Pokazywanie postów oznaczonych etykietą horror. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą horror. Pokaż wszystkie posty

poniedziałek, 5 października 2026

„Szeptacz” – Robert De Niro w horrorze, który mógł przestraszyć bardziej

Lubię horrory, w których punkt wyjścia jest prosty, ale niepokojący. Dziecko znika bez śladu. Ojciec zaczyna szukać odpowiedzi. W tle pojawia się seryjny morderca, który odsiaduje wyrok, a mimo to ktoś najwyraźniej kontynuuje jego dzieło. Do tego Robert De Niro i tajemniczy Szeptacz, którym od lat straszy się dzieci. Trudno się na to nie skusić.

I „Szeptacz” (The Whisper Man USA, Wielka Brytania 2026) rzeczywiście okazał się całkiem niezłym horrorem. Tylko że cały czas miałem wrażenie, że mógł być znacznie lepszy. Najbardziej podobała mi się atmosfera. Film nie pędzi od jednej sceny straszenia do drugiej. Zamiast tego buduje napięcie i powoli odsłania kolejne elementy historii. Jest mrocznie, jest kilka naprawdę dobrych momentów i przede wszystkim jest poczucie, że za tym wszystkim kryje się coś znacznie gorszego, niż początkowo się wydaje.

piątek, 25 września 2026

„Resident Evil” jak za dawnych lat. Jest klimat, jest strach

Z „Resident Evil” (Czechy, Francja, Niemcy, USA 2026) mam problem podobny jak z większością ekranizacji gier. Z jednej strony wiem, że kino nie musi być kalką tego, co znamy z konsoli i komputerów. Z drugiej – jeśli bierze się na warsztat taką markę jak „Resident Evil”, to wypadałoby przynajmniej pamiętać, dlaczego ta gra działała.

Przez lata filmowcy najwyraźniej pamiętali głównie o zombie, potworach, strzelaniu i efektownych scenach akcji. Tymczasem sednem „Resident Evil” nigdy nie było to, ilu przeciwników można rozwalić w ciągu minuty. Chodziło o coś znacznie prostszego: jesteś sam, kończy ci się amunicja, nie wiesz, co znajduje się za następnymi drzwiami i zaczynasz się zastanawiać, czy naprawdę warto je otwierać. I właśnie to przypomniał sobie Zach Cregger.

sobota, 12 września 2026

„Koszmar z ulicy Wiązów 2: Zemsta Freddy’ego” – dobry seans po latach!

Często tak zaczynam recenzje, ale... Czemu nie?!  Są takie filmy, do których wraca się po latach i człowiek trochę boi się, że wspomnienia były lepsze od samego filmu. „Koszmar z ulicy Wiązów 2: Zemsta Freddy’ego” (A Nightmare on Elm Street Part 2: Freddy's Revenge USA 1985) jest na szczęście jednym z tych, które potrafią się obronić. A nawet więcej – po latach ogląda się go naprawdę dobrze.

Oczywiście nie jest to film taki jak pierwsza część Wesa Cravena. I chyba właśnie tutaj tkwi jego największy problem, ale też pewien urok. „Koszmar z ulicy Wiązów 2” idzie własną drogą. Za kamerą stanął Jack Sholder, za scenariusz odpowiada David Chaskin, a pomysł na historię wykorzystuje świat stworzony przez Cravena, ale próbuje zrobić z nim coś trochę innego.

niedziela, 30 sierpnia 2026

„Omen II” po latach. Film, który kiedyś mnie rozczarował, dziś bardzo się podoba

Są filmy, które odbiera się zupełnie inaczej po latach. Nie dlatego, że się zmieniają, ale dlatego, że zmienia się widz. Tak właśnie było u mnie z „Omenem II” (Damien: Omen II USA 1978). Kiedy oglądałem ten film po raz pierwszy, wydawał mi się wyraźnie słabszy od znakomitego „Omenu” Richarda Donnera. Był mniej efektowny, wolniejszy i pozbawiony tego samego poczucia nieustannego zagrożenia. Pamiętałem go jako poprawną kontynuację, ale nic więcej.

