nieźle? Oczywiście! Porwanie, okup, polityka, moralne dylematy i bohaterowie, którzy w sytuacji ekstremalnej pokazują swoje prawdziwe oblicza. Materiał na rasowy thriller jest. Problem w tym, że sam dobry pomysł nie wystarczy.
Największym problemem „Zwierząt” jest właśnie brak emocji. A przynajmniej tych, które powinny towarzyszyć opowieści o rodzicach walczących o życie dziecka. Zamiast nerwowego zerkania na zegarek i zastanawiania się, co wydarzy się za chwilę, często ma się ochotę zerknąć na zegarek z zupełnie innego powodu. Film nie potrafi wykorzystać potencjału własnej historii, a kolejne wydarzenia nie budują napięcia z taką siłą, jakiej można by oczekiwać.
Affleck próbuje opowiedzieć coś o ludzkiej naturze, strachu i cenie, jaką płacimy za własne ambicje. Tyle że samo umieszczenie bohaterów w ekstremalnej sytuacji nie sprawia automatycznie, że widz zacznie się przejmować ich losem. Żeby to zadziałało, trzeba jeszcze zbudować wiarygodne postacie i sprawić, by ich decyzje miały odpowiedni ciężar. Tutaj z tym bywa różnie.
Nie pomaga również obsada. Obok Afflecka pojawiają się Kerry Washington, Gillian Anderson i Steven Yeun. Nazwiska robią wrażenie, ale nawet dobry aktor nie wyczaruje z powietrza emocji, których zabrakło w scenariuszu. Szczególnie szkoda Gillian Anderson, bo jej obecność zawsze daje nadzieję, że na ekranie wydarzy się coś interesującego. Niestety, tym razem samo nazwisko nie wystarczy, by uratować całość.
Najbardziej boli jednak to, że „Zwierzęta” sprawiają wrażenie filmu, który sam nie do końca wie, czym chce być. Thriller o porwaniu? Dramat rodzinny? Opowieść o politycznej hipokryzji? Wszystkie te elementy mogłyby ze sobą współgrać. Potrzebny był tylko pomysł, jak je połączyć w spójną historię. Tymczasem zamiast stopniowo dokręcać śrubę, Affleck serwuje nam opowieść, której brakuje zarówno odpowiedniego tempa, jak i wyrazistego charakteru.

Brak komentarzy:
Prześlij komentarz