Są takie filmy, których pomysł jest zdecydowanie ciekawszy niż jego realizacja. „Ostatni dom” (The Last House Francja, USA, Wielka Brytania 2026) Louisa Leterriera należy właśnie do tej kategorii, choć muszę przyznać, że przez sporą część seansu byłem naprawdę zaciekawiony. Netflix bierze rodzinę, zamyka ją we własnym domu i dorzuca do tego tajemnicze stworzenia z morza, które najwyraźniej postanowiły przypomnieć ludzkości, kto tak naprawdę był na tej planecie pierwszy.
Recenzje horrorów, filmów SF, katastroficznych, ale też innych, które oglądam. Chwalę i ostro krytykuję. Bez żadnych skrupułów!
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Matthew Robinson. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Matthew Robinson. Pokaż wszystkie posty
sobota, 22 sierpnia 2026
Ostatni dom – kiedy morze postanawia upomnieć się o swoje
Etykiety:
2026,
Arden Cho,
Audrey Anderson,
Emma Ho,
Gabriel Barbosa,
Greta Lee,
Louis Leterrier,
Matthew Robinson,
Nancy Baldwin,
Netflix,
Noah Alexander Sosnowski,
Ostatni dom,
Riley Chung,
SF,
Sid Edwards,
The Last House,
Wagner Moura
niedziela, 9 maja 2021
Miłość silniejsza od potworów
Czasami warto obejrzeć komediowy horror, by odreagować krwiste i straszne produkcje. Dużą dawkę poczucia humoru i optymizmu daje film Miłość i potwory (Love and Monsters USA 2020).
Jest to opowieść o młodym mężczyźnie (Dylan O'Brien - Żywioł. Deep Water, cykl: Więzień labiryntu, Teen Wolf: Nastoletni wilkołak), który w czasie zagłady po katastrofie ekologicznej, spowodowanej zestrzelonym asteroidą, wyrusza ze swojej bazy w poszukiwaniu przyjaciółki (Jessica Henwick - Na lodzie, Iron fist, Głębia strachu, Gra o tron, The Deffenders, Gwiezdne wojny: Przebudzenie mocy) sprzed ośmiu lat. Żeby do niej dotrzeć musi nauczyć się jak przetrwać, a jest to o tyle trudne, że w swojej bazie jest traktowany, jako niedojda...
Etykiety:
2020,
Ariana Greenblatt,
Brian Duffield,
Dylan O'Brien,
Ellen Hollman,
horror,
Jessica Henwick,
komedia,
Love and Monsters,
Matthew Robinson,
Melanie Zanetti,
Michael Matthews,
Michael Rooker,
Miłość i potwory
Subskrybuj:
Posty (Atom)
Popularne posty
Szukaj na tym blogu
Archiwum bloga
-
▼
2026
(73)
-
▼
sierpnia
(9)
- Ostatni dom – kiedy morze postanawia upomnieć się ...
- Jack Ryan, którego pamiętam, już nie wróci
- „Wieczna wojna” – świetna opowieść antywojenna
- "Pułapka”, czyli kiedy polski serial kryminalny na...
- Nie ma głupich. Przewidywalny Coben, którego czyta...
- Spider-Man: Całkiem nowy dzień – recenzja. Lepszy,...
- Czarne lustro – sezon 7. Przyszłość, która już puk...
- Bruce Wszechmogący po latach – czy komedia z Jimem...
- „Markiz” – Piotrowski znów nie bierze jeńców
-
▼
sierpnia
(9)
-
►
2025
(118)
- ► października (14)
-
►
2024
(134)
- ► października (12)
-
►
2023
(180)
- ► października (19)
-
►
2022
(148)
- ► października (12)
-
►
2021
(206)
- ► października (14)
-
►
2020
(228)
- ► października (12)
-
►
2019
(169)
- ► października (17)
-
►
2018
(145)
- ► października (14)
-
►
2017
(55)
- ► października (3)
-
►
2016
(88)
- ► października (10)
-
►
2015
(18)
- ► października (5)
-
►
2014
(16)
- ► października (1)
-
►
2013
(53)
- ► października (6)
-
►
2012
(54)
- ► października (3)
-
►
2011
(70)
- ► października (5)
-
►
2010
(37)
- ► października (2)
-
►
2009
(130)
- ► października (17)
-
►
2008
(174)
- ► października (26)