Przy ponownym seansie odkryłem jednak film, który zaskoczył mnie bardziej, niż się spodziewałem.
„Omen II” z 1978 roku, wyreżyserowany przez Dona Taylora i Mike'a Hodgesa, nie próbuje kopiować pierwszej części. Zamiast kolejny raz opowiadać historię ludzi odkrywających prawdę o Antychryście, skupia się na samym Damienie.

piątek, 28 sierpnia 2026

„Skażenie” – ani nie straszy, ani nie śmieszy

Jest wiele filmów, które ogląda się z myślą: „to już było”. Są też takie, przy których człowiek zaczyna się zastanawiać, ile razy można jeszcze wykorzystać ten sam pomysł. „Skażenie” (Cold Storage Francja, USA, Wielka Brytania 2026) Jonny'ego Campbella należy niestety do tej drugiej kategorii.

Punkt wyjścia jest całkiem obiecujący. W opuszczonym wojskowym laboratorium przez dziesięciolecia przechowywany jest niezwykle groźny, mutujący mikroorganizm. Obiekt zostaje jednak przekształcony w magazyn, a wzrost temperatury powoduje, że zamrożone zagrożenie budzi się do życia. Śmiertelny grzyb zaczyna się rozprzestrzeniać, a z jego powstrzymaniem muszą poradzić sobie dwójka pracowników magazynu oraz były specjalista od bioterroryzmu. I oczywiście od ich powodzenia zależy los zdecydowanie większej części ludzkości.

sobota, 18 lipca 2026

Człowiek-ośmiornica – nostalgia z plastiku

Są filmy, które składają hołd dawnemu kinu. I są takie, które jedynie przebierają się w jego kostium. Niestety „Człowiek-ośmiornica” (Mantopus! USA 2025) należy do tej drugiej kategorii.

Twórcy wyraźnie chcieli odtworzyć atmosferę tanich horrorów i filmów science fiction z lat 50., 60. i 70. Jest ziarnisty obraz, odpowiednia kolorystyka, charakterystyczna scenografia, przerysowane aktorstwo i potwór, który wygląda tak, jakby uciekł z kina klasy B. Problem w tym, że wszystko sprawia wrażenie starannie zaprojektowanego eksperymentu, a nie filmu, który rzeczywiście powstał w tamtej epoce.

sobota, 27 czerwca 2026

„Czarny telefon" telefon dzwoni po raz drugi

Seans pierwszego „Czarnego telefonu” pamiętam bardzo dobrze. Pisałem wtedy, że Scott Derrickson nakręcił horror, który działa nie tylko strachem, ale również emocjami. Była w nim tajemnica, świetnie poprowadzone napięcie i jeden z najciekawszych ekranowych potworów ostatnich lat. Dlatego do kontynuacji podchodziłem z dużą ciekawością.

piątek, 19 czerwca 2026

Scary Movie wraca. Śmiałem się rzadziej, niż się spodziewałem

Do serii Scary Movie (Straszny film USA, Wielka Brytania 20026) mam spory sentyment. Na Horrorowisku pisałem już o innych częściach cyklu i zawsze traktowałem je jako ciekawy znak swoich czasów. Te filmy nie tylko parodiowały horrory, ale też wyśmiewały popkulturę, telewizję, reklamy i wszystko to, czym żyliśmy na początku XXI wieku.

Dlatego na nową odsłonę poszedłem do kina z mieszanką ciekawości i ostrożnego optymizmu.

Po seansie mam dość mieszane uczucia.

czwartek, 18 czerwca 2026

28 dni później – dlaczego ten horror wciąż robi ogromne wrażenie?

Są filmy, które po latach ogląda się głównie z sentymentu. Są też takie, które mimo upływu czasu nadal potrafią wywołać niepokój. Do tej drugiej kategorii bez wątpienia należy 28 dni później (28 Days Later USA, Wielka Brytania, 2002).

Po seansie 28 lat później postanowiłem wrócić do początku historii wirusa Wściekłości. Wcześniej na Horrorowisku pisałem już o 28 tygodni później i pamiętam, jak bardzo podobało mi się rozwinięcie tego świata. Tym razem wróciłem do filmu, od którego wszystko się zaczęło.

I nadal robi wrażenie.

