Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Peter Zizzo. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Peter Zizzo. Pokaż wszystkie posty

środa, 14 października 2026

„Dziwne zbiory” – dobry horror, który udaje prawdziwy dokument

Lubię horrory, które próbują zrobić coś trochę inaczej niż cała reszta. Nie zawsze musi być oryginalnie, nie każdy film musi odkrywać Amerykę, ale fajnie, kiedy twórcy mają na siebie jakiś pomysł. W przypadku „Dziwnych zbiorów” (Strange Harvest USA 2024) Stuarta Ortiza to właśnie forma opowiadanej historii okazała się jednym z największych atutów. Dostałem horror, który wciągnął mnie na tyle, że z przyjemnością śledziłem kolejne etapy tej dość makabrycznej opowieści.

Punktem wyjścia jest śledztwo w sprawie seryjnego mordercy znanego jako Mr. Shiny. Policjanci próbują ustalić, kto stoi za brutalnymi zbrodniami, a my poznajemy historię za pośrednictwem wywiadów, materiałów policyjnych, nagrań i rekonstrukcji wydarzeń. Wszystko przypomina dokument kryminalny, których ostatnio nie brakuje na platformach streamingowych. Tyle że tutaj sprawy dość szybko zaczynają przybierać coraz dziwniejszy obrót.

I właśnie ta konwencja najbardziej mi się spodobała. „Dziwne zbiory” nie są kolejnym horrorem, w którym bohaterowie biegają po ciemnym domu, a widz czeka, aż coś wyskoczy zza drzwi. Ortiz próbuje przekonać nas, że oglądamy prawdziwe śledztwo, a kolejne materiały pozwalają lepiej poznać sprawę. Oczywiście, prędzej czy później przypominamy sobie, że to jednak film fabularny, ale przez sporą część seansu ta zabawa w dokument działa całkiem dobrze.

Co ważne, twórca nie zatrzymuje się na historii o psychopacie, który morduje kolejne ofiary. Z czasem pojawiają się elementy okultystyczne i nadnaturalne, a cała sprawa robi się jeszcze bardziej niepokojąca. Nie będę zdradzał szczegółów, bo najlepiej samemu przekonać się, w jakim kierunku zmierza ta historia. Powiem tylko, że takie połączenie kryminału z horrorem ma sens, choć nie wszystkie pomysły Ortiza przekonały mnie w równym stopniu.

Oczywiście, nie jest to film bez wad. Momentami widać ograniczenia budżetowe, a niektóre efekty specjalne mogłyby wyglądać lepiej. Mam też wrażenie, że finał nie wykorzystuje całego potencjału opowiedzianej historii. Szkoda, bo wcześniej film potrafi naprawdę zainteresować i sprawić, że chce się poznać dalszy ciąg tej makabrycznej układanki.

Jeśli lubicie horrory stylizowane na prawdziwe dokumenty, opowieści o seryjnych mordercach i produkcje, w których rzeczywistość stopniowo ustępuje miejsca czemuś znacznie bardziej pokręconemu, możecie śmiało dać temu filmowi szansę.

Szukaj na tym blogu

Archiwum bloga