środa, 3 czerwca 2026

Pasażer – recenzja. Koszmar, który jedzie za tobą

Nie wiem, czy gdybym obejrzał „Pasażera” (Passenger USA 2026) w domu, zrobiłby na mnie równie duże wrażenie. Wiem natomiast jedno – w kinie ten film działa znakomicie. Ciemna sala, wielki ekran i dźwięk otaczający widza z każdej strony sprawiają, że bardzo łatwo wejść w ten świat. A gdy już się w nim znajdziemy, André Øvredal skutecznie przypomina nam, że czasem największy strach czai się nie w nawiedzonym domu czy opuszczonym szpitalu, ale na zwykłej drodze.

wtorek, 26 maja 2026

"Krew dziewicy" – komiks o kinie grozy, które pożera własnych twórców

"Krew dziewicy" (Blood of the Virgin, Kultura gniewu 2026 , którego autorem jest Sammy Harkham,  zrobiła na mnie spore wrażenie, bo to komiks, który wygląda jak odnaleziona taśma filmowa z epoki schyłku starego Hollywood. Brudny, nerwowy, momentami duszny, ale jednocześnie hipnotyzujący. Sammy Harkham nie tworzy nostalgicznej pocztówki z lat 70. Nie ma tu romantycznego zachwytu nad „dawnym kinem”. Jest za to świat ludzi zmęczonych, niespełnionych i próbujących przetrwać w przemyśle, który mieli kochać, a który powoli ich pożera.

sobota, 23 maja 2026

"Zemsta embriona" – film tak zły, że aż hipnotyzujący

W czwartek znów dałem się wciągnąć w ten przedziwny rytuał. Znów usiadłem w sali warszawskiej Kinoteki na kolejnym pokazie cyklu "Najlepsze z najgorszych”. I znów – dokładnie w połowie seansu – zacząłem zadawać sobie stare, dobre pytanie: po co ja właściwie chodzę na te filmy? A potem przyszły napisy końcowe, światła się zapaliły i już wiedziałem, że wrócę na następny seans.

Bo to po prostu… wciąga.
 

sobota, 2 maja 2026

Mumia Lee Cronina – horror, który zrywa z tradycją

Są takie powroty, które z definicji nie powinny się wydarzyć. Nowa The Mummy (Mumia: Film Lee Cronina USA, Irlandia 2026) opowiada właśnie o takim powrocie – i robi to w sposób, który bardziej uwiera niż daje czystą rozrywkę. To już nie jest przygodowa pocztówka z Egiptu, tylko historia, która wchodzi do domu, siada przy stole i zaczyna psuć powietrze.

Punktem wyjścia jest sytuacja niemal reporterska: dziewczynka znika z domu podczas pobytu w Egipcie, by po latach wrócić do rodziny. Problem w tym, że wraca ktoś inny. Coś innego. I od tej chwili wszystko zaczyna się rozjeżdżać – relacje, emocje, poczucie bezpieczeństwa. Ten film nie opowiada o odkrywaniu starożytnej klątwy, tylko o tym, co się dzieje, kiedy ta klątwa przychodzi do ciebie i zamieszkuje pod jednym dachem.

czwartek, 23 kwietnia 2026

Morderczy żywioł na Netflixie – horror do zapomnienia

Są takie seanse, które aż proszą się o duży ekran, ciemną salę i ciszę, która potęguje napięcie. I są też takie, które nawet w domowym zaciszu nie potrafią tego napięcia zbudować. Niestety, „Morderczy żywioł” (Thrash Australia, USA 2026) należy do tej drugiej kategorii. Oglądany na Netflix, zamiast wciągnąć – raczej rozpraszał.

poniedziałek, 6 kwietnia 2026

Pełna kinowa sala, cisza i niepokój. "Matka Joanna od Aniołów" po latach

Są takie filmy, które najlepiej działają w ciszy. Bez popcornu, bez szeptów, bez nerwowego zerkania na telefon. A potem trafiasz na seans, gdzie sala jest pełna – i nagle okazuje się, że właśnie to ma sens. Tak było w świąteczny wieczór w Kinotece. Tłum ludzi, Wielkanoc, a na ekranie film, który z religijnością nie ma nic wspólnego w sensie pocieszenia – raczej w sensie niepokoju.

Matka Joanna od Aniołów (Polska 1961) nie jest filmem łatwym ani "świątecznym" w klasycznym rozumieniu. To opowieść o opętaniu, ale takim, które bardziej rozgrywa się w człowieku niż w jakiejś nadprzyrodzonej przestrzeni. Do klasztoru przybywa ksiądz Suryn (Mieczysław Voit), by zmierzyć się z przypadkiem opętania zakonnic, a przede wszystkim tytułowej Matki Joanny (Lucyna Winnicka). I od początku wiadomo, że to nie będzie pojedynek dobra ze złem, tylko raczej walka człowieka z samym sobą.

wtorek, 31 marca 2026

Krew dziewicy plus Wieśniaccy zombie = udany wieczór w Kinotece

Są takie seanse, na które nie idzie się "obejrzeć filmu". Idzie się przeżyć wydarzenie. Taki właśnie był wieczór w warszawskiej Kinotece w ramach festiwalu "Najlepsze z Najgorszych". Najpierw kawałek spotkania wokół komiksu Krew dziewicy wydanego przez Kultura Gniewu, potem tradycyjnie świetna, z pazurem i wyczuciem konwencji zapowiedź Monika Stolat ze Splat!FilmFest. A na koniec danie główne: Wieśniaccy zombie (Redneck Zombies USA 1987).

I od razu uczciwie: to nie jest kino dla każdego. Ale kto trafia na takie pokazy przypadkiem, ten i tak nie zostaje do końca.

środa, 25 marca 2026

Stare kino, nowe emocje - "Narzeczona Frankensteina" znów zachwyca

Są takie wieczory, kiedy człowiek przypomina sobie, po co w ogóle istnieje kino. I właśnie takim doświadczeniem był dla mnie seans "Narzeczona Frankensteina" w warszawskim Kinie Iluzjon.

To jest w ogóle osobna kategoria przyjemności – oglądać klasykę nie na laptopie, nie gdzieś "w tle”, tylko w ciemnej sali, z dużym ekranem i skupioną widownią. Nagle okazuje się, że film sprzed niemal 100 lat nie tylko się nie zestarzał, ale momentami bije na głowę współczesne produkcje pomysłowością, tempem i wyobraźnią.

Seans minął błyskawicznie. To zresztą najlepsza rekomendacja - człowiek siada i zanim zdąży się dobrze rozgościć, jest już po wszystkim. A przecież mówimy o filmie, który w teorii powinien trącić myszką. Nic z tych rzeczy.

piątek, 20 marca 2026

Kobieta w ogrodzie. Żałoba, niepokój i tajemnica pod domem

"Kobieta w ogrodzie" (The Woman in the Yard USA 2025) to horror, który z pozoru wygląda jak jeszcze jedna historia o niepokojącej postaci stojącej pod domem, ale dość szybko okazuje się, że tu stawką nie jest tylko strach przed intruzem. To przede wszystkim opowieść o żałobie, osamotnieniu i psychicznym rozpadzie człowieka, który ledwo trzyma się na nogach. I powiem od razu: to nie jest film, który bierze widza za gardło serią tanich wyskoków zza rogu. Raczej sączy niepokój powoli, momentami wręcz ostentacyjnie, jakby chciał sprawdzić, czy jeszcze mamy cierpliwość do kina grozy budowanego atmosferą, a nie hałasem.

sobota, 14 marca 2026

"Uszkodzenie mózgu” - pasożyt, który daje przyjemność

Są takie horrory z lat 80., które po latach ogląda się nie tylko z sentymentu do epoki VHS, ale także z autentycznym podziwem dla wyobraźni twórców. Uszkodzenie mózgu ((Brain Damage, USA 1988) należy właśnie do tej kategorii. Film dziwny, miejscami odpychający, a jednocześnie zaskakująco inteligentny. I – co ważne – do dziś świeży.

Historia jest pozornie prosta. Młody Brian nagle zaczyna doświadczać dziwnych halucynacji i intensywnego uczucia euforii. Szybko okazuje się, że w jego życiu pojawił się… pasożyt. Niewielkie stworzenie o imieniu Aylmer przyczepia się do mózgu bohatera i karmi się ludzkimi mózgami. W zamian daje Brianowi narkotyczną przyjemność, od której bardzo trudno się uwolnić.

wtorek, 3 marca 2026

The Empty Man – wyjaśnienie i recenzja niedocenionego horroru

Są takie horrory, które krzyczą. I są takie, które mówią półgłosem, a potem zostają z człowiekiem na długo. "Pusty człowiek” (The Empty Man RPA, USA, Wielka Brytania 2020) należy do tej drugiej kategorii. Film, który przemknął przez kina niemal niezauważony, a jest jednym z ciekawszych, bardziej ambicjonalnych horrorów ostatnich lat.

Szukaj na tym blogu

Archiwum bloga